„Obyś żył w ciekawych czasach”. To przekleństwo jest naprawdę trafne i spełnia się na naszych oczach. Bo czas jest na pewno interesujący o wiele bardziej niż w nudnych latach 90. To nie jest optymistyczna perspektywa.
Wojna za naszą wschodnią granicą, krwawy konflikt na Bliskim Wschodzie, napięta sytuacja między Chinami i Tajwanem. Ostatnio też atak Stanów Zjednoczonych na Iran. A u nas kłótnia o obecność amerykańskich żołnierzy w Europie i Polsce. I dyskusje o przyszłości Unii Europejskiej, gdzie z jednej strony są absurdalne pomysły centralizacji, z drugiej antyunijna histeria, rozkręcana również w naszym kraju. Do niedawna kryzys uchodźczy na granicach i kwestie klimatu. Świat nie jest już miejscem infantylnej beztroski z lat 90. Nie jest globalną wioską w miarę bezpieczną, choć wstrząsaną aktami terroru i lokalnymi wojenkami z lat 2000. Jest beczką prochu, która nie musi, ale w niekorzystnej konfiguracji może eksplodować. W sytuacji najbardziej skrajnej III wojna światowa jest całkiem realna. To rodzi oczywiste pytania o strategię, rozwój Zachodu. Wreszcie politykę Polski, która musi z jednej strony zachować swoją podmiotowość, z drugiej nie może zostać osamotniona, rzucona na pastwę straszliwych i groźnych politycznych żywiołów. Czasy są ciekawe i bardzo trudne.
(Uaktualniona wersja archiwalnego tekstu, który nie tylko nie stracił, ale wręcz zyskał na aktualności)



