Zagrożenie globalne ze strony Chin, kontynentalne ze strony Rosji. Nieprzewidywalna polityka USA i Europa, targana z jednej strony przez rozwalające ją lewicowe ideologie, z drugiej zakochane w Putinie ruchy tzw. alt prawicy. Przekleństwo „obyś żył w ciekawych czasach” jest dziś niestety aktualne. Nasza racja stanu pozostaje niezmienna – to polityka atlantycka i europejska, ale asertywna i jagiellońska z piastowskim fundamentem.
Po 1989 roku dominowały teorie Francisa Fukuyamy o „końcu historii”. Zestarzały się fatalnie. Świat w roku 2025 przypomina beczkę prochu. I nie wydaje się bezpieczniejszy niż za czasów zimnej wojny. Z polskiego punktu widzenia sytuacja jest jednak lepsza. Mamy niepodległe państwo, możemy kształtować własną politykę, wpływać na regionalną, europejską, światową. Naszym zdaniem polska racja stanu musi opierać się na kilku fundamentach.
Myśl jagiellońska i piastowska. Sprzeczność tylko pozorna
Słowa o polityce jagiellońskiej są wyświechtane. Lata temu z ideą jagiellońską – czyli koncepcją budowy federacji państw Europy Środkowej utożsamiał się obóz piłsudczykowski, a do piastowskiej (silne państwo jednego narodu) odnosiła się Narodowa- Demokracja. Jeszcze mocniej politykę piastowską jagiellońskiej przeciwstawiali komuniści. Orzeł stracił koronę na rzecz wrony (a według czerwonych propagandystów na rzecz piastowskiego orła). Granice pojałtańskie miały przypominać państwo Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Po 1989 roku nawiązaniem do królewskich tradycji okładały się dwa obozy prawicowe – ten narodowy mówił o narodowym państwie i zagrożeniu niemieckim. Był sceptyczny wobec Rosji. Nurt niepodległościowy mocno popierał NATO, a w polityce wschodniej wspieranie niepodległości dawnych sowieckich republik. Po latach pojawiły się rozmaite koncepcje polityczne, typu Trójmorze. Najlepszą koncepcję prowadzenia takiej polityki przedstawił nie żaden polityk, ale Marek Karp – twórca i wieloletni dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich. Pojawiła się też nowa koncepcja idei piastowskiej, rozumianej jako budowy silnego państwa. Rzecz w tym, że „piastowskość” i „jagiellońskość” nie stoją w sprzeczności.
Rosja śmiertelnie niebezpieczna
Siła polityki jagiellońskiej rozumianej jako budowa wielokulturowego i wielonarodowego sojuszu była możliwa także dzięki dorobkowi ostatniego z Piastów, czyli Kazimierza Wielkiego. Władca ten zbudował podstawy silnego państwa. A Jagiellonowie państwo to rozwinęli. Patrząc na dzisiejszą sytuację, należy stworzyć fundament, w postaci silnego, demokratycznego państwa prawa. Zbudować silną armię i służby, zreformować (na serio) wymiar sprawiedliwości. Kolejnym (a może i pierwszym) postulatem powinno być stworzenie naprawdę mocnej służby cywilnej. Jednocześnie, biorąc pod uwagę realne zagrożenie ze Wschodu, koniecznością jest budowa poszerzonego Trójmorza, czyli mocnego sojuszu od Finlandii i Szwecji po Bałkany. I niezmiennie wspieranie niepodległościowych i prozachodnich inspiracji dawnych sowieckich republik. Co nie oznacza rzecz jasna wyrzeczenia się własnego interesu. Wsparcie na przykład dla Ukrainy nie może oznaczać na przykład wyrzeczenia się pamięci o zbrodni wołyńskiej. Jednocześnie pamięć o zbrodni nie może oznaczać rezygnacji ze wsparcia Kijowa w konflikcie z Rosją – po prostu ewentualna porażka Ukrainy stanowiłaby dla nas śmiertelne niebezpieczeństwo.
