Warszawa
06/05/2026, 15:08
Overcast
Prognoza
24°C
Ciśnienie: 1006 mb
Wilgotność: 77%
Wiatr: 4.1 m/s WSW
Opis: 0mm /25% / Rain
Prognoza
07/05/2026
Dzień
25
Light drizzle
19°C
Wiatr: 4.2 m/s NNW
Opis: 0mm / 88% / Rain
Prognoza
08/05/2026
Dzień
25
Light drizzle
15°C
Wiatr: 3.2 m/s N
Opis: 0mm / 29% / Rain
 
Subskrybuj

Sędzia co woził heroinę w majtkach wypaczył turniej. Korea i Japonia’2002

Widok z lotu ptaka na stadion Kashima, siedzibę klubu piłkarskiego Kashima Antlers.
Stadion, na którym rozegrano finał Brazylia-Noemcy fot. Autorstwa Arne Müseler / www.arne-mueseler.com, CC BY-SA 3.0 de, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=85922175

Turniej, na którym o złocie zdecydował fatalny błąd najlepszego piłkarza turnieju. A o medalach legendarne  już dziś  błędy sędziowskie, które przeciągnęły do półfinału gospodarzy z Korei. Korona króla strzelców dla legendarnego Ronaldo. Sensacyjny medal Turcji. I start po 16 latach Polaków, ale jego, w przeciwieństwie do eliminacji, dobrze nie wspominamy. Mistrzostwa Świata w 2002 roku po raz pierwszy odbyły się w dwóch krajach. Po raz pierwszy poza Ameryką i Europą. W Azji, w Korei Południowej i Japonii, w dniach od 31 maja do 30 czerwca.

Azjatycki turniej nad Wisłą kojarzymy głównie z występu Polaków. Po świetnych eliminacjach awans, ppo 16-letniej przerwie na wielki turniej. Ogromne nadzieje i napompowany balonik. A potem trzy mecze i do domu. 0:2 z gospodarzami z Korei Płd., 0:4 z Portugalią. Trzy bramki w tym drugim meczu zdobył Pedro Pauleta i był to jeden z dwóch hat tricków na mistrzostwach. Potem była wygrana o honor z późniejszym ćwierćfinalistą, zespołem z USA 3:1. Po naprawdę dobrym  meczu. Jednak Biało-Czerwoni niestety  byli na  turnieju statystami. A same mistrzostwa są do ocenienia dziwne. Z jednej strony piąty tytuł Brazylii, korona króla strzelców dla Il Fenomeno. Z drugiej – sędziowskie błędy, które wypaczyły wyniki i przepchnęły Koreę aż do półfinału. Kosztem Włochów i Hiszpanów. Ciężko ocenić też turniej, w którym zawodnik przed finałem wybrany najlepszym piłkarzem całych mistrzostw, w finale popełnia koszmarny błąd, a jego drużyna przegrywa walkę o złoto…

Brazylia – Anglia. Ciężka przeprawa Canarinhos

21 czerwca naprzeciw siebie stanęły drużyny Anglii i Brazylii. Canarinhos nie byli tak niekwestionowanym faworytem jak cztery lata wcześniej, jednak niewątpliwie w gronie faworytów eksperci ich wymieniali. A od pierwszego spotkania potwierdzili siłę. Pokonali kolejno Turcję 2:1, Chiny 4:0 i Kostarykę 5:2, pewnie zajmując pierwsze miejsce w grupie. W drugiej rundzie ograli Belgów 2:0. Anglicy z kolei trafili do grupy śmierci. Oprócz Synów Albionu była w niej Argentyna, Szwecja i Nigeria. Podpopieczni Svena Gorana Eriksona zremisowali ze Szwecją 1:1, ograli Argentynę 1:0 i bezbramkowo zremisowali z Nigerią. W 1/8 finału trafili na Duńczyków, których ograli pewnie 3:0. Obaj ćwierćfinaliści prezentowali wysoką formę, a mecz między nimi stał na wysokim poziomie. Po golu Michaela Owena Anglicy prowadzili 1:0. Przed przerwą wyrównał Rivaldo. A w drugiej połowie decydującą bramkę o zwycięstwie Canarinhos zdobył Ronaldinho.

