Udar mózgu jest prawdziwą plagą współczesnego świata. Częstą przyczyną śmierci lub kalectwa. W ostatnią środę na Pradze zasłabł rowerzysta. Miał ewidentne objawy udaru. Świadkowie zaczęli ratować chorego.
Do dramatycznej sytuacji doszło w ostatnią środę, 23 lipca. Jak relacjonuje straż miejska, do funkcjonariuszy patrolujących Pragę podeszła kobieta. Poinformowała, że na chodniku przy ulicy Szanajcy leży człowiek.
Funkcjonariusze poszli we wskazanym kierunku. Faktycznie na chodniku leżał 69-latek. Mężczyzna nie miał widocznych obrażeń. Strażniczka zapytała go, co się stało. Leżący mówił niewyraźnie, jego mowa była bełkotliwa. Podał swoje dane oraz to, że jadąc rowerem nagle poczuł silny ból głowy i osunął się na ziemię. Stwierdził, że nie czuje ręki i nogi po lewej stronie ciała. Nie może też nimi poruszać. Poszkodowany dodał, że nie spożywał alkoholu – relacjonuje straż miejska. Świadek zdarzenia poinformował funkcjonariuszy, że karetka pogotowia został już wezwana. Strażniczka podejrzewając, że może to być udar, przez radio poprosiła o przyśpieszenie przyjazdu pogotowia. Chorego funkcjonariusze ułożyli w pozycji bezpiecznej. Do momentu przybycia karetki monitorowali jego funkcje życiowe. Ratownicy z pogotowia podjęli decyzję o natychmiastowej hospitalizacji mężczyzny. Karetka zawiozła pacjenta do szpitala przy Szaserów. Strażnicy miejscy odprowadzili rower do miejsca zamieszkania i przekazali go ojcu poszkodowanego – podsumowuje straż miejska.



