Kilka miesięcy temu pisaliśmy, że rok 2026 będzie w pierwszej części spokojny, bo nie grożą nam żadne wybory. A polityka będzie przegrupowaniem sił, przeglądam kadr. Ten etap dobiega końca. Zbieranie podpisów pod warszawskim referendum będzie preludium. A jesienią walka o Sejm i Senat ruszy na dobre.
Polityka trochę przyspieszyła. Stało się tak, ponieważ afera wokół Szpitala Południowego jest potężnym prezentem dla opozycji i czerwoną flagą alarmową dla Koalicji Obywatelskiej. Temat jest warszawski, ale rezonuje w całej Polsce. Tym bardziej rezonować będzie zbieranie podpisów i ewentualna kampania przed referendum w sprawie odwołania prezydenta stolicy.
Temat dotyczy wszystkich
Sprawa Szpitala Południowego jest mocna, ponieważ dotyczy wszystkich. Bo wszyscy możemy być pacjentami, czekać w szpitalnym oddziale ratunkowym. Informacje o lekarzu przed trzydziestką, który z nadania partyjnego zarabia miliony, przebiła się w debacie publicznej. Niedawno pisaliśmy, że sprawa nie musi zaszkodzić rządowi, bo również PiS (jak cała klasa polityczna) w sprawie ochrony zdrowia ma swoje za uszami. Rząd jednak przespał moment, w którym należało zareagować. W efekcie temat stał się nośny także w mediach rządowi raczej przychylnych. I paradoksalnie największy problem może mieć z tego powodu ten, który akurat zadziałał pierwszy, czyli Rafał Trzaskowski. Bo fakt, prezydent wszczął kontrolę, poleciały głowy. Problem w tym, że to władzom stolicy podlega feralny szpital. I opozycja bezwzględnie to punktuje, jest też wniosek o referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego. I nawet jeśli temat szpitala opozycja przegrzeje, to kampania referendalna zacznie żyć własnym życiem. I stanie się prawdziwym polem politycznej wojny.
Dlaczego opozycja może go przegrzać
Powodów, dla których temat szpitala opozycja może przegrzać, jest kilka. Po pierwsze – często powtarzane, nawet najpoważniejsze zarzuty, w pewnym momencie spowszednieją. Po drugie – obóz rządzący może odbijać piłeczkę, wskazywać na afery w służbie zdrowia zarządzanej przez PiS. Jeśli opozycja zagra za ostro – faktycznie może nadziać się na bolesną kontrę. Po trzecie – ostra krytyka lekarza – polityka i milionera, saloników VIP służy krytykującym. Poszerzenie owej krytyki (to robią niektórzy przedstawiciele Lewicy) o atakowanie na przykład łączenia prywatnej praktyki z pracą w szpitalu, może zaszkodzić krytykującym. Bo „zwyczajny” pacjent może uznać, że opozycja jako naganne traktuje skorzystanie przez kogoś z prywatnej wizyty, by zwiększyć szanse na planowany zabieg itd. Tak, jak w 2007 roku PO wygrała tym, że wielu ludzi uznało, że walka z korupcją polegać będzie na łapaniu nie aferzystów, ale ludzi dających lekarzowi czekoladki, bądź koniak w prezencie. Nawet, jednak jeśli temat zostanie przegrzany, mleko się rozlało.
Jesień będzie gorąca
Referendum zmienia wszystko. Jeśli grupie inicjatywnej uda się zebrać podpisy, siłą rzeczy w kampanii referendalnej pojawią się tematy miejskie, dotyczące nie tylko ochrony zdrowia. I choć to polityka lokalna, dotyczy największego miasta w Polsce, stolicy, w dodatku zarządzanego przez polityka, który rok temu przegrał wybory z Karolem Nawrockim. I właśnie tu jest clou całej sprawy. Nie wchodząc w oceny samej grupy inicjatywnej, czy za SOR (Stołeczna Operacja Referendalna) stoją osoby prywatne, czy środowiska polityczne, nie ma lepszego prezentu dla prezydenta Karola Nawrockiego. W ostatnim czasie zyskał on na popularności, a po odebraniu orderu prezydentowi Żełeńskiemu także w elektoracie Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. A prezydent ma być patronem Paktu Senackiego i ewentualnej koalicji prawicy po wyborach parlamentarnych. Stołeczne referendum i przypomnienie batalii z Trzaskowskim wzmocni Nawrockiego. Wybory parlamentarne za ponad rok, ale już ta jesień będzie gorąca. Bardziej niż lato, choć w tak upalny weekend ciężko w to uwierzyć.