Niemiecki powolny walec, ćwierćfinalista z USA

Niemcy, po porażce na mundialu 1998 (ćwierćfinał), klęsce na Euro 2000 (nie wyszli z grupy) przyjechali z nowym selekcjonerem. Został nim Rudi Voeller, przed laty świetny piłkarz. Jego podopieczni turniej zaczęli z wysokiego „C”. Zdeklasowali Arabię Saudyjską aż 8:0, a trzy gole zdobył zaczynający swoją wspaniałą karierę pochodzący z Polski Mirosław Klose. Potem zremisowali z ambitną i waleczną Irlandią 1:1. I… popadli w minimalizm. Wypunktowali Kamerun 2:0, w 1/8 pokonali Paragwaj 1:0. Amerykanie zdobyli medal  na pierwszym mundialu. Potem przez lata albo nie grali na mistrzostwach, albo byli dostarczycielami punktów.  Trochę zmieniło się to po MŚ 1994 gdy u siebie wyszli z grupy. Ale prawdziwie dobry wynik osiągnęli właśnie w Korei i Japonii. Ograli faworyzowaną Portugalię 3:2, prowadzili już 3:0. Zremisowali z Koreą Południową 1:1. Przegrali z Polską 1:3. W 1/8 pokonali Meksykanów 2:0. Ćwierćfinał to mecz bez historii. Po bezbarwnym spotkaniu i golu Michaela Ballacka Niemcy wygrali 1:0.

Korea pod wodzą  Hiddinka

Za to do historii, niestety niechlubnej przeszedł trzeci mecz ćwierćfinałowy. Już po 1/8 finału o drużynie gospodarzy z Korei Południowej mówiło się bardziej w kontekście fatalnego sędziowania niż gry. A gra była całkiem widowiskowa – drużynę przejął Holender, Guus Hiddink. Reprezentacja jego kraju zagrała świetny turniej we Francji w 1998 roku, zajęła czwarte miejsce. Po turnieju dostał pracę w Korei i misję – przygotować do udanego startu współgospodarza mistrzostw  Świata. Koreańczycy w pierwszym meczu pokonali Polaków 2:0. Byli lepsi, ale już po tym  meczu z szatni Biało-Czerwonych dochodziły narzekania na sędziowanie „lekko pod gospodarzy”. Potem był remis 1:1 z USA i wygrana z Portugalią 1:0. Koreańczycy w fazie grupowej prezentowali ciekawy styl, trochę wzorowali się na Holendrach, trochę dodawali od siebie. Ale z każdym meczem narastała krytyka sędziów, choć nie można powiedzieć, by wypaczyły wyniki. Na to poczekać trzeba było do fazy pucharowej.

Aferalny sędzia i wypaczony mecz z Włochami

W 1/8 finału rywalami Koreańczyków byli Włosi. Squadra Azzurra nie rozpieszczała fanów. Wygrała pierwszy mecz z Ekwadorem 2:0. Potem przegrała 1:2 z Chorwacją, na koniec zremisowała 1:1 z Meksykiem. Do drugiej rundy  Włosi awansowali tylko dzięki ambicji i dobrej grze Ekwadorczyków. Ekipa z Ameryki Południowej grając tylko o honor wygrała z Chorwatami 2:1, eliminując ich z turnieju. Jednak Italia to zawsze groźny zespół. Wtedy wicemistrz Europy, ekipa wybitnie turniejowa. W Koreańczykami sędziowanie było już nie kontrowersyjne, a skandaliczne. Tomassi znalazł się na czystej pozycji. Ekwadorski  arbiter Byron Moreno odgwizdał spalonego. Gdy  Frncesco Totti przwrócił się w polu karnym powtórki wskazywały na faul. Ale Ekwadorczyk dał… czerwoną kartkę reprezentantowi Włoch. Koreańczycy wygrali 2:1. Awansowali do ćwierćfinału. Zaś Byron Moreno nie powiedział ostatniego słowa. Rodzima federacja zawiesiła go za błędy w lidze ekwadorskiej. A w 2010 roku Moreno wpadł na lotnisku JFK w Nowym Jorku. W bieliźnie sędzia miał schowane narkotyki.

Hiszpania na drodze gospodarzy

Rywalem gospodarzy był zespół Hiszpanii. „Gramy jak nigdy, przegrywamy jak zawsze” – to powiedzenie najlepiej charakteryzowało występy Hiszpanów z tamtego okresu. La Furia Roja miała zazwyczaj najlepszych piłkarzy świata, najmocniejsze kluby. A jej dorobek na wielkich imprezach to było jedynie czwarte miejsce na MŚ 1950, mistrzostwo Europy 1964 i wicemistrzostwo 1984. Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego zazwyczaj zachwycali swą grą. Ale udział, nierzadko w dramatycznych bardzo okolicznościach, kończyli na drugiej rundzie bądź ćwierćfinale. Na turnieju w Korei i Japonii znów grali jak nigdy. W grupie wygrali wszystkie spotkania. Ze Słowenią 3:1, Paragwajem 3:1 i RPA 3:2. W 1/8 finału twardy opór stawili Hiszpanom Irlandczycy. Po 1:1 w regulaminowym czasie była dogrywka i rzuty karne. Hiszpanie wygrali 3:2, a bohaterem został wchodzący do wielkiej piłki golkiper  Realu Madryt, Iker Cassillas. W meczu z Koreą La Furia Roja znów grała świetny mecz. Ale bohaterem – w złym znaczeniu tego słowa – został arbiter.

