Przełom drugiej i trzeciej dekady to szczególnie burzliwy czas w procesie Mirosława Ciełuszeckiego. Wyrok skazujący, poważna choroba, porażka w apelacji i gotowa cela. Zabiegi o ułaskawienie i brak politycznej woli. W końcu zwrot, po decyzji Sądu Najwyższego.
W 2018 roku Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał Mirosława Ciełuszeckiego na trzy lata więzienia. Przedsiębiorca złożył apelację, jednocześnie zaczęły się bardzo poważne problemy zdrowotne. „Specjalnie nie chcę o tym opowiadać, ale faktycznie ten czas był niezwykle trudny. Ciężka choroba, dość intensywne leczenie, a do tego ogromne zmęczenie samym procesem. Latami procesu. Największe rozgoryczenie przyszło po procesie apelacyjnym. Wtedy naprawdę czułem, że nie warto być patriotą. Że mogłem nie wracać do kraju, zostać w USA, gdzie chciano mnie zatrzymać. Kraj, do którego wróciłem, w którym chciałem zrobić coś wartościowego, traktował mnie jak przestępcę. W sumie, gdybym nie robił nic, układ by w nas nie uderzył” – wspomina.
Sojusz złej woli, Solidarność dobrej
Jesienią 2019 roku zapadł wyrok w Sądzie Apelacyjnym, który podtrzymał werdykt poprzedniej instancji. Mirosław Ciełuszecki miał trafić do więzienia. Wyrok był ciosem, zjednoczył jednak ludzi, którzy poznali sprawę – absurdalność zarzutów itd. Z jednej strony był sojusz ponad podziałami tych, którzy układ lokalny wsparli. Jednak z drugiej strony w obronie przedsiębiorcy wystąpili ludzie z różnych opcji. Medialnych (sprawą ponownie zajmowały się media od lewicowych do prawicowych), ale i politycznych. Zaangażował się i prawicowy były marszałek Sejmu Marek Jurek, i lewicowcy – Piotr Ikonowicz, Jan Śpiewak. Najbardziej aktywne były środowiska dawnej antykomunistycznej opozycji, działacze ruchu Wolność i Pokój, czy Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Trafiły pisma do Rzecznika Praw Obywatelskich (wtedy Adam Bodnar), czy prezydenta RP o ułaskawienie (prezydentem był Andrzej Duda). RPO w sprawę się nie zaangażował. A Kancelaria Prezydenta wszczęła procedurę. Jednak krytyczne zdanie w sprawie ułaskawienia wydała Prokuratura Krajowa, podlegająca Prokuratorowi Generalnemu, wtedy ministrowi Zbigniewowi Ziobrze.
Wiara w sprawiedliwość (nie) znacznie przywrócona
Aktu łaski nie było. Była za to kasacja w Sądzie Najwyższym. 16 grudnia 2020 roku w gmachu SN zebrały się dziesiątki osób. I Sąd uchylił wyrok, choć nie zakończył sprawy. Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego z października 2019 roku. Nie zostawił na wcześniejszym werdykcie suchej nitki. Sprawę skierował do ponownego rozpatrzenia w Sądzie Apelacyjnym. Unieważnił karę trzech lat więzienia dla przedsiębiorcy. SN uznał, że jeżeli przedsiębiorca otrzymał opinię prawną, z której wynikało, że jego działanie jest zgodne z prawem, to nie powinien być uznany za winnego. „Okazało się, że dopiero Sąd Najwyższy musiał stwierdzać oczywiste oczywistości. Satysfakcja? Co najwyżej uczucie ulgi, że wreszcie ktoś potwierdził prawdę. Jednak o czym mówimy – sprawa się nie kończyła, w dodatku firmy i zdrowia nikt nie zamierzał mi przecież zwrócić” – mówi przedsiębiorca. Sprawa się nie zakończyła, choć decyzję Sądu Najwyższego można uznać za istotny zwrot.



