W mediach, głównie tych społecznościowych i forach internetowych zapanowała (z pewnym opóźnieniem) moda na krytykowanie Jana Urbana. Czasem jest to krytyka merytoryczna (tu bardziej w prawdziwych mediach). Dotyczy na przykład systemu gry. Często jednak (bardziej na forach) pojawiają się ataki mocno emocjonalne. Na przykład określenia „betonowy Janek”, który blokuje szansę młodym piłkarzom. Postanowiliśmy przeanalizować powołania selekcjonera reprezentacji Polski.
Krytyka wobec Jana Urbana miała dwie fazy. Pierwsza to była gorączka po eksplozji talentu Oskara Pietuszewskiego. Komentatorzy żądali natychmiastowego powołania, selekcjoner tonował nastroje, być może nawet nieco celowo dolewał oliwy do ognia. Rzecz w tym, że Pietuszewskiego na bardzo ważne starcia barażowe powołał. Co więcej – po wcześniejszych powołaniach tej krytyki specjalnie nie było. Oczywiście były wezwania, by sprawdzić młodego piłkarza Jagiellonii. Argument, że na dziś gra on w młodzieżówce, a na pierwszą reprezentację będzie czas wiosną, jakoś się bronił. Prawdziwa mania, wręcz histeria, pojawiła się na przełomie roku 2025 i 2026. Oczywiście – Pietuszewski miał wejście smoka w drużynie Porto. Na szansę w barwach Biało-Czerwonych zasłużył. Rzecz w tym, że reprezentacja nie miała wtedy żadnego zgrupowania. A histeria części komentujących była taka, jakby selekcjoner już na dobre zrezygnował z dania szansy Pietuszewskiemu. Nie zrezygnował, powołał, a sprawa szybko przycichła, jakby wszyscy o niej zapomnieli.
Nagła krytyka, a jak jest naprawdę?
Selekcjoner uniknął ostrej krytyki po przegranej w dramatycznych okolicznościach walce w barażu o awans do Mistrzostw Świata. Krytyka ta pojawiła się przed meczami towarzyskimi. I pojawił się między innymi zarzut, że Jan Urban nie powołuje młodych. Selekcjonera atakowano za brak Wojciecha Mońki i Antoniego Kozubala (okazało się, że nieobecność tego drugiego wynika z porozumienia z klubem – chłopak po ciężkim sezonie był przeciążony). I pojawiły się ostre komentarze o „betonowym Janku”, który jako trener klubowy stawiał na młodzież, a w reprezentacji stawia wyłącznie na starych, blokując szansę młodym. O ile dyskusja o taktyce, czy konkretnych powołaniach ma sens, o tyle zarzut o blokowaniu młodych nie ma żadnego. Owszem, można uważać, że Wojciech Mońka powinien być już na ostatnim, czerwcowym zgrupowaniu. Jednak znaleźli się na nim inni debiutanci, w tym młodzieżowcy, na czele z Kacprem Potulskim. 18-latek z Mainz zaliczył zresztą udany debiut, zdobył bramkę. Jak traktowanie młodzieży i debiuty wyglądają w praktyce?
Debiutant już w pierwszym meczu, młokos na arcyważne starcie
Jan Urban od początku kadencji powołał dziewięciu debiutantów, którzy zagrali i czterech zawodników, którzy nie zanotowali jeszcze występu w kadrze. Już w pierwszym, arcyważnym meczu z Holandią wystąpił Przemysław Wiśniewski. Potem szanse debiutu otrzymali Arkadiusz Pyrka, Jan Ziółkowski, Filip Rózga. Ziółkowski zagrał od pierwszej minuty meczu z Holandią w Warszawie. Na marcowe baraże powołanie dostał wspomniany Oskar Pietuszewski i w obu spotkaniach zagrał. A na ostatnie mecze towarzyskie przyjechali Oskar Wójcik, Kacper Potulski, Norbert Wojtuszek, Mateusz Żukowski, Karol Czubak. Najwięcej wątpliwości można mieć w przypadku Czubaka, który zagrał jedynie w końcówce meczu z Nigerią. Pozostali dostali więcej minut, a 18-letni Potulski strzelił Nigeryjczykom gola. I najważniejsze – wiek zawodników. W kadrze Jana Urbana znaleźli się czterej młodzieżowcy, w tym trzech nastolatków: Pietuszewski, Rózga, Potulski, czwartym młodzieżowcem jest Ziółkowski. Nie tak dawno w wieku młodzieżowca byli kolejni debiutanci: Pyrka, Wójcik.