Nie Unia jest problemem, ale sytuacja w UE
W interesie Polski jest przynależność do struktur zachodnich. Problem w tym, że w Unii Europejskiej ścierają się dziś dwa nurty równie szkodliwe. Z jednej strony skrajna, rewolucyjna lewica, której chora ideologia w jakimś stopniu podporządkowała formacje głównego nurtu, również te chadeckie i centroprawicowe. Lansuje szereg ideologicznych i bardzo szkodliwych rozwiązań. Dziwnym „trafem” rozwiązania te są często szkodliwe dla państw średnich i dużych (jak Polska) a bardzo korzystne dla kilku europejskich mocarstw. Politycy głównego nurtu przeżyli też czas zauroczenia Władimirem Putinem i utorowali drogę rosyjskiemu imperializmowi. Z drugiej strony mamy europejską alt-prawicę, przez niektórych określaną jako prawicę skrajną. Tyle że owa alt prawica zarówno z klasyczną centroprawicą, jak i prawicą radykalną nie ma nic wspólnego. Jedyne, co ma do zaoferowania to kontestowanie wszystkiego, na zasadzie „skoro lewica przesadza z ekologią, my niszczmy dla zasady środowisko”. I rzecz jasna uwielbienie dla Putina, który ma być „odtrutką” na pomysły skrajnej lewicy.
Skrajna lewica i pseudo prawica
Rzecz jasna kagiebista tęskniący za ZSRR żadnego konserwatyzmu nie prezentuje, a jeśli przejąłby kontrolę nad Europą, zmieniłby ją w jeden wielki łagier. I prawicowość owej alt prawicy ma tyle wspólnego z konserwatyzmem, co elektryczne krzesło z fotelem. Wychodzenie z Unii dziś także nie miałoby żadnego sensu, polityka oparta na polskiej racji stanu powinna stawiać na próby budowy sojuszy wewnątrz UE i zmiany tej struktury od środka. Łatwo nie jest, bo w Brukseli ścierają się nurty skrajne i szkodliwe, nadzieja w tym, że część rządów uzna, że w ich interesie jest zreformowanie Unii oraz w świadomości samych obywateli. Na polityków wpływu nie mamy – jako medium do aktywności obywatelskiej możemy jednak zachęcać. Niepewna jest też sytuacja globalna. Nie tylko ze względu na nieprzewidywalność administracji w Waszyngtonie. Także dlatego, że coraz większym wyzwaniem dla Zachodu stają się Chiny, które rosną w siłę, płonie też Bliski Wschód.
A to oznacza, że niezależnie kto zasiądzie w Białym Domu dla Amerykanów nasz rejon świata będzie nie kluczowym, ale jednym z wielu obszarów zainteresowania. Jeśli (oby nie) doszłoby do kryzysu na Dalekim Wschodzie i jeszcze większego zaognienia na Bliskim, odwracałoby to uwagę Waszyngtonu od Polski. Jednak choć polityka USA (chimeryczność administracji, wsparcie Izraela) może nam się nie podobać, Stany Zjednoczone są wciąż naszym kluczowym partnerem. Reasumując – polityka zgodna z polską racją stanu powinna opierać się na kilku fundamentach. Po pierwsze – budowa własnego potencjału militarnego, gospodarczego. Także stworzenie silnej obrony cywilnej, dbanie o ocalenie narodu, gdyby nie daj Boże doszło do ataku na nasz kraj. Po drugie konieczne jest powstanie sojuszu środkowoeuropejskiego od Finlandii i Szwecji po Bałkany. I tu chyba taka koalicja powstaje. Po czwarte – mądra i asertywna polityka WEWNĄTRZ Unii Europejskiej. Wreszcie po czwarte – polityka atlantycka (opieranie się na przynależności do NATO i sojusz z USA).
Antoni Zankowicz




