O aresztowaniu dziennikarza Leszka Kraskowskiego wypowiedziało się wiele osób ze środowiska dziennikarskiego. Także te niekoniecznie zgadzające się z redaktorem i jego poglądami. Powiedziano i napisano niemal wszystko. Niezależnie jednak od samych zarzutów, kilka kwestii w sprawie niepokoić musi szczególnie.
Abstrahując od samej sprawy – areszt tymczasowy powinien być ostatecznością. Ostatnio cytowaliśmy policyjne materiały o zatrzymaniu zuchwałego złodzieja, który zrywał łańcuszki. I prokurator zdecydował, że sprawca objęty będzie jedynie policyjnym dozorem. Więc nawet poważne przestępstwa (a napady do nich należą) prokurator nie zawsze wnosi o areszt. Naszym zdaniem i tak środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania jest nadużywany. To powinna być ostateczność. W zasadzie w kilku przypadkach. Pierwszy to oczywiście zagrożenie dla zdrowia i życia innych osób. Pozostałe to działalność w ramach przestępczości zorganizowanej, gdy aresztowanie może pomóc w ujęciu pozostałych, poważniejszych członków grupy. Także działalność szpiegowska bądź terrorystyczna.
Areszt wydobywczy można zastąpić
Można wymienić może kilka innych przypadków, ale areszt powinno się stosować w sprawach, w których inny środek nie zadziała. I przede wszystkim, nawet jeśli jest uzasadniony, powinien trwać jak najkrócej, a jak najszybciej powinien ruszać uczciwy proces. Państwo polskie dysponuje dziś środkami takimi jak wprowadzenie pełnej kontroli nad osobą trzymaną na przykład w areszcie domowym. Środki te to dozór elektroniczny, kontrola korespondencji, monitoring itd. Można by było wprowadzić prostą zasadę. Złamiesz areszt domowy – zerwiesz elektroniczną blokadę, wyjdziesz z domu, złamiesz zakaz wchodzenia na określone strony itd., z automatu trafiasz za kraty. Tyle że wtedy jest to JUŻ KARA, a nie areszt tymczasowy. Areszty wydobywcze są skandalem. Niezależnie od tego, czy ich zastosowanie dotyczy prześladowanego w czasach rządów SLD przedsiębiorcy, kibica, polityka PO aresztowanego za rządów PiS, związanego z PiS urzędnika aresztowanego za rządów PO. Czy właśnie niewygodnego dla obu stron dziennikarza.
Każdy ma prawo do obrony i uczciwego procesu
Likwidacja aresztów wymaga jednak zmian stricte prawnych. A tych chcą wszyscy, ale dopóki nie rządzą. Potem perspektywa się zmienia. W sprawie Leszka Kraskowskiego niepokoi też jednak kilka innych rzeczy. Choćby to, że według kilku relacji (a bazujemy na doniesieniach medialnych) aresztowany z dużym opóźnieniem otrzymał możliwość kontaktu z własnym obrońcą. I niepokoi aktywność internetowych trolli, radujących się z sytuacji. Żeby było jasne, nie chodzi o wybielanie kogokolwiek. Jednak w państwie prawa każdy powinien mieć prawo do procesu, obrony. I dopóki nie jest skazany, jest niewinny. Jakiekolwiek nadużycia, czy ze strony lewicy, PiS, czy PO prędzej, czy później obrócą się przeciwko tym, którzy nadużyć się dopuszczają. Jedynym pozytywem w całej sprawie jest to, że pierwszy raz od dawna pojawiły się głosy zaniepokojonych dziennikarzy z różnych stron. Słowa o porozumieniu środowiska są naiwnością, jednak każdy przypadek wyjścia poza medialne bańki warto odnotować. To jedyny pozytywny wniosek, tak poza tym o optymizm trudno.