U poprzednika więcej, ale chaotycznie
Zarzut o betonowym trenerze nie broni się także w przypadku roli, jaką nowi zawodnicy w kadrze odgrywają. I w porównaniu z poprzednikami. Fernando Santos nie dał szansy debiutu żadnemu (!) piłkarzowi. Wielu debiutowało u Michała Probierza. Patryk Peda, Patryk Dziczek, Jakub Piotrowski, Filip Marchwiński, Marcin Bułka, Karol Struski, Bartłomiej Wdowik, Jakub Kałuziński, Mateusz Skrzypczak, Dominik Marczuk, Kacper Urbański, Michael Ameyaw, Maximilian Oyedele, Antoni Kozubal, Mateusz Bogusz, otrzymali szansę gry.
Mateusz Kochalski, Oliwier Zych, Bartosz Mrozek, Adrian Benedyczak,
Oskar Repka, Michał Gurgul, Mateusz Kowalczyk, otrzymali powołania, ale nie zagrali. Spośród piętnastu debiutantów siedmiu było młodzieżowcami. Z kolei wśród powołanych, którzy nie dostali szansy gry, młodzieżowców było dwóch. Rzecz w tym, że o ile u Probierza debiutantów było wielu, często były to powołania „na chwilę”. U Urbana ci, którzy dostawali szansę, zazwyczaj zostawali w kadrze na dłużej. Owszem wypadł (oby chwilowo) Ziółkowski, ale po niemal półrocznej przerwie w klubie.
Nie wiadomo, czy strategia dobra, ale czytelna
Wydaje się, że strategia Urbana jest czytelna. Jak młody piłkarz zabłyśnie, selekcjoner mu się przygląda. Jak zagra dobrze w młodzieżówce, pogra trochę dłużej, trafia do zespołu narodowego. Tak było z Potulskim, którego powołania domagano się w marcu. I tak chyba będzie z Mońką, jeśli rzecz jasna jesienią utrzyma dobrą formę. Kozubal debiutował już u Probierza, w jego przypadku byłoby to zadomowienie się w reprezentacji na dłużej. Na razie: Ziółkowski – debiut, starcie z Holandią, pewniak w składzie do czasu problemów w klubie. Pietuszewski – powołanie na baraże, gra, obecność w meczach towarzyskich. Rózga – debiut jesienią, pierwszy skład w półfinale baraży. Potulski – debiut i bramka z Nigerią. Starsi debiutanci: Wiśniewski – pewniak w kadrze. Pyrka – wchodził w końcówkach ważnych spotkań. Wójcik, Wojtuszek mają szansę zostać w kadrze na dłużej. Jeśli o coś się do selekcjonera przyczepić to o to, że Karol Czubak dostał zbyt mało czasu, by móc się zaprezentować.
Krytykujcie, ale nie kłamcie
Oczywiście można i trzeba dyskutować. Chociażby o ustawieniu, ewentualnym przejściu na czwórkę obrońców. O zarządzaniu konkretnymi meczami, taktyce. Czy grać z defensywnym pomocnikiem, czy bez niego. Dyskutować można również o powołaniach. Każdy ma prawo uważać, że Wojciech Mońka powinien być w kadrze już, a na przykład Potulski jeszcze nie, choć naszym zdaniem niebawem będą obaj. Albo, że całą drużynę od razu wymienić (choć to głupie, w przeszłości kończyło się fatalnie). Można uznawać, że zamiast 19-letniego Filipa Rózgi, powołać należy 19-letniego Marcela Regułę, a koniecznie do drużyny musi też dołączyć 33-letni Bartosz Nowak. Jednak to dotyczy KONKRETNYCH nazwisk. Twierdzenie, że selekcjoner nie daje szans debiutantom i nie stawia na młodych, świadczy raczej albo o zacietrzewieniu, albo o braku wiedzy. Bo przecież nie o złej woli i celowym kłamaniu? Tak czy inaczej, zarzuty o braku szansy dla młodych i niepowoływaniu debiutantów są nieprawdziwe.






