Tego parkowania przy ośrodku kultury w powiecie wyszkowskim 41-latka nie zapomni zapewne długo. Wysiadła z auta, a w środku zatrzasnęło się dziecko. Sytuacja była bardzo niebezpieczna.
Do dramatycznej sytuacji doszło kilka dni temu w Somiance, w powiecie wyszkowskim. Jak informuje mazowiecka policja na parkingu przy Gminnym Ośrodku Kultury 41-letnia kobieta zaparkowała samochód.
Wysiadła z auta, chciała wyjąć siedzącego na foteliku 1,5-rocznego synka. Niestety, drzwi się nagle zatrzasnęły, a kluczyki zostały wewnątrz. Zamki zdążyły się zaryglować. Na zewnątrz panowała wysoka temperatura, a dziecko znalazło się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Rozgrzane auto bardzo szybko nagrzewa się jak piekarnik, a osobie w nim się znajdującej grozi przegrzanie, udar cieplny, a nawet śmierć. Minęło około 10 minut, na miejsce przybył policjant, który zdecydował o wybiciu szyby. Bezpiecznie uwolnił dziecko, sam jednak doznał skaleczeń – informuje policja. Maluszek wrócił do mamy, wszystko dobrze się skończyło. Tu do zdarzenia doszło przypadkiem, dlatego matka błyskawicznie zorientowała się w sytuacji. Niestety, wciąż dochodzi do przypadków nieświadomego, bądź wynikającego z lekkomyślności pozostawienia dzieci, bądź zwierząt w nagrzanym aucie. Pomijając skrajną nieodpowiedzialność bywa, że ktoś wychodzi „na chwilkę”. Niestety, planowe 5 minut może zmienić się w 15, albo więcej, co już jest potwornym zagrożeniem.



