Biznesowe imperium zbudowane od zera, ogromny sukces i pierwsze ostrzeżenia, czyli jak Mirosław Ciełuszecki zbudował firmę ważną dla Podlasia, mającą strategiczne znaczenie dla Polski i bardzo niewygodną dla Rosji.
Marek Karp to postać symboliczna i człowiek instytucja. Nazywany przez wielu ostatnim obywatelem Wielkiego Księstwa Litewskiego. W latach 1990. tworzy Ośrodek Studiów Wschodnich. Ekspercki think tank mający na celu z jednej strony – zajmowanie się białym wywiadem, czyli analizowaniem polityki na wschód od Polski. Z drugiej strony współpracą gospodarczą ze Wschodem. Pomysł OSW to promowanie i budowanie relacji biznesowych pomiędzy Polską a krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Ścierają się tu dwie koncepcje – pierwsza, lansowana przez Moskwę. Zakłada budowanie wszelkich relacji ze Wschodem przy „życzliwym pośrednictwie” władz Federacji Rosyjskiej. Druga, lansowana przez OSW – zakłada współpracę bezpośrednią z nowymi, niepodległymi państwami, otwarcie na ich rynki. W samym ośrodku kariery zaczynają młodzi i zdolni eksperci – Jacek Cichocki, Bartłomiej Sienkiewicz. Jednak to dyrektor ma decydujący wpływ na działanie Ośrodka Studiów Wschodnich. Jest jego mózgiem i sercem. Zarazem ekspertem cenionym w Polsce i na świecie. Doradza kolejnym polskim rządom, kancelariom prezydenta Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego.
Ekspert klasy światowej
Z opinii Karpia jako eksperta korzysta Komisja Europejska oraz prezydenci Stanów Zjednoczonych – George Bush senior oraz Bill Clinton. Karp zna się z Janem Nowakiem-Jeziorańskim, przyjaźni ze Zbigniewem Brzezińskim. A także z Mirosławem Ciełuszeckim. Zostaje zatrudniony w jego firmie w charakterze doradcy. – To oczywiste, że dla firmy takiej jak moja, handlującej ze Wschodem, współpraca z człowiekiem takim jak Marek jest na wagę złota – mówi Ciełuszecki. Nie dodaje, że współpraca obu przyjaciół jest jak najbardziej na rękę polskim władzom. I niekoniecznie na rękę rosyjskiemu lobby Polsce, ani też biznesowej konkurencji ze Wschodu. Pętla wokół Ciełuszeckiego i Karpia powoli się zaciska. Choć oni sami tego nie wiedzą.
****
Wieczór, w ogrodzie Ciełuszeckiego robi się chłodno. Gospodarz częstuje nas podlaskimi specjałami. Na stole pojawia się białoruskie piwo, potem też nalewka domowej roboty. Wyłączam nagrywanie, rozmowa schodzi na bieżącą politykę, piłkę nożną i piłkę ręczną, prawosławie. Rozmawiamy o wielokulturowości tych ziem, polityce jagiellońskiej, podobieństwach i różnicach między wyznawanym przez Ciełuszeckiego prawosławiem a katolicyzmem. Pierwszy dzień dobiega końca.
A kiedyś to miejsce tętniło życiem
Ranek wita nas chłodny i mglisty. Jedziemy na polsko-białoruską granicę, na teren dawnej firmy Ciełuszeckiego Farm Agro Planta. Widok robi przygnębiające wrażenie. Puste hale, zarośnięty trawą teren, w tym jakieś porozrzucane worki, deski. Spod traw wygląda coś metalowego – dopiero po bliskim przyjrzeniu się można dostrzec, że są to tory kolejowe. – Pomyśleć, że kiedyś to miejsce tętniło życiem, pracowały tu setki ludzi – Ciełuszecki nie kryje emocji. Pokazuje zdjęcia. Tętniącego życiem zakładu, pracujących w nim ludzi. To tu znajdował się terminal przeładunkowy z torów szerokich (używanych na Wschodzie) na wąskie (używanych w całej Europie). Firmę zniszczono, celowo doprowadzono do upadku, setki ludzi trafiły na bruk – mówi Ciełuszecki. Aby wiedzieć co doprowadziło do końca firmy i zniszczenia przedsiębiorcy cofnąć się należy do przełomu lat 90.i 2000. FAP jest u szczytu potęgi. Podejmuje współpracę z francuskim Lafarge, szykuje się do potężnych inwestycji w polskim sektorze chemicznym.
Pomysł zaiste rewolucyjny
Ciełuszecki i Karp mają rewolucyjny pomysł – wydobycia gazu z głębokich pokładów węgla. To może być koniec rosyjskiego monopolu gazowego, a przynajmniej na to liczą przedstawiciele rządu. Aby zrealizować plan konieczne jest przejęcie zakładów chemicznych. I nadarza się okazja. Na sprzedaż są wystawione Zakładu Azotowe Kędzierzyn Koźle. Firma Ciełuszeckiego startuje w przetargu. Po pierwszym etapie do „finału”, na krótką listę Ministerstwa Skarbu trafiają dwie spółki. Państwowy CIECH oraz Farm Agro Planta CIełuszeckiego. Fakt, że mało znana wcześniej firma, która zaczęła od zera, staje się potentatem na krajowym rynku i uczestniczy w najważniejszych przetargach w kraju jest dla wielu szokiem. I bynajmniej nie wszystkim jest na rękę.Nad działalnością Ciełuszeckiego i Karpia zbierają się powoli czarne chmury, jednak na razie wszystko wygląda bardzo dobrze. FAP osiąga swój szczyt, pojawia się wprawdzie chwilowy problem z płynnością, ale wynika on z tego, że firma doskonale się rozwija. Po prostu nie nadąża już z inwestycjami.




