Nie milkną echa afery w Szpitalu Południowym w Warszawie. W tym tygodniu zaczęło się od trzęsienia ziemi i afery wokół prosektorium. A potem było jeszcze ciekawiej. Prezydent Rafał Trzaskowski, któremu Szpital Południowy podlega, zareagował zdecydowanie. Inna decyzja byłaby jego politycznym końcem.
Na początku tygodnia media – najpierw portal zero.pl, potem Onet.pl, informowały o kolejnym skandalu w Szpitalu Południowym. Chodziło o prosektorium, gdzie miało dochodzić nawet do handlu zwłokami. Prokuratura prowadzi postępowanie, na razie nie potwierdza sensacyjnych doniesień, ale apeluje do świadków o zgłaszanie się. W piątek dymisję złożyły dwie zastępczynie Rafała Trzaskowskiego. Odpowiedzialna za między innymi ochronę zdrowia Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra, która zasiadała w Radzie Nadzorczej Szpitala. Prezydent dymisje przyjął. Jak informował Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, po spotkaniu z dyrektorami 11 miejskich szpitali, Rafał Trzaskowski zobowiązał kadrę zarządzającą do bezwzględnego przestrzegania procedur antykorupcyjnych, przeciwdziałania konfliktom interesów oraz ponownego przejrzenia wszystkich skarg. W placówkach, ze szczególnym uwzględnieniem SOR-ów i prosektoriów, trwają dodatkowe audyty. Jednocześnie prezydent zapowiedział całkowite odpartyjnienie wszystkich spółek miejskich, ich zarządów oraz rad nadzorczych. Rozwiązanie to, wdrożone już wcześniej w spółkach medycznych, rozszerzono na pozostałe spółki podległe Urzędowi m.st. Warszawy – podał stołeczny ratusz.
Dwie różne postawy, ale Trzaskowski też nie miał wyjścia
Osoby zasiadające w spółkach otrzymały czas do końca lipca na podjęcie jasnej decyzji: praca dla Warszawy albo członkostwo w partii politycznej – podał stołeczny ratusz. Komentatorzy medialni i eksperci, m.in. w rozmowie z nami doktor Andrzej Anusz przyznają, że działania Trzaskowskiego stoją w opozycji do tego, co robi reszta rządu. Działanie władz państwowych i Koalicji Obywatelskiej było spóźnione, Rafał Trzaskowski mocno zareagował. To z jednej strony naraża go na konflikt z władzami partii w regionie. Ludzie związani z KO w spółkach mają po ultimatum wybór. Jeśli odejdą z partii, a zostaną w spółkach, osłabią w strukturach pozycję dotychczasowych władz. Jeśli pozostaną przy działalności partyjnej, prezydent będzie mógł obsadzić ich miejsca w spółkach. Działanie Rafała Trzaskowskiego jest czytelne. W prezydenta afera uderza, bo to miastu podlegała feralna placówka. Powstała nawet inicjatywa referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego o nazwie SOR (Stołeczna Operacja Referendalna).
Scenariusze na przyszłość
Brak działania oznaczać mógłby, jeśli nie ostateczny koniec, to totalne załamanie kariery i utrata pozycji prezydenta stolicy, który jeszcze rok temu kandydował na prezydenta Polski. Obronił się, ale to dopiero początek. Trzaskowski, stawiając ultimatum ludziom ze spółek, idzie na zwarcie z liderami własnej partii, przynajmniej tymi w regionie. Według naszych rozmówców może dojść do sytuacji, w której zyska miejska opozycja, i osobiście, mimo afery w mieście, Trzaskowski. Straci Koalicja Obywatelska jako całość i… jeśli przegrzeje temat, Prawo i Sprawiedliwość. Jak będzie, wiele zależy od kilku czynników. Tego, co dalej będzie się działo w stołecznej ochronie zdrowia. Czy prezydent wdroży plan naprawczy, czy skończy się na słowach. I, czy opozycja będzie punktować skutecznie afery, czy przesadzi, co obróci się przeciwko niej. Pewne jest jedno. Rafał Trzaskowski w niedalekiej przyszłości będzie albo głównym liderem obozu liberalnego, albo czeka go polityczna emerytura. Szczególnie że na prezydenta stolicy startować już nie może.