Wygrali 2:0, przegrali mecz

Ekwadorski sędzia, który wypaczył wynik meczu Koreańczyków z Włochami nie był postacią delikatnie mówiąc kryształową. Byron Moreno popełniał definitywne błędy we własnej lidze, w dodatku już po karierze wpadł w heroiną w majtkach. Ćwierćfinał Korea Południowa – Hiszpania sędziował arbiter doświadczony i ceniony. Egipcjanin Gamal Mahmoud Ahmed El-Ghandour sędziował pięć Pucharów Narodów Afryki w 1994, 1996, 1998, 2000, i 2002. Puchar Konfederacji, gościnnie Puchar Azji. Gościnnie sędziował też – jako pierwszy arbiter z Afryki – mecz Mistrzostw Europy między Norwegią i Hiszpanią. W roku 2002 wszedł na prawdziwy szczyt. Sędziował finał PNA między Senegalem i Kamerunem oraz rewanż finału klubowego Pucharu Afryki. Mundial w Korei nie był jego pierwszym – Gamal Mahmoud Ahmed El-Ghandour sędziował już we Francji w 1998 r. Mecz Korea-Hiszpania okazał się jego przekleństwem. Hiszpanie zagrali dobrze, ale arbiter nie uznał dwóch prawidłowych ich goli. W kolejce rzutów karnych kazał powtórzyć jeden ze strzałów Koreańczyka. Hiszpania odpadła, awansowali gospodarze.

Burza po skandalu, senegalska rewelacja

 Przekręcony ćwierćfinał wywołał prawdziwą burzę. El-Ghandour zakończył karierę sędziowską.  Afera wokół meczu Korea – Hiszpania (i wcześniejszego – Korea – Włochy) była tematem nr jeden. Przykryła fakt, że Koreańczycy byli pierwszym (jak dotąd ostatnim) zespołem z Azji, który dotarł do półinału. Historyczny był też ostatni ćwierćfinał. Bo jasne było, że albo pierwszy raz w historii w najlepszej czwórce znajdzie się zespół z Afryki, albo reprezentacja kraju muzułmańskiego. W latach 90-ych wydawało się, że afrykańskie zespoły zdominują światową piłkę. We Włoszech w 1990 do ćwierćfinału dotarł Kamerun. Na turnieju w USA w 1994 i we Francji w 1998  do 1/8 świetnie grająca w grupie Nigeria. Za to w Korei i Japonii rewelacją był Senegal. Afrykańczycy w pierwszym meczu sensacyjnie wygrali z broniącą trofeum, jednocześnie będącą mstrzem Europy Francją 1:0. Zremisowali z Danią 1:1 i Urugwajem 3:3. W 1/8 zmierzyli się ze Szwecją. Wygrali 2:1, a o awansie zdecydował gol w dogrywce (wtedy decydowała zasada złotej bramki – gol w dogrywce kończył mecz).

Medal dla Turcji, Brazylia i Niemcy wchodzą do finału

Turcy jeszcze dziesięć lat wcześniej, w eliminacjach Euro’92, gdzie grali w grupie z Anglią, Irlandią i Polską, byli totalnym outsiderem. Już w eliminachach następnego mundialu pokazali pazurki. A na Euro’96 awansowali. Na turnieju w Azji wreszcie mieli zespół walczący o coś więcej, niż tylko udział statystyczny w turnieju. Zaczęli od porażki 1:2 z mocną Brazylią. Potem zremisowali z Kostaryką 1:1, wygrali z Chinami 3:0. W 1/8 pokonali 1:0 zespół  Japonii. Mecz ćwierćfinałowy zakończył się bezbramkowym remisem. W dogrywce, w 97 minucie spotkania  Ilhan Mansiz zdobył „złotą bramkę”, dając Turkom historyczny awans do półfinału. Ostatecznie w najlepszej czwórce Niemcy grali z Koreą Południową, Brazylijczycy drugi raz w turnieju mierzyli się z Turcją. Obaj faworyci zwyciężyli po 1:0, w spotkaniach bez historii. O trzecie miejsce zagrali Turcy z Koreańczykami. Zwyciężyli 3:2 po dobrym, szybkim meczu. W wielkim finale mierzyły się  Brazylia i Niemcy.

