Młody mężczyzna w kapturze zwrócił uwagę strażników miejskich. Malował nielegalne napisy, ale jak się okazało, nie było to jedyne przewinienie.
Poprzez graffiti usiłował przekazać nie sztukę, ale… ukryty namiar do narkotykowego dealera. Do zdarzenia doszło w piątek, 17 kwietnia. Jak relacjonuje straż miejska, funkcjonariusze przed południem patrolowali rejon dzielnicy. Nagle na granicy Pragi-Południe i Wawra zauważyli podejrzanie zachowującą się postać. Mężczyzna w kapturze pisał coś zamaszyście na filarach wiaduktu. Co chwila przechodził kawałek dalej i powtarzał czynność przy kolejnym filarze. Strażnicy ruszyli w jego stronę – relacjonuje straż miejska. Na widok mundurów, mężczyzna próbował uciec. Funkcjonariusze byli szybsi. Złapali 22-latka. W najbliższej okolicy ujawnili 18 pokaźnych napisów o powierzchni ponad metra kwadratowego każdy. Jak przyznał sam twórca, był w nich zakodowany namiar na handlarza mefedronem i marihuaną. Strażnicy nałożyli na mężczyznę mandat za umieszczanie napisów bez zgody zarządcy obiektu, a na miejsce wezwali policję – podsumowuje straż miejska. Policjanci zajmą się ustalaniem narkotykowego wątku w tej sprawie.



