Narkotyki, w tym bardzo groźna heroina w podwórku na Brzeskiej, kilka dni później kolejne substancje pod tym samym adresem. Po sąsiedzku dealer, chowający narkotyki w starej wersalce. Tylko w tym tygodniu doszło do kilku akcji policyjnych w narkotykowym zagłębiu. Czy dzielnica znów „odzyskuje” starą, nie koniecznie najlepszą sławę?
„Ja tam czuję się bezpiecznie, jednak faktycznie w ostatnim czasie coraz więcej widzę ludzi pod wpływem nie tylko alkoholu. Nie znam się na tym, ale wyglądają na narkomanów” – mówi Dominik, mieszkaniec Pragi-Północ. Beata, która w dzielnicy mieszka od 20 lat, nie podziela tego optymizmu. „Gdy wprowadzałam się tutaj, zaczynała się moda na Pragę. I faktycznie, dzielnica zadawała kłam stereotypom. Ostatnio jednak coraz więcej dociera informacji o przestępczości, głównie narkotykowej. Nic złego mnie nie spotkało, ale jako matka odczuwam pewien niepokój” – mówi. Rzeczywiście rejon ulicy Brzeskiej uważany jest za narkotykowe zagłębie. Tylko w kończącym się tygodniu doszło do kilku akcji na praskich podwórkach.
Akcje w narkotykowym zagłębiu
Jak poinformowała w sobotę Komenda Stołeczna Policji, w podwórzu, przy ulicy Brzeskiej 17A, operacyjni znaleźli 20 zawiniątek z folii aluminiowej z białym proszkiem. W podwórzu pod numerem 13, w wiacie śmietnikowej, zabezpieczyli 43 zawiniątka z suszem roślinnym i białą substancją. Były to przygotowane do sprzedaży marihuana i mefedron – relacjonowała policja. Kilka dni wcześniej, pod tym samym adresem (Brzeska 13) podczas przeszukania klatki schodowej operacyjni natrafili na ukryte woreczki z przeznaczonymi do sprzedaży narkotykami. Były to m.in. amfetamina i heroina – relacjonowała policja. Również w ostatnim tygodniu przy Brzeskiej 14a policjanci złapali na gorącym uczynku dealera. Mężczyzna chował narkotyki za odstającą od drzwi blachą. Za drzwiami odnaleźli 100 gotowych porcji handlowych z różnymi substancjami. Kolejne były na podwórzu – dealer schował je wewnątrz stojącej tam starej wersalki oraz bezpośrednio obok niej. Okazało się, że były tam m.in. amfetamina, mefedron, czy heroina. Mężczyźnie grozi do dziesięciu lat więzienia – relacjonowała policja.
(Nie)bezpieczna dzielnica?
Faktycznie rejon „narkotykowego zagłębia” jest pod stałą obserwacją służb, jednak co rusz policjanci znajdują tam narkotyki, czasem łapią handlarzy. Jednak według części naszych rozmówców nie można przekładać tego na bezpieczeństwo całej dzielnicy. „Mieszkam tu od urodzenia. I pamiętam czas, gdy naprawdę było niebezpiecznie. Teraz się poprawiło, choć faktycznie w rejony przy Brzeskiej może się lepiej nie zapuszczać. Jednak przy takiej Wileńskiej, jest tak, jak gdzie indziej. Bywa niebezpiecznie, choć nie czuję się tam bardziej zagrożona niż na Grochowie, czy Śródmieściu” – mówi Ewa, mieszkanka Pragi. „Dużo zależy od miejsca. Na Pradze-Południe niedawno było głośno o ekscesach przy pl. Szembeka. Jakoś nikt nie boi się pobliskiej Saskiej Kępy” – dodaje nasza rozmówczyni. Wszelkich obaw nie potwierdzają statystyki. Pod względem ogólnej statystycznej liczby przestępstw za 2025 rok pierwsze miejsce zajmuje Śródmieście. Dalej są Praga-Południe, Wola, Mokotów i Targówek. Tyle że chodzi tu o wszystkie przestępstwa.
Statystyka statystyką, ale
Jeśli chodzi o te związane z przemocą (np. rozboje, pobicia), także liderem jest Śródmieście, druga Wola. Dopiero trzecie miejsce zajęła Praga-Południe, czwarte Mokotów, piąte Praga-Północ. Statystyki te też są nie do końca miarodajne. Duża przestępczość w Śródmieściu wynika z przepływu ludzi, życia imprezowego. Mieszkanie tam nie musi wiązać się z zagrożeniem. Z kolei na Pradze, czy Grochowie za niebezpieczne uznać można punktowo konkretne miejsca (np. rejon Pl. Szembeka na Grochowie, okolice Brzeskiej na Pradze). Zamożne i zazwyczaj bezpieczne dzielnice mogą być miejscem częstszych włamań do mieszkań. Jednocześnie sama Warszawa przynajmniej na razie należy do miast względnie bezpiecznych, szczególnie na tle wielu innych europejskich stolic. „Wybór mieszkania nie powinien być motywowany statystyką, a już na pewno nie opinią społeczną. Gdybyśmy się nią kierowali, nigdy nie zamieszkalibyśmy na Pradze-Południe, a żyjemy tu już od lat” – mówią Andrzej i Łucja, małżeństwo z Grochowa.






