Drogowcy w raporcie BRD chwalą się zmniejszeniem liczby wypadków. To prawda, jednak liczba ofiar śmiertelnych w stosunku do wcześniejszego roku nieznacznie wzrosła. A grupą wciąż najbardziej narażoną na wypadki są piesi.
Dostępny jest raport bezpieczeństwa BRD za 2025 rok. Jak podał Zarząd Dróg Miejskich zmiany w stosunku do poprzedniego roku są niewielkie. Liczba wypadków utrzymała się poniżej 700, a poszkodowanych w okolicach 800 osób. Także liczba ofiar śmiertelnych pozostała – po raz trzeci w historii zbierania danych – poniżej 30, choć niestety wzrosła o dwie – do 28 osób. Jest to drugi najniższy wynik w historii zbierania danych – przekonuje ZDM. Dane są prawdziwe, jednak są powody do niepokoju. I tak – nadal zdecydowanie najbardziej narażeni na negatywne skutki wypadków są piesi. Biorą jednak udział w coraz mniejszej ich liczbie. W zeszłym roku odnotowano 183 zdarzenia z pieszymi, w których ucierpiało 181 pieszych. To najmniej w historii zbierania danych.
Wypadki nie z winy pieszych? To zależy jakie
Piesi powodują najmniej wypadków, tylko do 27 doszło z ich winy – informuje ZDM. Problem w tym, że zupełnie inaczej dane te wyglądają w przypadku wypadków śmiertelnych. Na 11 wypadków śmiertelnych z udziałem pieszych aż 8 spowodowali piesi. W każdym sprawca zginął, a w jednym zdarzeniu zmarł także motocyklista – czytamy w raporcie. Najwięcej wypadków śmiertelnych spowodowanych przez pieszych to przejście na czerwonym świetle (3 zdarzenia) i przejście w niedozwolonym miejscu (5 zdarzeń). Czworo pieszych zginęło z winy kierujących. W jednym przypadku kierowca nie zauważył czerwonego światła i potrącił parę seniorów. W dwóch pozostałych nie było sygnalizacji, natomiast kierowcy byli nietrzeźwi, w tym jeden miał zakaz prowadzenia pojazdów i dodatkowo zbiegł – informuje ZDM. I właśnie nietrzeźwi kierujący stanowią prawdziwą plagę na ulicach. Brali udział, w co piątym wypadku śmiertelnym w stolicy. Oczywiście same dane ogólnie mogą cieszyć.
Poprawa jest, ale problemy też
Do odległej przeszłości należą dziś czasy, gdy w codziennych gazetach była rubryka z wypadkami, a śmierć na drodze zdarzała się niemal codziennie. Dziś na drogach ginie 10 razy mniej osób. I jak się chwali ZDM, było kilka dzielnic, w których w 2025 roku nie odnotowano żadnej tragedii. Rzecz w tym, że akurat te dane są płynne. I o ile na przykład na Grochowie śmiertelnego wypadku w ubiegłym roku nie było, już na początku tego roku zginął chłopczyk na placu Szembeka. Wywołało to ostrą dyskusję o bezpieczeństwie na ulicy Grochowskiej. Więc dane z BRD oczywiście są pozytywne, jednak w kwestii bezpieczeństwa jest wciąż bardzo wiele do zrobienia. Szczególnie że dochodzą nowe zagrożenia – oprócz pijanych są odurzeni, jest kwestia hulajnóg elektrycznych, rowerów z napędem, braku używania kasków przez tych użytkowników dróg, którzy mieć je powinni. Do tematu z pewnością będziemy wracać.



