Brytyjczycy głosowali przed laty za Brexitem, czyli wyjściem ich kraju z Unii Europejskiej. Wprawdzie dziś w sondażach żałują, w wyborach samorządowych poparli partię, która do Brexitu ich pchnęła. To tak naprawdę czerwona kartka dla całej brytyjskiej klasy politycznej. Pierwszy raz od stu lat zagrożony jest duopol laburzystów i torysów. Co więcej, widać mocniejsze niż jeszcze niedawno tendencje odśrodkowe.
Ostatnie wybory samorządowe w Wielkiej Brytanii przyniosły wyniki ciekawe, rewolucyjne. Choć dla wnikliwych obserwatorów absolutnie nie są one zaskakujące. Chodzi o lokalne wybory w Anglii oraz wybory do parlamentów Szkocji i Walii. Najbardziej straciły rządząca Partia Pracy oraz Konserwatyści. Triumfuje Partia Reform Nigela Farage’a. I tak jak informowało BBC, w Anglii najwięcej zyskały Reform UK oraz Zieloni. Utrzymali pozycję Liberalni Demokraci. Stracili Konserwatyści i przede wszystkim Partia Pracy. W Szkocji wygrała Szkocja Partia Narodowa (SNP). Pierwszy raz do parlamentu dostała się Reform UK, która ma mieć tyle samo mandatów co Laburzyści, niewiele więcej niż Zieloni. Stracili Konserwatyści (Torysi).
Historyczne wyniki
W Walii najwięcej mandatów w parlamencie uzyskała partia Plaid Cymru. Po raz pierwszy pozycję lidera stracili Laburzyści, którzy spadli na trzecie miejsce (znacznie tracąc do Reform UK). Wyniki wyborów to ogromny sukces Reform UK oraz lokalnych formacji w Walii i Szkocji. I klęska dotychczas wiodących partii. To stawia oczywiście pytania o to, co wyniki oznaczają dla brytyjskiej polityki. A ponieważ mamy do czynienia z kontynentalnym mocarstwem, także dla polityki międzynarodowej. Głosy o epizodycznym „wyskoku” nie wydają się uzasadnione. Już Brexit pokazał zniechęcenie klasą polityczną na Wyspach. I choć kraj na wyjściu z UE miał stracić, wiodące partie nie przedstawiły atrakcyjnej oferty dla własnych obywateli. Efekt? Choć sami Brytyjczycy w sondażach wypowiadają się krytycznie o Brexicie, masowo głosowali na partię Reform UK, która do wyjścia z Unii doprowadziła. Sukces partii spoza establishmentu wydaje się czerwoną kartką dla całej brytyjskiej partii politycznej. Podobnie jest z dużym poparciem Zielonych.
Koniec stuletniego duopolu? To nie science fiction
Głosy o końcu ponad stuletniego duopolu Torysów i Laburzystów nie są już science fiction. Wprawdzie wynik nieco zafałszowuje rzeczywistość. O ile fakt, że Reform UK pobiła rekord, jeśli chodzi o nowe mandaty, a Partia Pracy najwięcej straciła, sam wpływ na samorządy nadal zachowują wiodące partie. Inną poważną kwestią są wyniki w Szkocji i Walii. W przypadku Szkotów nie są one tak szokujące – SNP wygrywało wybory od lat. Sukces Plaid Cymru jest jednak historyczny. Czy oznacza to wzmocnienie tendencji odśrodkowych? Ostrożnie – tendencje narodowościowe w Walii i Szkocji są od lat, szkockie referendum niepodległości nie przyniosło. Jednak na pewno nie należy ich lekceważyć. Najważniejsze jednak jest to, że klasa polityczna straciła szacunek społeczny. I nie nauczyła się wiele na dotychczasowych błędach. Jeśli jednak wiodące do niedawna partie odzyskają inicjatywę, historycznej zamiany nie będzie. Jak nie wyciągną wniosków i dalej zajmować się będą swoimi sprawami, zrobi się bardzo ciekawie.



