Gdy dochodzi do afer i osuwania się „dorosłej” reprezentacji Polski coraz częściej pojawiają się nawoływania do odmłodzenia drużyny narodowej. Przyśpieszenia wymiany pokoleniowej, jako remedium na wszelkie zło. Aż strach pomyśleć, co będzie, gdy naprawdę młodzieżowcy staną się pierwszym zespołem, a starsi koledzy zakończą kariery. Dziś Biało-Czerwoni ponieśli drugą porażkę na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy. Oberwali od Portugalii 0:5. Tylko, bo gdyby rywale chcieli, byłaby dwucyfrówka. Polacy odpadają z turnieju. W meczu „o honor” zagrają z jeszcze mocniejszymi Francuzami.
Po porażce 1:2 z Gruzją niektórzy jeszcze się łudzili. Wprawdzie podopieczni Adama Majewskiego wypadli bardzo blado, ulegli też najłatwiejszemu rywalowi w grupie. A jednak były powody do naiwnego optymizmu. Bramka decydująca o wygranej Gruzinów padła w doliczonym czasie gry. Choć większość zawodników grała słabo, były wyjątki. Jakub Kałuziński dla niektórych był wręcz kandydatem do pierwszej kadry, a Mariusz Fornalczyk do roli prawdziwej gwiazdy, lidera pierwszej drużyny. Z Portugalią trzeba było się wznieść na wyżyny możliwości.
Blamaż już do przerwy
Biało-Czerwoni zaczęli od prób atakowania, ale nic z nich nie wynikało. Za to pierwsza akcja rywali dała im prowadzenie. W 16 minucie Portugalczycy rozklepali polski blok defensywny, a Geovany Quenda pokonał Kacpra Tobiasza po raz pierwszy. Po ośmiu minutach podwyższył na 2:0. Ośmieszyli przy tym polskich obrońców, mijając niczym tyczki Michała Gurgula, Patryka Pedę i Arkadiusza Pyrkę. Jeszcze bardziej słabość naszego bloku obronnego wykazała akcja na 3:0. Bramkę w 30 minucie strzelił Henrique Araújo. Tuż przed przerwą było już 4:0, a niektórzy komentatorzy obawiali się dwucyfrówki. Na szczęście dla Biało-Czerwonych Portugalczycy rozgrywają turniej. I w przeciwieństwie do Polaków zostaną na nim dłużej. Dlatego w drugiej połowie z boiska wiało nudą. Polacy bili głową w mur, a gola, jedynego w tej części i tak zdobyli rywale. W 63 minucie podopieczni Adama Majewskiego wykonywali rzut wolny. Portugalczycy rozczytali pomysł, przejęli piłkę i wyprowadzili kontrę, po której Rodrigo Gomes ustalił wynik spotkania.
Portugalia – Polska 5:0 (4:0)
1:0 Geovany Quenda 16’
2:0 Geovany Quenda 24’
3:0 Henrique Araújo 30’
4:0 Paulo Bernardo 41’
5:0 Rodrigo Gomes 63’
Portugalia: Samuel Soares – Rodrigo Pinheiro, Chico Lamba, João Muniz, Flávio Nazinho – Geovany Quenda (46’ João Marques), Diogo Nascimento, Pedro Santos (69’ Carlos Forbs), Paulo Bernardo (46’ Mathias De Amorim), Roger Fernandes (46’ Rodrigo Gomes) – Henrique Araújo (61’ Gustavo Sá)
Polska: Kacper Tobiasz – Dominik Marczuk (46’ Kajetan Szmyt), Patryk Peda, Ariel Mosór, Michał Gurgul (56’ Łukasz Bejger), Arkadiusz Pyrka (46’ Filip Luberecki) – Kacper Kozłowski (69’ Tomasz Pieńko), Jakub Kałuziński (83’ Mateusz Kowalczyk), Mateusz Łęgowski, Mariusz Fornalczyk – Filip Szymczak.