Ronaldo, Rivaldo vs Ballack i Klose

Canarinhos przed turniejem  triumfowali czterokrotnie w roku 1958, 1962, 1970 i 1994. Niemcy trzy razy w 1954, 1974, 1990.  Brazylia do finału awansowała trzeci raz z rzędu – w 1994 pokonała w rzutach karnych Włochów, a w 1998 uległa Brazylii 0:3. Niemcy po trzech finałach z lat 1982, 1986, 1990 (mistrzostwo) w  1994 i 1998 nie przechodzili ćwierćfinału. Brazylia, prowadzona przez Luisa Felipe Scolariego grała nie tak pragmatycznie jak ekipa Carlosa Alnerto Perreiry z 1994 roku. Ale nie była też takim dream teamem jak w 1998. Gwiazdami zespołu był oczywiście Il Fenomeno, który cztery lata wcześniej uważany był za następcę Pele, Maradony i innych. Oprócz niego w ofensywie prym wiedli Rivaldo, Ronaldinho. W drużynie występowali też m. in. Dida, Cafu, Roberto Carlos, Kaka. Niemcy po nieudanym Euro 2000 przejął Rudi Voeller. W drużynie gwiazdami byli Olivier Kahn, Michael Balack, Olivier Neuville, czy Polak z niemieckim paszportem – Miroslav Klose.

Fatalny błąd najlepszego piłkarza, korona dla Il Fenomeno

Pierwsza połowa przypominała troszkę finał z 1994 roku. Wtedy Brazylijczycy i Włosi stworzyli ciekawe widowisko, jednak bez bramek, o złocie decydowały rzuty karne. Po przerwie jednak Il Fenomeno dwukrotnie pokonał Oliviera Kahna. To był dramat niemieckiego golkipera. Przez wiele lat rezerwowy, w Korei i Japonii rozegrał świetny turniej. Już przed finałem FIFA uznała go najlepszym zawodnikiem turnieju… i do 67  minuty meczu finałowego nim był. Ale wtedy źle odbił strzał Rivaldo, Ronaldo dobił było 1:0. Ostatecznie Ronaldo strzelił jeszcze na 2:0. Brazylia po raz piąty wywalczyła mistrzostwo Świata w piłce nożnej. Il Fenomeno został królem strzelców z ośmioma golami na koncie. To świetny wynik, biorąc pod uwagę, że w 1970 roku Gerd Mueller strzelił bramek 10. W 1974 Grzegorz Lato 7. później Mario Kempes, Paolo Rossi, Gary Lineker, Salvatore Schillaci, Christo Stoiczkow, Oleg Salenko, Davor Suker tak samo. Ronaldo z 8 bramkami pobił XXI wieczny rekord.

Żródło: NTW; Internet; Arch.

Zobacz także

Mural przedstawiający zielono-czerwoną tarczę z literą L i stylizowanym ptakiem.

Co tu się wydarzyło! Nudny mecz, piorunujący finisz. Legia pokonuje Widzew w klasyku!

Przez większość meczu z boiska wiało nudą, ale finisz nawiązał do najlepszych spotkań lat 90. Legia po bramce w 97 minucie pokonała Widzew 1:0. I zrobiła milowy krok na drodze…

Wystawa muzealna prezentująca historię Legii Warszawa, obejmująca stare plakaty i pamiątki.

Kiedyś starcia Legii z Widzewem decydowały o mistrzostwie. Dziś stawką jest utrzymanie

Te mecze ćwierć wieku temu elektryzowały piłkarską Polskę. Dziś znów Legia podejmie Widzew, ale stawką jest utrzymanie. Warto jednak przypomnieć historię legendarnych pojedynków obu drużyn. Legia wiadomo – piętnaście (a…

Piłka nożna Mistrzostw Świata 2018 otoczona flagami krajów uczestniczących.

Turniej hańby w zbrodniczym kraju. Triumf Francji, sukces Chorwacji. MŚ 2018

Drugie mistrzostwo Francuzów. Najlepszy wynik w historii Chorwatów i Belgów, których złote pokolenie nareszcie odpaliło. Po trzech dekadach wreszcie udany start Anglików. Potwierdzenie klątwy obrońców tytułu. Tak jak Francja w…