Tydzień temu pisaliśmy, że choć afera na SOR w warszawskim Szpitalu Południowym mogłaby zaszkodzić Koalicji Obywatelskiej, tak się nie stanie. Bo wszyscy mają swoje za uszami. Myliliśmy się. Skala tematu jest ogromna, a partia rządząca zmaga się być może z największym kryzysem wizerunkowym. Władze stolicy próbują ratować sytuację.
Przypomnijmy, co dziś wiadomo. Dawid Kacprzyk, ledwie 29-letni lekarz, który nie ma jeszcze specjalizacji (robi ja z anestezjologii) był koordynatorem SOR w Szpitalu Południowym. Już samo to budziło wątpliwości. Jeszcze większe budził fakt, że młody medyk zarobił w ciągu roku ponad półtora miliona złotych. Lekarze, nawet ze specjalizacją i wieloletnią praktyką, rzadko zarabiają aż tyle. A tu mieliśmy kogoś, kto karierę zaczyna, w dodatku w placówce podległej władzom stolicy. Pan doktor posiadał też luksusowe Porsche. Sprawę opisywały media, przede wszystkim portal zero.pl. Jednak sam temat nie wyszedłby na jaw, gdyby nie oświadczenie majątkowe Dawida Kacprzyka. Tak zupełnie przypadkiem musiał je złożyć, bo był radnym dzielnicy Ursus z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Wybuchła prawdziwa burza.
Spóźniona reakcja
W poprzedni weekend, gdy Koalicja Obywatelska przygotowała swoją ofensywę programową, media żyły tylko jednym tematem. Samorządowcem-milionerem z partii rządzącej. W tygodniku „Newsweek”, który bynajmniej nie jest jakoś skrajnie antyrządowy, pojawił się artykuł porównujący aferę do sprawy ośmiorniczek. A więc historii, która była wizerunkową katastrofą poprzednich rządów PO. Czy dziś będzie podobnie? Trudno wyrokować. Tydzień temu sami pisaliśmy, że z uwagi na „umoczenie” wszystkich środowisk politycznych w problemy służby zdrowia, afera choć mogłaby, nie pogrąży partii rządzącej. Myliliśmy się. Byłoby tak, gdyby rząd zareagował od razu, a więc w ubiegły weekend. Tymczasem sprawę zdążyli skomentować wszyscy, również media życzliwe obecnej władzy. A reakcja była zdecydowanie spóźniona, nastąpiła po niedzieli. Fakt – nastąpiła, więc nie można dziś stwierdzić, czy pogrąży rząd jak ośmiorniczki dwanaście lat temu. Jednak na pewno jest najpoważniejszym problemem wizerunkowym koalicji od wyborów w 2023 roku.
Poleciały głowy
Sama reakcja nastąpiła. Radny Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej. Zrzekł się też mandatu radnego dzielnicy. Urząd Miasta (nadzorujący placówkę) informował też, że samorządowiec zwrócił pół miliona złotych z wypłaconych faktur. Przestał pracować też w Szpitalu Południowym. Prezydent stolicy zlecił w szpitalu audyt. Funkcję stracił cały zarząd placówki, Rada Nadzorcza powołała nową szefową. Została nią Aneta Gomółka-Siembora, która była dyrektorem ds. administracyjno-technicznych w Szpitalu Czerniakowskim w Warszawie i Szpitalu Wojewódzkim w Łomży. Ekspertem ds. zamówień publicznych w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie oraz w Narodowym instytucie Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie. Placówką ma pokierować jednoosobowo. Na tym nie koniec. Jak zapowiedział pod koniec tygodnia prezydent stolicy Rafał Trzaskowski, będzie nowa Rada Nadzorcza Szpitala Południowego. A we wszystkich radach innych placówek medycznych ma nie być polityków. Zmiana rady w Szpitalu Południowym ma nastąpić jak najszybciej. A w innych placówkach po zakończeniu ich kadencji – informował ratusz.
Reakcja minimalizuje straty, ale całkiem uniknąć się ich nie da
Decyzje są, reakcja nastąpiła. Natomiast media (głównie zajmujące się regularnie tematem zero.pl) podały informacje o kolejnych nieprawidłowościach w szpitalu. Wprawdzie stołeczny ratusz twierdzi, że według zero.pl nie było saloniku VIP, który obsługiwał uprzywilejowanych pacjentów, wg mediów nierówne traktowanie było. Portal podał przykład wpływowej polityk, która nie miała wskazań do pilnej interwencji, ale obsłużono ją jako pierwszą. Inni pacjenci z takimi dolegliwościami mieli czekać na badanie cztery godziny – informowało zero.pl. Nie brak też informacji o mocnych związkach Dawida Kacprzyka z wpływowymi politykami jego partii. Co ciekawe – z frakcji przeciwnej Rafałowi Trzaskowskiemu. Więc paradoksalnie podjęcie ostrych działań prezydentowi stolicy i niedawnemu kandydatowi KO na prezydenta RP ostre wyciągnięcie konsekwencji wobec szpitala może się opłacić. Reakcja władz stolicy może też zminimalizować straty wizerunkowe koalicji rządzącej. Jednak sama afera bez wątpienia mocno szkodzi KO. Pytanie jednak nie czy, ale jak dotkliwą cenę zapłaci formacja rządząca.
O sprawie pisały media ogólnopolskie i lokalne. Między przede wszystkim zero.pl, także „Newsweek”, Onet, WP. Oficjalne informacje podawał stołeczny ratusz.



