Afera w Szpitalu Południowym wstrząsnęła całą Polską. Doszło do ostrej politycznej awantury i największego kryzysu koalicji rządzącej od wyborów 2023 roku. Do tego, ostra awantura polityczna w mieście i pomysł referendum o odwołanie prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Czas jest gorący nie tylko z uwagi na temperaturę.
W czwartek temat szpitala podczas sesji Rady Warszawy przyćmił inne tematy, także dyskusję i głosowanie w sprawie absolutorium dla prezydenta. A w piątek pojawił się wniosek o odwołanie prezydenta, Maciej Wilk, szef stowarzyszenia #TAKdlaCPK ogłosił powołanie Stołecznej Operacji Referendalnej. Celem ma być zwołanie referendum w sprawie odwołania prezydenta Rafała Trzaskowskiego i Rady Warszawy.
Konflikt wokół szpitala…
W sprawie Szpitala Południowego pojawiło się wiele informacji, w mijającym tygodniu najgłośniejszy był wywiad w Kanale Zero z doktorem Emilem Jędrzejewskim, byłym ordynatorem chirurgii. Stwierdził on, że „w szpitalu ginęli ludzie”. Paradoksalnie rozmowa dała rządzącym trochę oddechu – gdyż słowa sygnalisty stały się tematem politycznego sporu. Zwolennicy rządu przypominali o konflikcie w szpitalu, podważali wiarygodność sygnalisty. Sympatycy opozycji twardo popierali doktora. Przeciwko Emilowi Jędrzejewskiemu wystąpił sam Dawid Kacprzyk, a od słów o zgonach w szpitalu w rozmowie z Onetem odciął się obecny ordynator chirurgii, dr Piotr Szenk. Z kolei ordynator SOR z innego szpitala (w Międzylesiu) również w rozmowie z Onetem wypowiedział się bardziej w duchu doktora Jędrzejewskiego. Oznajmił, że jako także pacjent zaczyna się bać. Niezależnie jednak od bardzo mocnych oskarżeń dr. Jędrzejewskiego, ostrej riposty, faktem bezspornym jest, że w placówce do poważnych nadużyć dochodziło. I ujawnił je w sam Dawid Kacprzyk, gdy zgodnie z wymogami prawa przedstawił własne oświadczenie majątkowe.
Co wiadomo na pewno?
Wiadomo na pewno, że jak wynika z oświadczenia majątkowego radnego, 29-letni lekarz jako szef szpitalnego oddziału ratunkowego zarobił 1,6 miliona złotych. Posiadał też bardzo drogi samochód. Dyżurów miał mieć tyle, że pracowałby po 11 godzin dziennie. Jednak jak ujawnił portal zero.pl w czasie, gdy miał być w pracy, Dawid Kacprzyk uczestniczył w życiu medialnym i politycznym. Bo pracę koordynatora SOR łączył z funkcją radnego w dzielnicy Ursus. Był ważnym politykiem młodego pokolenia Koalicji Obywatelskiej. Prezydent Warszawy rzeczywiście zareagował zdecydowanie, zlecił audyt, wymienił zarząd i radę nadzorczą Szpitala Południowego. Działanie to jednak jedynie minimalizuje negatywne konsekwencje. Afera miasto bardzo obciąża, niezależnie od wywiadu doktora Emila Jędrzejewskiego. Z kilku powodów. Po pierwsze Szpital Południowy podlegał miastu, po drugie – pracowali tam miejscy przedstawiciele. A po trzecie, co wizerunkowo jest najistotniejsze, placówka była oczkiem w głowie polityków Koalicji Obywatelskiej. Sztandarową inwestycją obecnych władz stolicy.
Absolutorium w cieniu afery
Sprawa Szpitala Południowego była tematem ostatniej sesji Rady Warszawy, przykryła dyskusję nad wotum zaufania dla prezydenta stolicy. Rafał Trzaskowski wygrał („za” głosowała Koalicja Obywatelska, przeciw radni lewicy oraz PiS). Jednak następnego dnia Maciej Wilk, lider stowarzyszenia #TAKdlaCPK ogłosił powołanie Stołecznej Operacji Referendalnej. Inicjatywa rozpoczyna procedurę obywatelskiego odwołania prezydenta Warszawy. Aby włodarza danego miasta odwołać, referendum musi się najpierw odbyć. A więc pomysłodawcy muszą zebrać podpisy od 10 proc. mieszkańców uprawnionych do głosowania. W Warszawie to 132 tysiące 290 osób. Dla porównania – by zostać kandydatem w wyborach prezydenckich, trzeba uzyskać 100 tysięcy podpisów z całego kraju, nie tylko z jednej gminy. Potem frekwencja w głosowaniu nie może być mniejsza niż 3/5 głosujących w poprzednich wyborach. Oczywiście większość głosujących musi zagłosować „za”. W roku 2013 było w stolicy referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale frekwencja okazała się niewystarczająca. Z kolei w tym roku mieszkańcy Krakowa odwołali swojego prezydenta.



