Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. 59-latek, który w sobotę zaatakował ratowników medycznych, jednego zabił, drugiego ranił usłyszał zarzuty. Grozi mu dożywocie.
Do tragedii doszło w sobotni wieczór. Jak informowała tuż po zdarzeniu Prokuratura Rejonowa w Siedlcach, podczas libacji mocno pijany 59-letni mieszkaniec Siedlec Adam Cz. źle się poczuł. Wezwał pogotowie ratunkowe. Ratownicy medyczni po przybyciu na miejsce zbadali pacjenta. Ujawnili obrażenia głowy, stwierdzili, że tak poważny uraz należy opatrzyć w warunkach szpitalnych. Gdy poinformowali o tym pacjenta, Adam Cz. wpadł w szał.
Jak podała mazowiecka policja, 59-latek zaatakował ratowników nożami. Jednego z nich, 64-letniego ratownika medycznego, dźgnął w klatkę piersiową, na skutek czego, pomimo szybkiej reakcji służb medycznych i natychmiastowego przewiezienia poszkodowanego do szpitala, jego życia nie udało się uratować. Drugi ratownik został ranny w rękę i wymagał pomocy medycznej – relacjonuje policja. Funkcjonariusze zatrzymali napastnika, początkowo jego stan nie pozwalał na przesłuchanie. Mężczyzna trafił do szpitala. Tam w poniedziałek, 27 stycznia prokurator przedstawił mu zarzuty zabójstwa oraz usiłowania dokonania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. We wtorek, 28 stycznia Sąd Rejonowy w Siedlcach tymczasowo aresztował 59-latka na trzy miesiące. Mężczyzna trafił do zakładu karnego – podsumowuje policja. W więzieniu może zostać nawet do końca życia. Niestety, nie był to jedyny atak na ratowników medycznych w Warszawie. W poniedziałkowy wieczór pijany mężczyzna zasnął w karetce, gdy się obudził koło szpitala Dzieciątka Jezus przy Lindleya uderzył ratownika. Kopał w drzwi. Więcej o tym TUTAJ
„Nowy Telegraf Warszawski”, nr 2(102) styczeń 2025




