Zaprzeczanie zbrodni Holokaustu przeczy faktom. Przeczy też jednak wartościom humanitarnym, patriotycznym i chrześcijańskim, tak odmienianym przez przypadki przez Grzegorza Brauna. I jest działaniem nie propolskim, ale jednoznacznie antypolskim. Pluciem w twarz polskim ofiarom wojny, szkodzeniem współczesnej polskiej racji stanu.
Zaprzeczanie zbrodniom Holokaustu nie ma nic wspólnego z obroną polskiej racji stanu, patriotyzmem, promocją chrześcijańskich tudzież tradycyjnych wartości. Co więcej, nie ma też nic wspólnego z obroną polskiego dobrego imienia wobec oskarżeń ze strony antypolskich środowisk o rzekomy antysemityzm wyssany z mlekiem matki. Czy walką o narodowy interes tam, gdzie jest on sprzeczny z interesem państwa Izrael. Twierdzenia, że komory gazowe to fake, stawiają nasz kraj na z góry przegranej pozycji. Po kolei.
Skrajny antysemityzm to także antypolonizm
Po pierwsze – komory gazowe w niemieckim obozie koncentracyjnym w Auschwitz-Birkenau istniały. To fakt, podobnie jak to, że po sobocie nastaje niedziela. Oskarżanie Polaków o systemowy udział w Holokauście jest obrzydliwy. Jednak słowa znanego polityka o tym, że komory to fake, antypolską narrację jedynie umacniają. Bo skoro w Polsce są dziś ważni politycy, którzy negują Holokaust, zdecydowanie trudniej jest udowodnić, że w okupowanym państwie donosy i wydawanie Żydów istniały, ale parali się nim moralni degeneraci, ludzie z marginesu. Polskie Państwo Podziemne za wydawanie Żydów karało śmiercią. Po drugie, zaprzeczanie Holokaustowi jest działaniem skrajnie antypolskim. W obozie w Oświęcimiu Niemcy trzymali także Polaków. Za walkę z okupantem, czy pomoc Żydom można było dostać kulkę. A o zagładzie Żydów informował w swym raporcie rotmistrz Witold Pilecki. Polski patriotyzm wywodzi się z różnych tradycji, różnych wrażliwości. Jest chrześcijański i niechrześcijański, jest prawicowy, lewicowy, konserwatywny, liberalny.
To stawia nas na przegranej pozycji
A sama konserwatywna prawica dzieli się na kilka nurtów. Odnosi się (w ogromnym uproszczeniu) do spuścizny narodowej bądź niepodległościowej (jagiellońskiej). Ciężko pojąć, jak ktoś mieniący się polskim narodowcem może negować prawdę o hitlerowskich, niemieckich zbrodniach. Jak może używać nazistowskich symboli. To plucie w twarz spuściźnie rotmistrza Pileckiego i ofiar niemieckiego nazizmu. Także tych o profilu narodowym. Po trzecie wreszcie negowanie Holokaustu jest działaniem całkowicie antychrześcijańskim. Wartości te mówią, że prawda nas wyzwoli, więc prostackie kłamstwo siłą rzeczy im przeczy. A i masowe ludobójstwo jest wartości tych zaprzeczeniem. Ze strony obrońców (nielicznych) kłamliwych bredni pada argument, że przecież obecne państwo Izrael działa w sposób bardzo odległy od wartości demokratycznych. A środowiska żydowskie bywają antypolskie. Jednak ze środowiskami antypolskimi należy polemizować na argumenty, pokazywać prawdę. W przypadku państwa Izrael prowadzić dyplomatyczną grę. Głoszone przez polskiego parlamentarzystę nieprawdziwe słowa stawiają nas na przegranej pozycji.




