Warszawa
18/06/2026, 15:36
Overcast
Prognoza
24°C
Ciśnienie: 1018 mb
Wilgotność: 48%
Wiatr: 3.1 m/s NW
Opis: 0mm /29% / Rain
Prognoza
19/06/2026
Dzień
07
Prognoza
27°C
Wiatr: 3.2 m/s NNW
Opis: 0mm / 6% / Rain
Prognoza
20/06/2026
Dzień
07
Prognoza
30°C
Wiatr: 3 m/s SE
Opis: 0mm / 8% / Rain
 
Subskrybuj

Euforia po porażce u siebie, zwiastun piłkarskiej smuty. Eliminacje Euro’84

fot. Freeimages.com

Polska widownia na stadionie w szale radości po wygranej rywali? Tak, miało to miejsce w 1983 roku, w meczu z Portugalią. Wygrana zespołu z Półwyspu Iberyjskiego zmniejszała bowiem szanse na awans do Mistrzostw Europy znienawidzonych sowietów. A Biało-Czerwoni swe szanse pogrzebali już wcześniej. Kwalifikacje Euro 1984 były zwiastunem nadchodzącej piłkarskiej smuty.

Po aferze na Okęciu, w 1980 roku z reprezentacją Polski pożegnał się Ryszard Kulesza. Jego następcą, ku zaskoczeniu wielu kibiców i komentatorów, został młody szkoleniowiec Odry Opole, Antoni Piechniczek. Dokończył kwalifikacje do MŚ w Hiszpanii, w których Biało-Czerwoni „zemścili się” na NRD za kwalifikacje Euro’80. Wygrali 1:0 i 3:2 awansując na mundial. Z uwagi na stan wojenny podopieczni Piechniczka nie rozgrywali meczów towarzyskich. Na turnieju jednak zaskoczyli – wyszli z grupy z Włochami, Kamerunem i Peru. W grupie ćwierćfinałowej pokonali 3:0 wicemistrzów Europy – Belgów, po hat tricku Zbigniewa Bońka. Awans do półfinału wywalczyli remisując bezbramkowo z drużyną ZSRR. To starcie miało – co zrozumiałe – dodatkowy podtekst polityczny. W półfinale Biało-Czerwoni ulegli Włochom, w meczu o trzecie miejsce pokonali 3:2 Francuzów. Powtórzyli wynik Orłów Górskiego sprzed ośmiu lat. I dawali nadzieję na dobry start w kwalifikacjach Mistrzostw Europy. Nadzieje te okazały się płonne.

Z Portugalią i sowietami

Rywalami w kwalifikacjach były zespoły ZSRR, który Biało-Czerwoni wyeliminowali w walce o półfinał Mistrzostw Świata. Portugalii – zawsze mocnej i nieobliczalnej, która jednak choć miała dobrych piłkarzy na turnieje się nie kwalifikowała. Jedynym startem Portugalczyków był jak dotąd udział w MŚ 1966 roku, na których Eusebio i spółka wywalczyli trzecie miejsce. Stawkę uzupełniała Finlandia, wówczas jedna z najsłabszych drużyn w Europie. Zdawało się, że o awans bić się będą Polacy z Sowietami, Finowie będą dostarczycielami punktów, a Portugalia może napsuć krwi faworytom i wpłynąć na los awansu. Tak, czy inaczej – Polacy byli faworytem grupy eliminacyjnej. Tuż przed kwalifikacjami w rewanżu za spotkanie o 3 miejsce mundialu Biało-Czerwoni pokonali w Paryżu Francję i to aż 4:0. Eliminacje rozpoczęli od wygranej 3:2 w Helsinkach z Finlandią, 8 września 1982 roku. Do przerwy prowadzili 2:0 po golach Włodzimierza Smolarka z rzutu karnego i Dariusza Dziekanowskiego. W drugiej połowie na 3:0 podwyższył Janusz Kupcewicz.

Co zrobił Janas

Cieniem na wygranej kładą się dwie stracone w końcówce bramki, przez co z 3:0 zrobiło się 3:2. Jednak plan w postaci zdobycia kompletu punktów podopieczni Piechniczka zrealizowali. Humory zepsuła dopiero porażka 1:2 z Portugalią w Lizbonie, 10 października 1982 roku. Jednak cały rok był dla polskich piłkarzy udany. Trzecie miejsce na mundialu, w kwalifikacjach do Euro nic nie było stracone. Humory kibiców siadły na dobre po meczu z Finlandią na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Po golu Smolarka piłkarze Piechniczka „planowo” prowadzili od drugiej minuty 1:0. Jednak w 5 minucie doszło do jednej z bardziej kuriozalnych sytuacji w dziejach polskiej piłki. Paweł Janas pięknym lobem pokonał… Józefa Młynarczyka i zrobiło się 1:1. „Janosik” był świetnym obrońcą, podporą drużyny Piechniczka z MŚ 1982. Selekcjoner Brazylii Tele Santana, pytany o to, czemu jego zespół nie zdobył mistrzostwa stwierdził, że Canarinhos wywalczyliby puchar, gdyby na środku obrony mieli Janasa i Władysława Żmudę.

