Powojenna odbudowa stolicy jest czymś, czym komuniści szczycą się do dziś. Rzecz w tym, że samo dźwiganie miasta z ruin było wysiłkiem wszystkich Polaków, którzy ponosili realne koszty, a często sami ciężko harowali. Natomiast stalinowskim władzom zawdzięczamy to, że nie pozwoliły odbudować wspaniałego miasta, takiego, jak przed wojną. Choć uczciwie trzeba oddać – mogło być jeszcze gorzej. Równa 80. rocznica wejścia sowietów do Warszawy to doskonały moment, by pochylić się nad mitem założycielskim PRL.
17 stycznia, w rocznicę tak zwanego wyzwolenia, a w rzeczywistości kolejnego zniewolenia i początku następnej okupacji warto przypomnieć o odbudowie stolicy. Czymś, co obrońcy komuny przedstawiali jako sukces i okoliczność łagodzącą dla zbrodni reżimu. Jednak mówienie o odbudowie stolicy po wojnie to mit założycielski Polski Ludowej. Z kilku względów obrósł on w szereg półprawd i niedomówień.
Po pierwsze: część budynków można było uratować
Nie jest prawdą, jakoby Warszawa była w stu procentach zniszczona. Była owszem zniszczona potwornie, ale spora część budynków miała szansę aby być odbudowaną. Nie odbudowano historycznej tkanki, zdecydowano się wyburzyć resztki ruin dlatego, by właśnie nie odbudowywać przedwojennej stolicy.
Po drugie: to już całkiem inne miasto, ale mogło być gorzej
Warszawa powojenna miała być i w dużej mierze stała się zupełnie innym miastem. De facto przeciwstawnym wobec przedwojennej wspaniałej stolicy. I tak nie jest najgorzej – pomysły Niemców na budowę zupełnie innego miasta szły jeszcze dalej. Również pierwsze powojenne pomysły były absurdalne, na ich tle taki pl. Konstytucji jest owszem socrealistyczny, ale w porównaniu z niektórymi pomysłami zdaje się być rozwiązaniem wręcz konserwatywnym…
Po trzecie: zasługi dla Polaków, nie czerwonych bandytów
Nową powojenną Warszawę odbudowali/budowali na nowo Polacy. Największym kłamstwem jest mówienie, że zawdzięczamy to komunistom. Nie – jedni ochotniczo, inni przymusowo na tych budowach harowali. Do tego zubożałe społeczeństwo po wojnie własne nędzne środki na odbudowę przeznaczało. „Zasługą” komunistów była rezygnacja z odbudowy przedwojennej stolicy oraz rezygnacja planu Marshalla, który pieniądze na odbudowę i na dźwiganie Polski z ruin by zapewnił.
(Tekst archiwalny, przypominamy w rocznicę wejścia Armii Czerwonej do lewobrzeżnej stolicy)



