Szokująca wolta marszałka Sejmu?
Podczas potkania marszałka Sejmu Szymona Hołowni z prezydentem elektem Karolem Nawrockim pojawiło się zdanie, że oni wspólnie będą działać na rzecz nowej ustawy medialnej. Prezydent reprezentujący skrajnie odmienny obóz niż koalicja rządząca i marszałek Sejmu, przedstawiciel owej koalicji deklarują, że będą działać wspólnie. To moim zdaniem jest kompletnie nowe otwarcie w polskiej polityce – mówi dr Andrzej Anusz, politolog Instytut Piłsudskiego.
Komentatorzy życzliwi obecnemu rządowi są ostatnio zszokowani działaniami marszałka Sejmu. Szymon Hołownia powiedział o zamachu stanu, do którego mieli nakłaniać go politycy koalicji rządzącej. Potem ze słów się wycofał, ale medialnie ta sprawa przykryła nawet rekonstrukcję rządu. W przypadku lidera Polski 2050 to próba ratowania wizerunku po klęsce w wyborach prezydenckich, czy może przygotowania do zmiany sojuszu w Sejmie?
Dr Andrzej Anusz: Ewidentnie widać, że efekt nowego otwarcia związanego z rekonstrukcją rządu całkowicie przykryło oświadczenie Szymona Hołowni. To oczywiście uruchomiło dyskusję o przyszłości koalicji rządzącej. Myślę, że Donald Tusk zupełnie inaczej sobie to wyobrażał i pozytywny efekt zmian w rządzie został stracony.
Hołownia w koalicji, ze wsparciem opozycji?
Tylko tu mieliśmy też wcześniej spotkanie Hołowni z Jarosławem Kaczyńskim. I są opinie, że marszałek „przeszedł na drugą stronę” albo że po prostu chce zaznaczyć swoją pozycję. Osiągnąć to, co nie udało się Pawłowi Kukizowi, czy Ryszardowi Petru, czyli zbudowanie formacji, która będzie umieć trzymać dystans wobec obu spolaryzowanych stron.
To bardzo możliwe, proszę zwrócić uwagę na spotkanie marszałka Hołowni z prezydentem elektem Karolem Nawrockim. Tam pojawiło się zdanie, że oni wspólnie będą działać na rzecz nowej ustawy medialnej. To moim zdaniem jest kompletnie nowe otwarcie w polskiej polityce. Prezydent reprezentujący skrajnie odmienny obóz niż koalicja rządząca i marszałek Sejmu, będący przedstawicielem owej koalicji deklaruje, że wspólnie będą działać na rzecz nowej ustawy medialnej. Uważam, że Szymon Hołownia chce się ustawić z sytuacji, w której po pierwsze doprowadzi do zaprzysiężenia Karola Nawrockiego, co sprawi, że prezydent i PiS będą mu wdzięczni. A dzięki temu Szymon Hołownia może się stać marszałkiem nieodwoływalnym.
To znaczy?
Nie wykluczam, że jeśli padnie propozycja odwołania marszałka, PiS, Konfederacja, PSL i większość posłów Hołowni (choć Tusk prawdopodobnie będzie mu rozbierać klub) zagłosują przeciwko zmianie marszałka Sejmu. To kompletnie zmieniłoby sytuację. Bo druga osoba w państwie będzie w koalicji, ale de facto praktycznie politycznie będzie współpracował z opozycją i z prezydentem Nawrockim. Za chwilę pojawi się sprawa budżetu. Według informacji medialnych ten budżet będzie bardzo trudny, jeden z najtrudniejszych od wielu, wielu lat. No i to oczywiście może być element dodatkowego nacisku przez Hołownię na Tuska, że on ten budżet poprze, ale pod warunkiem, że dalej będzie marszałkiem Sejmu.
Analogia do czasów AWS-UW jest trafna
Młodsi czytelnicy tego nie pamiętają, ale kiedy Polską rządziła koalicja Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności, prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, koalicję rządzącą tworzyły AWS z UW, ale medialną pod patronatem prezydenta zawiązała Lewica właśnie z Unią Wolności. Czy można to porównywać do obecnej sytuacji?
Moim zdaniem ta analogia jest trafna. Po pierwsze pokazuje, że jak w polityce gra się na kilku szachownicach równolegle, czarne i białe nie zawsze oznaczają to samo. W czasach AWS koalicja medialna składała się z elementów ówczesnej opozycji i części elementów obozu rządzącego. W tej chwili zaczyna się kształtować sytuacja, w której większość formalnie ma koalicja rządząca, ale Marszałek Sejmu może utrzymać stanowisko wbrew rządzącej koalicji. A współpracować będzie z prezydentem w sprawie współpracy medialnej. Pytanie o dalsze konsekwencje takiego układu, które mogą być bardzo poważne dla wszystkich stron.