Mecz z Finlandią polskiemu obrońcy jednak nie wyszedł. I kto wie, czy nie wpłynął na losy reprezentacji w ogóle. W sezonie 1985/86 Paweł Janas był najlepszym obcokrajowcem i najlepszym obrońcą ligi francuskiej. Selekcjoner Antoni Piechniczek piłkarza Auxerre pominął jednak przy powołaniach na MŚ 1986 w Meksyku. W powszechnej opinii (dziś także samego Piechniczka) było to ogromnym błędem. Pytanie, czy „samobój” z Finami miał na to wpływ. Być może, natomiast na pewno krzywdzącym nadużyciem byłoby twierdzenie, że to przez Janasa Polacy stracili punkty z Finami, a tym bardziej że przez „samobój” obrońcy przegrali eliminacje. Kuriozalna bramka padła bowiem raptem w 5 minucie meczu. Biało-Czerwoni mieli więc aż 85 minut regulaminowego czasu, by nastrzelać bramek słabiutkim Finom. A jednak wynik do końca się nie zmienił i outsiderzy urwali punkty trzeciej drużynie świata! Szansa na rehabilitacje była już w kolejnym spotkaniu. Biało-Czerwoni podejmowali sowietów, uważanych za głównego rywala do awansu.

Stracone szanse

W przekonaniu o tym, że to sowieci będą głównym rywalem w walce o awans utwierdzały dotychczasowe wyniki Sbornej. Drużyna ZSRR rozgromiła u siebie Portugalię aż 5:0. 22 maja na Stadionie Śląskim Biało-Czerwoni podjęli sowietów. Po bramce Zbigniewa Bońka od 19 minuty prowadzili 1:0. Taki wynik utrzymywał się do przerwy. Dzięki ewentualnej wygranej podopieczni Antoniego Piechniczka zwiększaliby szansę na awans. Jednak w 64 minucie wyrównał… Roman Wójcicki, obrońca reprezentacji Polski. Sytuacja była frustrująca. Biało-Czerwoni dwa razy prowadzili z Finlandią i ZSRR, za każdym razem tracili punkty sami sobie strzelając bramki… Szanse, nawet iluzoryczne przekreśliła porażka 0:2 z ZSRR w Moskwie. Na koniec kwalifikacji w grupie prowadził ZSRR z 9 punktami (za wygraną przyznawano wtedy 2 „oczka”). Druga była Portugalia z 6 punktami, Polska miała „oczek” 4. W ostatnich dwóch meczach Biało-Czerwoni podejmowali Portugalią, a potem Portugalczycy grali u siebie z ZSRR.

Euforia po porażce

Podopieczni Antoniego Piechniczka nie mieli żadnych szans na awans. Wygrywając lub remisując z Portugalią przekreślali jej szanse na grę w Mistrzostwach Europy. Dawaliby za to pierwsze miejsce sowietom. W przypadku porażki Polaków o wszystkim decydować miał mecz Portugalia – ZSRR. W Polsce dopiero skończył się stan wojenny. Trwał jeszcze (choć był w okresie schyłkowym) system komunistyczny. Kraj był pod wpływem sowietów. Uczucia wobec wschodniego sąsiada były owszem gorące, ale była to gorąca i szczera, jak najbardziej uzasadniona, nienawiść. Wyeliminowanie drużyny ZSRR w MŚ w Hiszpanii, flagi Solidarności na trybunach, wzbudziły w narodzie euforię. 29 października 1983 roku Biało-Czerwoni na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu podejmowali Portugalczyków. I doszło do sytuacji kuriozalnej. Eksperci w telewizji, komentatorzy zagrzewali do walki Polaków, a kibice na trybunach kibicowali Portugalczykom. Gdy Carlos Manuel w 31 minucie dał prowadzenie gościom, komentator w TV ubolewał nad stratą bramki przez Polaków. Stadion za to oszalał z radości.

A w prawdziwą euforię kibice wpadli po spotkaniu, zakończonym porażką Biało-Czerwonych 0:1. W decydującym o awansie meczu Portugalia wygrała z ZSRR 1:0. Zajęła pierwsze miejsce w grupie i po 18 latach awansowała na wielki turniej. Drużyna Antoniego Piechniczka po wielkim sukcesie, jakim było trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii w 1982 roku w eliminacjach Mistrzostw Europy zaliczyła bardzo twarde i bolesne lądowanie. Kwalifikacje Euro’84 były znacznie słabsze niż te drużyny Kazimierza Górskiego przed Euro’76 i Ryszarda Kuleszy przed Euro’80. Były zwiastunem nadchodzącej piłkarskiej smuty. Piechniczkowi udało się jeszcze wprowadzić drużynę na Mistrzostwa Świata w Meksyku w roku 1986, nawet wyjść na samym turnieju z grupy. Jednak potem nastało aż 16 lat bez udziału polskiej reprezentacji w wielkich turniejach. Fatalne kwalifikacje Euro’86 były preludium tego, co czekało kibiców w końcówce lat 80. i przez całą dekadę lat 90. XX wieku.

Zobacz także

Komu puchar, komu łzy? Piłka w cieniu mafii i polityki. A może… wszystko w cieniu piłki

Osiem lat temu turniej w postsowieckiej, bandyckiej Rosji. Potem w Katarze, w cieniu łamania praw człowieka, morderczej pracy robotników. A dziś w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. W cieniu kontrowersji…

Brazylia, Anglia, Portugalia. Oni nie wygrają mundialu. Przynajmniej statystycznie

Statystyki nie grają, więc poniższe dane warto potraktować tylko jako ciekawostkę. Jednak NIGDY mistrzem Świata nie została drużyna prowadzona przez selekcjonera z innego kraju. Co więcej – tylko dwa razy…

Powrót mistrza, Afryka wreszcie w czwórce, finał stulecia z polskim akcentem

Turniej w Katarze rozgrywany w kraju z Bliskiego Wschodu, w listopadzie i grudniu budził kontrowersje. Okazał się jednym z najlepszych w historii. A chyba najlepszy w historii (a przynajmniej od…