Kontrowersje wokół tramwaju na Gocław. Spory o trzecią linię metra. Teraz ostry spór w sprawie przebudowy torowiska w Alei Waszyngtona. Temat budzi emocje, a dotyczy jednej z ważniejszych arterii, ma ogromne znaczenie nie tylko dla mieszkańców Grochowa i Saskiej Kępy. A temat zwężania ulic, także na Pradze-Południe będzie istotny w związku z politycznym przesileniem w stolicy.
Spory komunikacyjne to na Grochowie, Gocławiu i Saskiej Kępie codzienność. Często dotyczą inwestycji, których na razie nie zrealizowano. Przykładem jest połączenie szynowe Gocławia z centrum. Ostatnio jednak największe emocje budzi przebudowa torowiska w Alei Waszyngtona. Tramwaje Warszawskie planują inwestycję na koniec dekady. Kilkanaście dni temu odbył się protest przeciwników zwężenia arterii.
Tory z jednej strony, tylko jedna jezdnia
Zasadności samej inwestycji nikt nie kwestionuje – stan torowiska i samej arterii pozostawia wiele do życzenia. „Stan torowiska, bez kompleksowej przebudowy, będzie się już tylko pogarszał. Do tego dochodzą kwestie bezpieczeństwa: długie przejścia dla pieszych bez azyli, wsiadanie do autobusów przez torowisko, z poziomu jezdni […] Obecny przekrój ulicy jest niezgodny z obowiązującymi dziś przepisami techniczno-budowlanymi (które w istotny sposób zmieniły się od czasu, gdy aleja w tym kształcie została zbudowana) – nie ma możliwości uzyskania pozwoleń na przebudowę z odtworzeniem obecnego układu – przekonują Tramwaje Warszawskie. Projekt zakłada, że tramwaje nie będą jak dziś, jeździć po obu, przeciwnych stronach alei Waszyngtona. Torowisko będzie tylko po stronie południowej. A po stronie północnej będzie jezdnia, mająca dwa pasy ruchu. I właśnie to budzi największy sprzeciw dużej części mieszkańców. Dziś w Alei Waszyngtona są cztery pasy – po dwa w każdym kierunku. 17 czerwca przeciwnicy planu przebudowy protestowali na Rondzie Waszyngtona.
„Nie dla zwężenia” kontra „szerzej się nie da”
„Nie zgadzamy się na kolejne decyzje, które mogą doprowadzić do większych korków, dłuższych dojazdów, utrudnień dla kierowców, komunikacji miejskiej, służb ratunkowych, lokalnych przedsiębiorców i mieszkańców.
Aleja Waszyngtona to jeden z kluczowych korytarzy komunikacyjnych Pragi-Południe. Jej zwężenie uderzy nie tylko w kierowców, ale w całe funkcjonowanie tej części miasta” – czytamy w komunikacie organizatorów. Według Tramwajów Warszawskich pozostawienie alei w obecnym kształcie nie jest możliwe, podobnie jak zostawienie czterech pasów ruchu. Zastosowanie innego przekroju ulicy niż proponowany (jednojezdniowy) nie jest możliwe – przy obecnie obowiązujących normach i przepisach dot. geometrii drogi, torowiska i ich przekroju – z uwagi na charakterystyczne szpalery drzew po obu stronach ulicy, które chcemy bezwzględnie zachować. To właśnie te drzewa determinują, ile miejsca mamy na torowisko i jezdnię” – czytamy na stronie Tramwajów Warszawskich.
Co na to mieszkańcy
Od pikiety minęło kilkanaście dni, a miasto żyło w tym czasie aferą wokół Szpitala Południowego. Sprawiła ona jednak, że polityka miejska drastycznie przyspieszyła. Jest inicjatywa referendum w sprawie odwołania prezydenta Rafała Trzaskowskiego i Rady Warszawy. A w kampanii przed referendum akurat temat zwężania ulic, ścieżek rowerowych, zieleni, bezpieczeństwa i korków, będzie kluczowy. O temat remontu Waszyngtona zapytaliśmy kilkoro mieszkańców dzielnicy. „Dobrze, że nie będzie już wchodzenia z poziomu jezdni do tramwaju, jako osoba nie w pełni sprawna zawsze mam obawy podczas wsiadania i wysiadania przy Waszyngtona. Jednak zostawienie zaledwie po jednym pasie w każdym kierunku bardzo mnie niepokoi. Korki tylko się zwiększą, nie widzę w tym żadnej korzyści” – mówi Maksymilian (45 l.), mieszkaniec Grochowa. Nasz rozmówca dochodzi do siebie po ciężkiej operacji, porusza się o kulach. „Urzędnikom chyba już się całkiem pomieszało! Wszędzie tylko słupki, zwężanie. Żadnej logiki” – oburza się Mirosław (71 l.) mieszkaniec Gocławia.
„Drzewa ważniejsze od nas?”
Sceptycznie do inwestycji podchodzi też Aleksandra (45 l.), mieszkanka Saskiej Kępy. „Nie podoba mi się, że przy temacie chcą się ogrzać politycy. Moim zdaniem w takich tematach polityki być nie powinno w ogóle. Są miejsca, gdzie uspokajanie ruchu ma głęboki sens. I argument jest mocny – spada liczba wypadków śmiertelnych w mieście. Jednak w zwężaniu akurat Alei Waszyngtona sensu nie widzę żadnego” – przekonuje. „Ten argument o drzewach mnie rozwalił. Rozumiem zieleń, ale drzewa nie mogą być ważniejsze od ludzi” – przekonuje Dominik (37 l.), mieszkaniec Grochowa. Nieco inaczej na temat patrzy pani Stanisława (81 l.). „To dobrze, że miasto chce dbać o drzewa. To też element miejskiej tkanki, charakter dzielnicy. W upalne dni zieleń jest szczególnie ważna. Obawiam się jednak, że jak faktycznie będą większe korki, to zanieczyszczenie powietrza tylko wzrośnie, a zieleni też to nie pomoże”– martwi się emerytka. Do tematu będziemy wracać.
AnKot



