Areszty śledcze w Polsce są nadużywane. A fakt zatrzymania dziennikarza śledczego jedynie na podstawie maila, w sytuacji, gdy wcześniej domagał się on (dziennikarz, nie mail) ochrony, budzi niepokój.
Większy niepokój budzi fakt, że dziennikarz opisywał sprawy dotyczące władzy (i to zarówno poprzedniej, jak i obecnej). A już zdecydowanie najbardziej niepokojące jest nałożenie sankcji w postaci trzymiesięcznego aresztu. W ogóle w Polsce ten środek zapobiegawczy jest nadużywany, o czym na naszych łamach pisaliśmy dziesiątki razy. A tu jeszcze mamy do czynienia z dziennikarzem śledczym. Jeśli faktycznie są realne (a nie wyssane z palca) twarde dowody przeciwko aresztowanemu, opinia publiczna musi je jak najszybciej poznać. Jeśli ich nie ma (a domyślam się, że jeśli są, to mizerne, nieuzasadniające aresztu, choć mogę się mylić), dziennikarza należy zwolnić. Brak reakcji i informacji najbardziej uderzy nie w środowisko dziennikarskie (częściowo je nawet jednoczy), społeczeństwo obywatelskie (choć w nie akurat uderza) czy samego dziennikarza (tu uderza bardzo mocno). Najbardziej zaszkodzi władzy. No, chyba że przedstawi ona wiarygodne argumenty, bądź wyciągnie konsekwencje wobec osób za aferę odpowiedzialnych. Więcej o sprawie w najbliższym wydaniu Magazynu NTW, w niedzielę, 14 czerwca.



