Palił susz z fifki, zaczął uciekać na hulajnodze. Służby złapały jego i jego towarzyszkę. Znalazły przy nich skradzione telefony.
Wszystko działo się w minionym tygodniu. Jak relacjonuje Straż Miejska, w poniedziałkowe popołudnie, funkcjonariusze patrolowali okolice placu Szembeka. Zwrócili uwagę na parę młodych ludzi. Na widok radiowozu mężczyzna, który palił susz z fifki, szybko połknął coś, co wcześniej trzymał w dłoni. Następnie wskoczył na hulajnogę elektryczną. Strażnicy zobaczyli też, jak przekazywał coś towarzyszącej mu kobiecie, krzycząc „skitraj to” i zaczął uciekać. Funkcjonariusze zawiadomili dyżurującą w rejonie załogę policji o ucieczce hulajnogisty, sami zaś złapali towarzyszącą mężczyźnie kobietę – relacjonuje straż miejska. W ramach sprawdzenia ujętych osób, policjanci znaleźli przy nich cztery telefony komórkowe, z których dwa widniały w kartotekach jako skradzione. W trakcie interwencji, na jeden z nich zadzwonił mężczyzna, któremu na innym urządzeniu wyświetliło się, że ktoś właśnie włączył zrabowany dwa dni wcześniej telefon. Podejrzani próbowali przerzucać się winą, policjanci zatrzymali oboje w celu przeprowadzenia dalszych czynności. Odnalezione telefony wrócą do właścicieli, a zatrzymanymi zajęła się policja – podsumowuje straż miejska.



