Koalicja Obywatelska słabnie, co jest normalne po przegranej kandydata na prezydenta RP. Jednocześnie politycy PiS-u popadli w triumfalizm, który jest niezrozumiały. Bo nie widać żadnej premii sondażowej za wygranie wyborów prezydenckich. Tworzenie nowej partii politycznej jest trudne, ale jeśli powstanie nowa partia o profilu liberalnym jej celem będzie osłabienie Konfederacji i w przyszłości koalicja z KO – mówi dr Andrzej Anusz, politolog, Instytut Piłsudskiego.
Trzecia Droga, a szczególnie Polska 2050 słabnie. Czy Pana zdaniem szansę w najbliższym czasie na zbudowanie czegoś nowego będzie mieć konserwatywny ruch wokół Polskiego Stronnictwa Ludowego, czy może nowa liberalna partia, której założenie zapowiadają samorządowcy, na czele z Wadimem Tyszkiewiczem?
Dr Andrzej Anusz: Moim zdaniem bardzo trudno jest teraz zbudować coś nowego na polskiej scenie politycznej. Natomiast nie ulega dla mnie wątpliwości, że taka nowa partia byłaby nie liberalną konkurencją, ale potencjalnym koalicjantem dla Koalicji Obywatelskiej. Formacja prawicowo-liberalna będzie mieć jeden cel – osłabienie Konfederacji. Dziś według wszelkich badań bez Konfederacji nie ma nowego rządu. Jednocześnie Konfederacja dzisiaj jest w opozycji, ale choć nie brak tam liberałów, politycznie, ideologicznie będzie bliżej PiS. Wyborcy Konfederacji w większości poparli w drugiej turze wyborów prezydenckich Karola Nawrockiego. Wszelkie partie liberalne, czy grupujące przedsiębiorców, będą osłabieniem Konfederacji. I to jest cel pierwszy. A drugi, gdyby to ugrupowanie weszło do Sejmu, to wspólny rząd z Koalicją Obywatelską, która nie ma większych szans na samodzielne rządy. Natomiast ciężko jest odpowiedzieć na pytanie, czy jest w tej chwili miejsce na tak zwaną umiarkowaną prawicę, bo wyborcy prawicowi raczej mają na kogo głosować. Natomiast w związku z faktem, że słabnie PO i słabnie PiS, nowa formacja może w przyszłym Sejmie odegrać istotną rolę.
Sugeruje Pan, że mamy do czynienia ze spadającym znaczeniem duopolu PO-PiS?
Tak. Co zastanawia, to widoczny u części PiS-owców triumfalizm, w związku z wynikiem wyborów prezydenckich. Moim zdaniem to kompletne nieporozumienie. W drugiej turze na Karola Nawrockiego głosowało 55 proc. wyborców. Tylko 35 proc. to wyborcy PiS, pozostali to sympatycy innych ugrupowań. Nie ma więc sytuacji takiej, jak wtedy, gry w 2020 roku wygrywał Andrzej Duda. On miał wtedy 42 proc. poparcia w pierwszej turze i to byli de facto wyborcy PiS-u, bo wtedy PiS znajdowało się na poziomie tych ponad czterdziestu procent. W drugiej turze otrzymał kilka proc. wyborców z Konfederacji, którzy głosowali na Krzysztofa Bosaka i to mu wystarczyło, żeby wygrać. Dziś sytuacja jest zupełnie inna. Karol Nawrocki ma zupełnie inny profil elektoratu. PiS stanęło w miejscu na poziomie 30 proc. I wyraźnie słabnie.
No tak, ale we wszystkich sondażach to rządzący idą w dół…
Oczywiście Koalicja Obywatelska też słabnie, bo jej kandydat przegrał w wyborach prezydenckich. Jednak PiS nie uzyskał żadnej premii za zwycięstwo Karola Nawrockiego. Więc koniec duopolu, słabnięcie głównych graczy jest faktem.



