Maleńka kaczuszka sama, bez rodziców, piszczała w zaroślach. Nie miała szans na przeżycie. Na ratunek pospieszył spacerowicz.
Mieszkaniec Wilanowa, gdy wychodził na popołudniowy spacer po Lesie Natolińskim nie przypuszczał nawet jaka spotka go przygoda. Jak relacjonuje Straż Miejska spacerowicz nagle usłyszał dziwne dźwięki. Zatrzymał się nasłuchując. Głos dochodził z pobliskich zarośli. Brzmiał, jakby ktoś rozpaczliwie przywoływał swoich bliskich. Gdy mężczyzna przyjrzał się uważniej, zobaczył, że popiskuje tam malutka kaczuszka. Rozejrzał się, ale w pobliżu nie było żadnej kaczej rodziny – informuje Straż Miejska. Najwyraźniej ptaki pomaszerowały gdzieś dalej w poszukiwaniu wody. Mężczyzna postanowił jakoś pomóc. Razem z sąsiadką próbowali na pobliskich polach odszukać człapiąca gdzieś kaczą rodzinę, ale im się to nie udało. Zadzwonili więc po Ekopatrol Straży Miejskiej. Zazwyczaj apeluje się, by nie zabierać małych ptaków. W tym wypadku jednak maleństwo było zbyt małe, by mogło samo przeżyć na wolności. Funkcjonariusze odebrali kaczuszkę i przewieźli ją do Ptasiego Azylu. Gdy kaczuszka nieco podrośnie, będzie mogła wrócić na wolność – podsumowuje Straż Miejska.



