Według oficjalnych wyników mieszkańcy Krakowa odwołali prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego, zaledwie po dwóch latach jego rządów. Nie udało im się odwołać Rady Miasta.
Prezydent Krakowa traci stanowisko. Według oficjalnych wyników podanych przez Państwową Komisję Wyborczą za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego głosowało 171 tysięcy 581 osób. To miażdżąca większość głosujących, jednak kluczowa była frekwencja. Głosów ważnych było 175 tysięcy 212, a kart do głosowania wydano 176 tysięcy 228. To wystarczyło do odwołania włodarza miasta. Niewiele zabrakło do odwołania Rady Miasta. Za odwołaniem głosowało 168 tysięcy 10 osób. Łącznie w głosowaniu wzięło udział 176 tysięcy 107 głosujących. Aby referendum było ważne, musiałoby zagłosować 179 tysięcy 792 mieszkańców. Według komentatorów wynik wyborów jest żółtą kartką i bardzo poważnym ostrzeżeniem dla rządzących. Do tej pory zdarzało się, że prezydenci bądź burmistrzowie tracili stanowiska. Tu jednak pierwszy raz doszło do odwołania prezydenta drugiego co do wielkości miasta w Polsce, w dodatku bastionu Koalicji Obywatelskiej. Jedenaście lat temu podobne referendum w Warszawie nie było skuteczne, Hanna Gronkiewicz-Waltz utrzymała stanowisko. Szerzej o referendum w najbliższym wydaniu Magazynu NTW.



