6:0, 6:0 – takim wynikiem zakończył się finał Wimbledonu. Iga Świątek zdeklasowała Amandę Anisimovą. Zagrała wręcz bezbłędnie.
Kryzys z ostatnich miesięcy Polska ma już niewątpliwie za sobą. Co więcej, do tej pory raszynianka gorzej czuła się na trawiastych kortach. Wygrana w wielkim stylu w turnieju Wimbledonu jest wyraźnym przełamaniem także na trawie. I kolejną wygraną w turnieju wielkoszlemowym. Jak dotąd polska zawodniczka w grze indywidualnej miała na koncie wygrane turnieje French Open (na kortach Rolanda Garrosa) w roku 2020, 2022, 2023, 2024. A także US Open w roku 2022. Ostatnie miesiące były dla naszej tenisistki trudne. Przed turniejem Wimbledonu mało kto dawał jej szanse na awans choćby do półfinału. Tymczasem Iga przeszła fazę początkową, od ćwierćfinały szła jak burza. Awans do półfinału wywalczyła pokonując Ludmiłę Samsonową 6:2, 7:5. W półfinale nie dała szans Belindzie Bencic. Pokonała Szwajcarkę 6:2, 6:0. W finale jej rywalką była Amerykanka, Amanda Anisimova, sensacyjna pogromczyni Aryny Sabalenki. Polka w meczu finałowym zagrała perfekcyjnie. Wygrała bez straty gema 6:0, 6:0. Przeszła do historii.



