Znikający punkt LOTTO, kioski, bazarki i warsztaty, których już nie ma. I te, które zostają. Tymczasem handel i rzemiosło decydują o charakterze miast oraz poszczególnych dzielnic. Nie inaczej jest na Pradze i na Grochowie. Strategia miasta w tej kwestii może być tematem w kampanii samorządowej za dwa i pół roku w stolicy.
W ostatnich tygodniach media informowały o likwidacji punktu LOTTO przy rondzie Wiatraczna. Dla przyjezdnych – zwykły blaszak. Dla mieszkańców i stałych bywalców miejsce niemal kultowe, a jego likwidacja to koniec epoki. Gry liczbowe i kolektury nie są może najlepszym przykładem lokalnego rzemiosła, jednak ten konkretny punkt wpisuje się w historię Warszawy, która przemija, a którą, choć po części warto zachować.
Kioski jak posłańcy z XIX wieku
W przypadku samego „Wiatraka” przed laty razem ze starym Universamem zniknęła jadłodajnia, zdaniem niektórych mieszkańców najlepsza w okolicy (rzecz gustu, ale bez wątpienia oferowała bardzo taniego i dobrego schabowego z ziemniakami). Los tego obiektu był przesądzony, bo zamiast Universamu powstała nowoczesna galeria. Są jednak miejsca, które walczą. I takie, które mogłyby i powinny przetrwać, ale się nie udaje. Los kiosków z prasą jest przesądzony. Media drukowane przeżywają kryzys. Nawet jeśli część z nich przetrwa, część w nieco innej formie przeżyje renesans, kolportaż będzie inny. Z prasy drukowanej zostaną czasopisma dla grup fanów (kwartalniki, miesięczniki, okazjonalne wydania kolekcjonerskie), które czytelnicy zamówią sobie przez internet. Ewentualnie prasa bardziej gazetowa, ale też dla prenumeratorów, bądź w formie gazet darmowych. To tylko wycinek mediów papierowych, który ocaleje (i tak w wersji optymistycznej). Codzienne kupowanie gazet w kioskach już przeszło do historii jak posłańcy z listami z XIX wieku, czy dorożki z okresu międzywojennego.
Rzemiosło i handel fundamentem miasta
Mają szansę lokalne sklepiki, piekarnie, punkty gastronomiczne. Choć łatwo nie jest. Kilka lat temu toczyła się batalia o rurki z Wiatraka, na szczęście punkt przetrwał. Nie inaczej jest z bazarkami. Mocno zmienił się charakter bazaru przy placu Szembeka, który jest dziś galerią. Bazar Różyckiego na Pradze walczy, wciąż jest miejscem kultowym. Choć lata świetności ma za sobą, w ubiegłym roku przeszedł dwa poważne pożary. Przestał istnieć bazar Gocław Pętla. Na miejscu targowiska stanęło osiedle, niestety kupcy (mimo toczących się wtedy dyskusji) nie otrzymali alternatywnej lokalizacji. Szkoda, bo handel i rzemiosło, w dużej mierze decydują o miejskim charakterze zarówno miasta, jak i dzielnicy. Powstają owszem punkty zupełnie nowe – modne kafejki i restauracje, specjalistyczne sklepy, nowoczesne oryginalne rzemiosło. To tradycyjne promuje się na rozmaitych imprezach dzielnicowych. Jednak sprawa tego, jak będzie wyglądać przyszłość wielu kultowych miejsc w dzielnicy, pozostaje otwarta. Handel i rzemiosło mogą być tematem kampanii samorządowej w 2029 roku.



