Warszawa
18/06/2026, 18:43
Mainly clear
Mainly clear
23°C
Ciśnienie: 1019 mb
Wilgotność: 54%
Wiatr: 0.4 m/s SW
Opis: 0mm /29% / Rain
Prognoza
19/06/2026
Dzień
07
Prognoza
26°C
Wiatr: 2.7 m/s N
Opis: 0mm / 3% / Rain
Prognoza
20/06/2026
Dzień
07
Prognoza
30°C
Wiatr: 3.8 m/s SE
Opis: 0mm / 4% / Rain
 
Subskrybuj

I znów stracone punkty Legii. Dużo walki, ale bez finezji. Piłkarski klasyk na remis

fot. Pixabay

Legia Warszawa znów nie wygrała. Tym razem zremisowała z Widzewem w Łodzi 1:1. Wynik nie satysfakcjonuje żadnej drużyny.

Pojedynki z Widzewem od lat są piłkarskim klasykiem, budzi emocje niezależnie od miejsca, jakie zajmują oba zespoły. A teraz starły się w sytuacji dla siebie trudnej. Legioniści wiadomo – po fatalnej serii pożegnali się z Edwardem Iordanescu. Odpadli z Pucharu Polski, są w środku tabeli. I to pomimo dużych wzmocnień na początku sezonu.

Mecz walki w Łodzi

Widzew z kolei ma już trzeciego szkoleniowca. Po dużych wzmocnieniach miał walczyć o puchary, a też jest w środku tabeli. Trenerami byli Zeljko Sopic, potem Patryk Czubak, a od października szkoleniowcem jest Igor Jovicevic. W Legii trwają poszukiwania trenera, a w Łodzi zespół poprowadził Iñaki Astiz. Spotkanie w Łodzi zaczęło się od dużych emocji, niestety nie tych piłkarskich. Już w pierwszych minutach doszło do ostrego starcia między Bartoszem Kapustką a Juljanem Shehu, który wcześniej faulował Kacpra Chodynę. Pierwsza odsłona była typowym meczem walki, bez wielkiej jakości piłkarskiej. Więcej sytuacji miała Legia. Jedna z akcji była dość kuriozalna – po strzale Rafała Augustyniaka gospodarzy uratował… Mileta Rajović. Tuż przed przerwą dobrą akcję miał Bartosz Kapustka – uderzył sprzed pola karnego. Niestety strzał był celny, ale sygnalizowany i bez problemu obronił golkiper Widzewa. Do przerwy bramki nie padły. Po zmianie stron do głosu doszedł Widzew.

Punkty znowu stracone

Na początku drugiej połowy legionistów uratował Kacper Urbański, który świetnym rajdem powstrzymał akcję gospodarzy. Kolejną groźną sytuację miał Mariusz Fornalczyk, dobrze interweniował Tobiasz. W 66 minucie Kacper Urbański pociągnął za koszulkę Shehu. Sędzia podyktował dość miękki rzut karny. Kacper Tobiasz wyczuł intencję wykonującego jedenastkę Sebastiana Bergiera, strzał był jednak zbyt mocny, Widzew objął prowadzenie. Pod koniec meczu zdecydowaną przewagę uzyskała Legia. W 70 minucie w polu karnym doszło do ogromnego zamieszania, kolejno strzelać próbowali Wojciech Urbański i Ermal Krasniqi, bramka nie padła. Wreszcie w 85 minucie goście wyrównali. Bramkę po świetnym, mierzonym strzale uzyskał Krasniqi, było to pierwsze trafienie Kosowianina w Legii. Już w doliczonym czasie gry mocnym strzałem popisał się Rúben Vinagre, piłka minimalnie minęła bramkę, a mecz zakończył się remisem. W najbliższy czwartek, 6 listopada legionistów czeka wyjazdowe spotkanie ze słoweńskim NK Celje w Lidze Konferencji. A w niedzielę, 9 listopada Legia podejmie przy Łazienkowskiej Bruk-Bet Termalicę Nieciecza.

Widzew Łódź – Legia Warszawa 1:1 (0:0)

1:0 Sebastian Bergier 66’ (rzut karny)
1:1 Ermal Krasniqi 85’

Widzew Łódź: Velijko Ilić – Stelios Andreou, Ricardo Visus, Mateusz Żyro, Dion Gallapeni – Szymon Czyż (81’ Marek Hanousek), Fran Álvarez, Juljan Shehu (90’ Peter Therkildsen) – Angel Baena (81’ Bartłomiej Pawłowski), Mariusz Fornalczyk (81’ Samuel Akere), Sebastian Bergier (72’ Andi Zeqiri)

Legia Warszawa: Kacper Tobiasz – Paweł Wszołek, Radovan Pankov, Steve Kapuadi, Rúben Vinagre – Rafał Augustyniak (72’ Juergen Elitim), Bartosz Kapustka, Claude Gonçalves (64’ Wojciech Urbański) – Kacper Chodyna (64’ Ermal Krasniqi), Kacper Urbański (84’ Jakub Żewłakow), Mileta Rajović (72’Antonio Colak)

Zobacz także

Komu puchar, komu łzy? Piłka w cieniu mafii i polityki. A może… wszystko w cieniu piłki

Osiem lat temu turniej w postsowieckiej, bandyckiej Rosji. Potem w Katarze, w cieniu łamania praw człowieka, morderczej pracy robotników. A dziś w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. W cieniu kontrowersji…

Brazylia, Anglia, Portugalia. Oni nie wygrają mundialu. Przynajmniej statystycznie

Statystyki nie grają, więc poniższe dane warto potraktować tylko jako ciekawostkę. Jednak NIGDY mistrzem Świata nie została drużyna prowadzona przez selekcjonera z innego kraju. Co więcej – tylko dwa razy…

Powrót mistrza, Afryka wreszcie w czwórce, finał stulecia z polskim akcentem

Turniej w Katarze rozgrywany w kraju z Bliskiego Wschodu, w listopadzie i grudniu budził kontrowersje. Okazał się jednym z najlepszych w historii. A chyba najlepszy w historii (a przynajmniej od…