Były ciepłe słowa o Putinie, dziwne teksty o polityce międzynarodowej. Wojna z Iranem. A teraz obrażanie katolików. Maski opadły. Choć ci, którzy śledzą politykę międzynarodową zaskoczeni być nie mogą. Prezydent USA nie jest żadną nadzieją dla konserwatystów.
Tradycyjna prawica na Świecie od lat jest w odwrocie. Jednocześnie triumf święcą ideologie lewicowe i skrajnie liberalne. Nie dziwi więc, że konserwatywni wyborcy szukają alternatyw. W Europie to formacje populistyczne nierzadko prorosyjskie. W Stanach Zjednoczonych ruch MAGA. Dla wielu prawicowców Donald Trump stał się wręcz rycerzem na białym koniu. W rzeczywistości jednak od początku ruch MAGA odnosił się raczej bardziej do kwestionowania lewicowej wizji świata niż budowania wizji konserwatywnej. Co więcej – od lat radykalna amerykańska prawica wyznawała ideologię skrajnie wrogą wobec katolicyzmu. I Trumpizm się w to wpisuje.
Antykatolicyzm i zaprzeczenie wartości
Warto pamiętać, że organizacje rasistowskie w USA promowały wartości „białej, protestanckiej Ameryki”. Katolicy byli tam na liście wrogów. Teraz w tym duchu wypowiedziały się osoby z otoczenia Trumpa i sam prezydent. Najpierw była ostra krytyka papieża Leona XIV, potem doniesienia o rzekomych groźbach wobec Stolicy Apostolskiej (zdementowane). Wreszcie werbalny atak Trumpa na ojca świętego i bluźniercza grafika, przedstawiająca prezydenta USA jako mesjasza. Tym prezydent obraził nie tylko katolików, ale nawet niedawnych protestanckich zwolenników. Amerykański przywódca zszokował też amerykańskich obserwatorów mówiąc, że to on umożliwił wygranie konklawe przez Leona XIV (sic!). Swoimi działaniami wpisuje się w tradycje nie tylko skrajnych organizacji w USA, ale też polityków takich jak Henryk VIII, który by poślubić nałożnicę, zerwał ze Stolicą Apostolską i doprowadził do wojny religijnej we własnym kraju. Czy rosyjscy carowie, którzy podporządkowali sobie moskiewską Cerkiew. Przestaje dziwić ciepły stosunek do Władimira Putina, którego moskiewska kagiebowska sekta bezkrytycznie wspiera.
„Atak na papieża i pozowanie na Chrystusa wpisuje się w tradycję Henryka VIII i rosyjskich carów. Przestaje dziwić sympatia Trumpa do Putina, którego moskiewska kagiebowska sekta bezkrytycznie wspiera”
Gdy Donald Trump zostawał prezydentem po raz drugi, wielu komentatorów bało się jego izolacjonizmu. Że zostawi Europę Środkową, bo nie będzie go ona interesowała. Z tym izolacjonizmem trochę nie wyszło. Atak na Iran oburzył wielu zagorzałych zwolenników ruchu MAGA. Dla nas nie jest to powód do optymizmu. Bo pomijając wątpliwości moralne (o których mówił właśnie Leon XIV) sukcesem byłoby jedynie błyskawiczne obalenie reżimu i zamieszczenie tam nowej władzy. Nie udało się, a to oznacza fatalne skutki dla światowej gospodarki. A otwarcie frontu na Bliskim Wschodzie grozi też tym, że Amerykanie mniej będą interesować się naszym regionem. To zresztą wojna na Bliskim Wschodzie była głównym powodem zaostrzenia sporu papieża Leona XIV z Donaldem Trumpem. Prezydent rozpętał awanturę, przez którą skonfliktował się ze Stolicą Apostolską, oburzył katolików, a przez zerwanie z izolacjonistyczną retoryką rozwścieczył własnych zwolenników. Ma dziś wrogów także we własnej partii. Niepopulistyczne środowiska konserwatywne powinny z tego wyciągnąć wnioski.



