Decyzję o odebraniu Wołodymirowi Żełeńskiemu Orderu Orła Białego można oceniać różnie. Dyskusje dotyczą jednak polityki zagranicznej, relacji na linii Warszawa – Kijów. Ewentualnie zysków, jakie z konfliktu obu państw czerpać będą mocarstwa, z Rosją (choć nie tylko) na czele. Tymczasem decyzja ta z punktu widzenia polityki krajowej jest bardzo spójna i logiczna. Daje szybkie efekty. Od teraz liderem prawicy nie jest Jarosław Kaczyński. A ośrodek władzy po prawej stronie nie znajduje się dziś przy Nowogrodzkiej, ale w pałacu na Krakowskim Przedmieściu.
19 czerwca 2026 roku skończyła się era Jarosława Kaczyńskiego jako lidera prawicy – taki cytat mógłby paść dziś w konserwatywnych mediach. Decyzją o odebraniu Orderu Orła Białego Wołodymirowi Żełeńskiemu prezydent Karol Nawrocki wysłał wyraźny sygnał. A nawet kilka. Najważniejszy jest taki, że przejmuje rolę lidera całej prawicy, od PiS po obie Konfederacje.
Decyzja na polski rynek
Oczywiście decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego można oceniać różnie. Według niżej podpisanego najbardziej sensowny opis to „moralnie słuszna, politycznie skrajnie głupia”. Jednak ocena ta dotyczy jedynie kwestii polityki międzynarodowej. Bo faktycznie – poza samopoczuciem oburzonych decyzją Żełeńskiemu o uczczeniu UPA odebranie odznaczenia prezydentowi Ukrainy nie daje nic. Można było ugrać więcej – o czym piszemy TUTAJ. Jednak w kwestii polityki wewnętrznej działanie prezydenta broni się jak najbardziej. Przede wszystkim Karol Nawrocki wyraźnie odciął się od polityki poprzednika, który Żełeńskiemu odznaczenie dał. Po drugie wysłał wyraźny sygnał do bardziej sceptycznych wobec Kijowa wyborców Konfederacji, a nawet jawnie anty ukraińskich zwolenników Korony Grzegorza Brauna. Dopieścił radykalny (stanowiący większość) elektorat Prawa i Sprawiedliwości, ale poszedł znacznie szerzej. Odciął się wreszcie od Jarosława Kaczyńskiego, którego najbliższe otoczenie w sprawie relacji z Kijowem jest dużo bardziej ostrożne. Co to oznacza w praktyce? Ano to, że Karol Nawrocki mianował się właśnie faktycznym liderem polskiej prawicy.
Plan na wybory 2027
Prezydent może być – o czym mówi wielu komentatorów – patronem Paktu Senackiego Prawicy, czyli wspólnej listy PiS i Konfederacji do Senatu. Może nawet PiS, Konfederacji i partii Grzegorza Brauna. Jeśli dojdzie do powyborczego pata, rola prezydenta jeszcze wzrośnie. A do pata dojdzie prawie na pewno ani Koalicja Obywatelska, ani tym bardziej Prawo i Sprawiedliwość, nie mają większych szans na osiągnięcie samodzielnej większości. KO skutecznie zmarginalizowała swoich koalicjantów. W efekcie może powtórzyć wynik PiS sprzed trzech lat. To znaczy zająć pierwsze miejsce, mieć dobry rezultat, ale rządzić nie mieć z kim. Kluczowe tu będzie poparcie dla Lewicy. Jednak po prawej stronie są trzy podmioty. Nie można wykluczyć, że PiS, choć będzie drugie, będzie miało możliwość koalicji z jedną, bądź dwoma Konfederacjami. A Karol Nawrocki będzie takiej koalicji patronem. Czy to się spełni, czas pokaże, ale taki jest chyba plan. I w tym kontekście należy odbierać decyzję o odebraniu orderu Żełeńskiemu.



