Warszawa
18/06/2026, 16:40
Overcast
Prognoza
21°C
Ciśnienie: 1019 mb
Wilgotność: 63%
Wiatr: 2.1 m/s N
Opis: 0mm /29% / Rain
Prognoza
19/06/2026
Dzień
07
Prognoza
26°C
Wiatr: 2.7 m/s N
Opis: 0mm / 3% / Rain
Prognoza
20/06/2026
Dzień
07
Prognoza
30°C
Wiatr: 3.8 m/s SE
Opis: 0mm / 4% / Rain
 
Subskrybuj

Światełko w tunelu było bałkańskim pociągiem. Chorwacki express rozjechał kadrę Probierza

Piłka nożna na murawie z motywem chorwackiej flagi
fot. Pixabay

Polska przegrała w Osijeku z Chorwacją 0:1. Owszem, gdyby po kapitalnej akcji Robert Lewandowski strzelił milimetry niżej i trafił do siatki, nie w poprzeczkę, byłaby euforia po remisie. Na punkt Biało-Czerwoni jednak nie zasłużyli. Z gry sprawiedliwym wynikiem byłoby 5:1 dla gospodarzy.

Po spotkaniu ze Szkotami, a wcześniej obiecującej grze na Euro i kapitalnych spotkaniach tuż przed mistrzostwami wydawało się, że reprezentacja idzie w naprawdę dobrym kierunku. Jednak to spotkanie z Chorwacją miało dać odpowiedź, w którym naprawdę Biało-Czerwoni są miejscu. Czy widoczne światełko w tunelu to zwiastun szybkiego wyjścia na prostą, czy nadjeżdżającego pociągu. Niestety, w Osijeku okazało się, że to drugie. A bałkański express bezlitośnie przejechał się po Biało-Czerwonych.

Ofensywnie na papierze, w realu gorzej

Przed meczem można było mieć powody do optymizmu. Chorwaci przechodzą wymianę pokoleniową. Nie wygrali czterech ostatnich meczów, przegrali Mistrzostwa Europy. Michał Probierz ustawił drużynę bardzo ofensywnie, u boku Roberta Lewandowskiego wstawił robiącego furorę w USA Mateusza Bogusza. Pesymiści (a raczej realiści) przypominali, że gramy na wyjeździe z wciąż trzecim zespołem świata. Drużyną piłkarsko o dwie klasy lepszą od Szkotów, z którymi wygrana przyszła w dramatycznych okolicznościach. Przypominali, że nasi zawodnicy często nie grają w klubach, a Chorwaci są żądni jakiegokolwiek sukcesu po nieudanym Euro. I z Portugalią wyglądali naprawdę bardzo dobrze. Głosy studzące optymizm okazały się prorocze. Selekcjoner Michał Probierz dokonał kilku zmian w porównaniu do meczu w Glasgow. Na papierze wyglądało bardzo ofensywnie. W realu dużo gorzej.

Do przerwy wynik lepszy niż gra

Zgodnie z zapowiedzią zamiast Marcina Bułki w bramce wystąpił Łukasz Skorupski. W linii defensywnej fatalnie grającego ze Szkotami Kiwiora zastąpił Sebastian Walukiewicz. Ta zmiana wymusiła też inne ustawienie bloku obronnego. Wprowadzony gracz Torino zagrał n pozycji półprawego stopera, Jan Bednarek w środku. A Paweł Dawidowicz z lewej strony. W drugiej linii prawego wahadłowego Lens Przemysława Frankowskiego zastąpił Jakub Kamiński z Wolfsburga. A z przodu jako cofnięty napastnik wystąpił Mateusz Bogusz. Piłkarz, kreowany jako wręcz zbawca polskiej reprezentacji. W spotkaniu z Chorwacją atutów nie potwierdził. Do przerwy Biało-Czerwoni wyglądali bardzo słabo. W drugiej linii, nastawionej bardzo ofensywnie całkowicie dominowali gospodarze, którzy mieli ogromną przewagę w posiadaniu piłki. Na wahadłach tradycyjnie szarpał i kiwał Nicola Zalewski, tym razem jednak niewiele z tego wynikało. Kamiński po dość aktywnym choć nerwowym początku gasł z każdą minutą. Niewidoczni byli napastnicy. Bogusz tracił niemal wszystkie piłki, a Lewandowskiego Chorwaci całkowicie i skutecznie odcięli od podań.

Okazje były, ale na remis nie zasłużyli

Dobrze bronił jednak Skorupski, dzięki czemu utrzymał się korzystny bezbramkowy remis. W drugiej połowie było troszkę lepiej. Posiadanie piłki się wyrównało, goście zaczęli próbować kreować jakieś akcje. A jednak w 52 minucie po faulu Dawidowicza tuż przed polem karnym sędzia podyktował rzut wolny. Luca Modrić strzelił bardzo ładnie i pokonał Skorupskiego. Potem kolejne kilkanaście minut to znów dominacja Chorwatów, kompletne pogubienie się Biało – Czerwonych. Gospodarze mogli strzelić parę bramek i nikt nie miałby prawa mieć pretensji. W końcówce znów Polacy doszli do głosu. Wreszcie ożywił się Lewandowski. Wprowadzony w drugiej połowie Karol Świderski minimalnie minął się z piłką kilka metrów przed bramką rywali. A najlepszą sytuację miał Robert Lewandowski. Snajper Barcelony świetnie zabrał się z piłkę, jak za dawnych lat zastawił ciałem i huknął w kierunku bramki. Trafił w poprzeczkę. Zabrakło milimetrów, jednak na remis w tym meczu Biało-Czerwoni w tym meczu nie zasłużyli.

