Chciałoby się napisać, że to przestaje być śmieszne. Rzecz w tym, że tak naprawdę śmieszne od początku nie było. Po fałszywym alarmie o pożarze w domu prezydenta sprawa robi się bardzo poważna. I w przyszłości może dotknąć każdego, także zwolennika rządu, czy osoby nieinteresującej się polityką.
Tydzień temu sugerowaliśmy, że choć możliwości jest bardzo wiele, naszym zdaniem najbardziej prawdopodobne jest działanie z nienawiści. Nadal nie można wykluczyć tej możliwości, jednak po ostatnich wydarzeniach bardziej prawdopodobne wydaje się niestety działanie profesjonalne, być może organizowane przez ośrodki zewnętrzne.
Akcja zorganizowana
Świadczy o tym profesjonalizm działania sabotażystów. Według służb człowiek, którego zatrzymano przed tygodniem, sam był ofiarą. Więc prawdopodobne wersje na dziś są dwie. Pierwsza: prawica ma rację i służby nie potrafią sobie poradzić z serią ataków jakichś związanych z rządem hejterów. To o tyle mniej prawdopodobne, że w przeszłości podobne prowokacje dotyczyły też ludzi niekoniecznie związanych z prawicą. Poza tym rządzącym wyborcy głównie ci twardzi wybaczyliby (a wręcz przyklasnęliby) działania uderzające w opozycję. Nie darują jednak nieudolności i śmieszności, a na to naraża się rząd, jeśli szybko nie złapie sabotażystów. To sprawia, że bardziej prawdopodobny wydaje się (choć to tylko nasze spekulacje, wiedzy nie mamy żadnej) wątek działań zewnętrznych.
Różne scenariusze
W takim scenariuszu byłaby logika – służby polskie nie są skuteczne, bo prowokacje robi ktoś z zewnątrz, a nie rodzimy hejter, czy żartowniś. Opozycja oskarża rząd, rząd się odcina, radykalni zwolennicy obu stron angażują się we wzajemny ostry spór. A organizatorzy tego typu działań mogą chłodzić szampana, a na razie siedzieć z popcornem i obserwować. Oczywiście, możemy się mylić. Wątek prywatnej osoby działającej z niechęci do konkretnych środowisk też nie jest do końca wykluczony.
To uderzyłoby we wszystkich
Niezależnie od tego, ten ponury spektakl państwo powinno natychmiast przerwać. Jeśli tego nie zrobi, skompromituje się, niezależnie od tego, kto za atakami stoi. Obywatele (niezależnie od poglądów) stracą bowiem poczucie bezpieczeństwa. Bo faktycznie niedługo dojść może do sytuacji, że fałszywe alarmy, lub niby niegroźne, ale irytujące zgłoszenia o zamówieniu pizzy mogą dotknąć każdego obywatela. Zwolennika PiS, KO, Konfederacji, Lewicy. I tego, co całą politykę ma gdzieś.



