Sport to zdrowie, jak mawia tradycyjne porzekadło: „w zdrowym ciele…zdrowe cielę”. Warto jednak mieć świadomość, jak trenować z głową. To znaczy tak, by mieć z tego przyjemność, pożytek i nie zrobić sobie krzywdy. Albo przynajmniej zminimalizować ryzyko.
Uważam, ze uprawianie tenisa ziemnego w sposób amatorski, rekreacyjny może przynieść znakomite efekty. Warunkiem jest prowadzenie równocześnie szeroko pojętego zdrowego stylu życia i posiadanie odpowiedniej techniki gry, zachowanie odpowiednich kanonów ruchowych. Jak pokazują liczne badania i wieloletnie obserwacje specjalistów częstotliwość występowania kontuzji jest silnie skorelowana z małą płynnością i harmonią ruchu oraz „szarpanym” stylem uderzania piłki czy też serwowania. Dlatego przynajmniej na początku zaleca się popracować z trenerem by pomóc sobie w nabyciu określonych nawyków ruchowych. Osobiście tego nie zrobiłem. Przez to więcej czasu minęło, nim zacząłem trafiać w kort i czerpać pełną satysfakcję z gry. Sposób uderzania, poruszania się starałem się kopiować z dostępnych w sieci filmów instruktażowych. Poważniejszych kontuzji uniknąłem prawdopodobnie dzięki wcześniejszemu przygotowaniu ogólnosiłowemu (lata spędzone na siłowni). Można w ten sposób nauczyć się grać. Lepiej jednak skorzystać z pomocy trenera. Co do kontuzji: nie bez znaczenia jest to, na jakiej nawierzchni gramy. Zdecydowanie najlepsza jest nawierzchnia ziemna to znaczy „mączka”. Najgorsza, zwłaszcza dla stawów jest nawierzchnia typu hard.
(tekst archiwalny)