Na spokojnie

Ci, którzy po meczu ze Szkotami wieszczyli już pasmo sukcesów, mocno przesadzili. Przesadzają też jednak ci, którzy dziś biją na alarm i rozdzierają szaty. Chorwaci byli zespołem znacznie lepszym, pokazali Biało – Czerwonym miejsce w szeregu. Widać jak wiele jest do poprawy. Jednak z obranego kursu – budowy bardziej ofensywnej i niebojącej się najmocniejszych drużyny nie należy schodzić. W dwóch wrześniowych meczach Biało – Czerwoni osiągnęli więcej niż plan minimum, przewidujący zdobycie jednego punktu. Są trzy „oczka” i duży krok w kierunku utrzymania w Dywizji „A”. O zajęcie drugiego miejsca, dającego rozstawienie w eliminacjach MŚ będzie dużo trudniej. W drugim spotkaniu „polskiej” grupy Portugalia wygrała ze Szkocją 2:1, została liderem grupy z 4 punktami. Druga jest Chorwacja, trzecia Polska. Oba zespoły mają po 3 punkty, Chorwacji mają jednak lepszy bilans meczów bezpośrednich. Stawkę zamykają Szkoci, którzy po dwóch porażkach z Polską i Portugalią nie mają ani jednego punktu.

Co dalej

W październiku Polacy zagrają u siebie z Portugalią i w rewanżu z Chorwacją. Z kolei w listopadzie czeka ich wyjazd do Portugalii i na koniec rewanż ze Szkotami u siebie. Pierwsze dwa miejsca w grupie dają awans do ćwierćfinału Ligi Narodów. Przede wszystkim jednak, według nowego regulaminu najprawdopodobniej zapewnią też rozstawienie w eliminacjach Mistrzostw Świata. Miejsce trzecie to baraż o utrzymanie w Dywizji „A”, z którymś z zespołów, który zajmie drugie miejsce w grupie Dywizji „B”. Zajęcie ostatniego miejsca to spadek do Dywizji „B”. Ostatnie eliminacje Mistrzostw Europy pokazały znaczenie Ligi Narodów. Dzięki utrzymaniu się w najwyższej klasie rozgrywek Polacy zagrali w barażu z Estonią i Walią, uzyskali awans na Euro, mimo porażki w klasycznych eliminacjach. Teraz dobra gra w LN może dać dodatkowo rozstawienie w kwalifikacjach MŚ. Baraże o utrzymanie się w Lidze Narodów i mecze ćwierćfinałowe odbędą się w marcu. Final Four, miniturniej zwycięzców ćwierćfinałów w czerwcu.

Chorwacja – Polska 1:0 (0:0)

1:0 Luka Modrić 52’

Chorwacja: Dominik Livaković – Marko Pjaca, Josip Šutalo, Duje Ćaleta-Car, Joško Gvardiol, Borna Sosa (90’ Ivan Perišić) – Petar Sučić (46’ Luka Sučić), Mateo Kovačić (79’ Mario Pašalić), Luka Modrić, Bruno Petković (69’ Andrej Kramarić) – Igor Matanović (69’ Ante Budimir)

Polska: Łukasz Skorupski – Sebastian Walukiewicz, Jan Bednarek, Paweł Dawidowicz – Jakub Kamiński (82’ Przemysław Frankowski), Sebastian Szymański (86’ Jakub Piotrowski), Piotr Zieliński (62’ Bartosz Slisz), Kacper Urbański (62’ Jakub Moder) Nicola Zalewski – Mateusz Bogusz (62’ Karol Świderski), Robert Lewandowski

Tabela grupy A1 Dywizji A Ligi Narodów
Msc Drużyna M Pkt. Zw. R P Br+ Br-
1 Portugalia 2 4 2 0 0 4 2
2 Chorwacja 2 3 1 0 1 2 2
3 Polska 2 3 1 0 1 3 3
4 Szkocja 2 0 0 0 2 3 5

Msc – miejsce
Drużyna – reprezentacja
M – rozegrane mecze
Zw – zwycięstwa
R – remisy
P – porażki
Br + – bramki zdobyte
Br – – bramki stracone

Zobacz także

Komu puchar, komu łzy? Piłka w cieniu mafii i polityki. A może… wszystko w cieniu piłki

Osiem lat temu turniej w postsowieckiej, bandyckiej Rosji. Potem w Katarze, w cieniu łamania praw człowieka, morderczej pracy robotników. A dziś w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. W cieniu kontrowersji…

Brazylia, Anglia, Portugalia. Oni nie wygrają mundialu. Przynajmniej statystycznie

Statystyki nie grają, więc poniższe dane warto potraktować tylko jako ciekawostkę. Jednak NIGDY mistrzem Świata nie została drużyna prowadzona przez selekcjonera z innego kraju. Co więcej – tylko dwa razy…

Powrót mistrza, Afryka wreszcie w czwórce, finał stulecia z polskim akcentem

Turniej w Katarze rozgrywany w kraju z Bliskiego Wschodu, w listopadzie i grudniu budził kontrowersje. Okazał się jednym z najlepszych w historii. A chyba najlepszy w historii (a przynajmniej od…