Warszawa
18/06/2026, 17:58
Clear sky
Clear sky
23°C
Ciśnienie: 1019 mb
Wilgotność: 54%
Wiatr: 0.4 m/s W
Opis: 0mm /29% / Rain
Prognoza
19/06/2026
Dzień
07
Prognoza
26°C
Wiatr: 2.7 m/s N
Opis: 0mm / 3% / Rain
Prognoza
20/06/2026
Dzień
07
Prognoza
30°C
Wiatr: 3.8 m/s SE
Opis: 0mm / 4% / Rain
 
Subskrybuj

A było tak pięknie. Legia w Mielcu dwa razy prowadziła, ale dała sobie wydrzeć zwycięstwo

fot. Freeimages.com

Legia Warszawa zremisowała na półmetku sezonu ze Stalą w Mielcu 2:2. Legioniści dwa razy obejmowali prowadzenie, ale spotkanie zakończyło się remisem 2:2.

Legioniści zaczęli zgodnie z planem. W 12 minucie spotkania piłkę kapitalnie przejął Ruben Vinagre, dograł do Wojciecha Urbańskiego, a młodzieżowiec podał Ryōyi Morishity. Japończyk popisał się efektownym lobem i nie dał szans Jakubowi Mądrzykowi.

Grad goli w Mielcu

Wydawało się, że kolejne bramki dla Legii są kwestią czasu. Jednak w 26 minucie w polu karnym Legii doszło do starcia Radovana Pankova z Serhijem Krykunem. Arbiter po dłuższym namyśle i analizie VAR podyktował rzut karny. Piotr Wlazło z jedenastu metrów nie dał szans Gabrielowi Kobylakowi. Po przerwie to Stal miała szansę na objęcie prowadzenia, ale po strzale Wlazły piłkę z linii bramkowej wybił Paweł Wszołek. W 63 minucie po faulu na Rafale Augustyniaku sędzia przyznał rzut karny Legii. Ten na bramkę zamienił sam poszkodowany, Rafał Augustyniak. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat, kilka razy pod bramkę Legii było gorąco. Raz piłkarze Stali nie byli w stanie skierować piłki do bramki z kilku metrów, innym razem po strzale Ilii Szkurina świetnie interweniował Kobylak. W końcówce spotkania szansę na ustalenie wyniku miał Kacper Chodyna, Po podaniu Vinagre’a skrzydłowy Legii znalazł się w dogodnej sytuacji, nie opanował jednak piłki.

Zwycięstwo wypuszczone w doliczonym czasie

W doliczonym czasie gry, gdy wydawało się, że legioniści dowiozą prowadzenie do końca fatalny błąd popełnił świetnie do tej pory spisujący się Kobylak. Golkiper Legii wypuścił piłkę z rąk, do której dopadł Łukasz Wolsztyński i wyrównał na 2:2. Mecz zakończył się podziałem punktów. Na półmetku rozgrywek, po 17. kolejkach Legia Warszawa zajmuje piąte miejsce w tabeli PKO BP EKstraklasy. Zgromadziła 29 punktów. Ma dwa punkty przewagi nad Górnikiem Zabrze, trzy nad Pogonią Szczecin. Traci dziewięć punktów do lidera, Lecha Poznań. Sześć do drugiego w tabeli Rakowa Częstochowa, pięć do Mistrza Polski, Jagiellonii Białystok. Jeden punkt więcej od Legii zgromadziła czwarta w tabeli Cracovia. 8 grudnia legioniści rozegrają wyjazdowe spotkanie w Lubinie z Zagłębiem, w ramach pierwszej kolejki rundy rewanżowej. Potem ligowców czeka przerwa do lutego, legioniści rozegrają jeszcze dwa mecze Ligi Konferencji. 12 grudnia w Warszawie ze szwajcarskim FC Lugano. 19 grudnia zagrają na wyjeździe ze szwedzkim Djurgårdens IF.

Stal Mielec – Legia Warszawa 2:2 (1:1)

0:1 Ryōya Morishita 12’
1:1 Piotr Wlazło 26’ (rzut karny)
1:2 Rafał Augustyniak 63’ (rzut karny)
2:2 Łukasz Wolsztyński 90’+2’

Stal Mielec: Jakub Mądrzyk – Piotr Wlazło, Bert Esselink, Mateusz Matras – Alvis Jaunzems, Matthew Guillaumier, Maciej Domański (80’ Dawid Tkacz), Krystian Getinger – Robert Dadok (87’ Ravve Assayag), Ilia Szkurin, Sergiy Krykun (87’ Łukasz Wolsztyński)

Legia Warszawa: Gabriel Kobylak – Paweł Wszołek, Radovan Pankov, Steve Kapuadi, Ruben Vinagre (77’ Jurgen Celhaka) – Bartosz Kapustka (77’ Mateusz Szczepaniak), Rafał Augustyniak, Ryōya Morishita – Wojciech Urbański (57’ Kacper Chodyna), Marc Gual (77’ Tomas Pekhart), Luquinhas (68’ Patryk Kun)

MAGAZYN NOWY TELEGRAF WARSZAWSKI 1 GRUDNIA 2024

Silnie uszkodzony srebrny Honda Civic na lawecie. Uszkodzenia po wypadku samochodowym.
fot. ODH

Zobacz także

Komu puchar, komu łzy? Piłka w cieniu mafii i polityki. A może… wszystko w cieniu piłki

Osiem lat temu turniej w postsowieckiej, bandyckiej Rosji. Potem w Katarze, w cieniu łamania praw człowieka, morderczej pracy robotników. A dziś w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. W cieniu kontrowersji…

Brazylia, Anglia, Portugalia. Oni nie wygrają mundialu. Przynajmniej statystycznie

Statystyki nie grają, więc poniższe dane warto potraktować tylko jako ciekawostkę. Jednak NIGDY mistrzem Świata nie została drużyna prowadzona przez selekcjonera z innego kraju. Co więcej – tylko dwa razy…

Powrót mistrza, Afryka wreszcie w czwórce, finał stulecia z polskim akcentem

Turniej w Katarze rozgrywany w kraju z Bliskiego Wschodu, w listopadzie i grudniu budził kontrowersje. Okazał się jednym z najlepszych w historii. A chyba najlepszy w historii (a przynajmniej od…