Świetne Stany Zjednoczone, zachwycające Argentyna i Anglia. Bardzo silne Francja i Norwegia. Totalny zawód w wykonaniu Hiszpanii, Portugalii i Turcji. Oceniamy plusy i minusy początku mundialu.
Mistrzostwa Świata trwają w najlepsze, a my jako tygodnik nie opisujemy konkretnych spotkań. Na gruntowną analizę przyjdzie czas w fazie pucharowej. Kto jednak zachwycił, a kto zawiódł w pierwszej fazie turnieju?
Plusy – USA, Anglia, Argentyna
Niewątpliwie najlepiej (na razie) zaprezentowały się zespoły Stanów Zjednoczonych, Anglii, Argentyny. Gospodarze prezentują to, co mniej więcej od 2002 roku – szybkość, dodatkowo wytrzymałość fizyczną. Jednak na tym turnieju robią to trzy razy bardziej niż poprzednio. Zaczynają spotkania od ostrego pressingu i zabiegania rywala. Zazwyczaj już w pierwszej części przesądzając wynik meczu. W drugiej bardziej skupiają się na obronie wyniku. Problem może pojawić się wtedy, gdy rywal wytrzyma początkowy napór. Fenomenalnie w ofensywie zaprezentowali się Anglicy, którzy mierzyli się też z najsilniejszym przeciwnikiem – Chorwacją. Tu bardzo imponował, chociażby Jude Bellingham. Problemem w dalszej fazie turnieju może być defensywa. Powód do zadowolenia mogą mieć kibice Argentyny. Obrońcy trofeum pewnie pokonali Algierię, błysnął Leo Messi. Minus? Brutalny faul Messiego – taki na „pomarańczową” kartkę. Może bardziej żółtą, ale kara się należała. Nie było żadnej. Gdyby Leo wyleciał z boiska, wynik mógłby być inny.
Francja i Norwegia, czyli potwierdzenie siły
Nie zawiedli swoich kibiców Francuzi i Norwegowie. Pierwsi podobnie jak Anglicy mierzyli się z dość mocnym rywalem, zespołem Senegalu. Wygrali, a z dobrej strony pokazał się Mbappe. Siłę potwierdziła Norwegia, która nie dała szans Irakowi. Dwa gole strzelił Erling Haaland. Także Niemcy, którzy ograli Curacao 7:1, jednak tu skala trudności była znacznie mniejsza. Na drugim biegunie jest słabiutka Portugalia, z będącym w beznadziejnej (na razie?) formie Cristiano Ronaldo. Portugalczycy zawiedli, remisując 1:1 z Demokratyczną Republiką Konga. Punkty i to z debiutującą w mundialu Rzpubliką Zielonego Przylądka zaliczyła bardzo schematyczna i statyczna Hiszpania. Mistrzowie Europy w spotkaniu z RZP byli cieniem zespołu, który zachwycał, zdobywając Mistrzostwo Europy. Największy zawód sprawili jednak Turcy, którzy po porażkach z Australią i Paragwajem jako pierwsi jadą do domu. No jeszcze Haiti, ale ten zespół był skazywany na pożarcie. Turcy mieli być czarnym koniem. Więcej o mundialu za tydzień, gdy podsumujemy przynajmniej większą część fazy grupowej.



