Legia Warszawa przegrała z trzecią w tabeli Pogonią w Szczecinie 1:3. Mecz był całkiem niezły, ale legioniści nie wykorzystali przewagi jednego zawodnika. Portowcy wciąż walczą o tytuł, Legia o utrzymanie.
Legia Warszawa po fatalnej jesieni odbiła od dna, jest w środku tabeli. Mistrzowie Polskiale wciąż nie są jednak na sto proc. pewni utrzymania. Z kolei Portowcy przegrywając z Rakowem Częstochowa mocno zmniejszyli swoje szanse na mistrzowski tytuł. Dziś to częstochowianie i poznański Lech są mistrzostwa najbliżej. Ale Pogoń nie straciła jeszcze wszystkich szans. Musi jednak wygrywać i liczyć na potknięcia bezpośrednich rywali. Oba zespoły grały więc o niebagatelną stawkę. I mecz faktycznie stał na dość wysokim poziomie.
Do przerwy remis, Legia “dawała radę”
Pierwsze 25 minut to optyczna przewaga Pogoni, jednak Legia broniła się umiejętnie, zaś piłkarzom gospodarzy brakowało polotu i skuteczności przy wykończeniu akcji. W 26 minucie po rzucie rożnym dla Pogoni piłka trafiła do Triantafyllopulosa. Mocny strzał obronil Strebinger, jednak w zamieszaniu pod bramką do piłki dopadł Zahović i wpakował futbolówkę do siatki. Było 1:0 dla gospodarzy. Wtedy zaczęła atakować Legia, z kolei „Portowcy” wyprowadzili kilka szybkich kontrataków, brylował nich Kamil Grosicki. Jednak żadna z drużyn nie stworzyła groźnej sytuacji. Aż do 39 minuty, gdy rzut rożny wykonywała z kolei Legia. Dante Stipica minął się z piłką a Damian Dąbrowski chcąc ją wybić zrobił to tak niefortunnie, że trafił do własnej bramki. Było 1:1. I taki wynik utrzymał się już do przerwy. Pogoń przeważała, ale Legia postawiła twarde warunki.
“Czerwień” na wstępie drugiej połowy
Druga połowa zaczęła się od szybkich akcji gości. Najpierw Josue minimalnie minął się z piłką po dośrodkowaniu Wszołka. W 46 minucie groźnie strzelał Rosołek, ale trafił w słupek. Po chwili kolejną szybką akcję wyprowadził Wszołek. Były reprezentant Polski ograł rywali, wyszedł na czystą pozycję i wtedy sfaulował go Benedikt Zech. Początkowo sędzia Szymon Marciniak pokazał żółty kartonik. Rzecz w tym, że faul na piłkarzu wychodzącym na czystą pozycję jest karany kartką czerwoną. Po analizie VAR arbiter zmienił decyzję i pokazał zawodnikowi Pogoni czerwoną kartkę. Od 53 minuty gospodarze grali w „dziesiątkę”.
Legia przeważała, Pogoń strzelała
Legia miała przewagę, a gola strzelili Portowcy. W 64 minucie fatany błąd popełnił Joel Abu Hanna. Najpoerw złamał linię spalonego, przez co nie udało sie legionistom złapać gospodrzy na spalonuym, przez co Portowcy stworzyli sobie groźną sytuację. W dodatku obronca Legii źle wybuil piłkę – prosto pod nogi Zahovicia. A ten z prezentu skorzystał, pokonał Strebingera. Od 63 minuty było 2:1 dla Portowców. Goście rzucili się do odrabiania strat. Niecelnie strzelał Josue. Jednak w 68 minucie zabójczą kontrę wyprowadzili Portowcy, a Kamil Grosicki strzałem z dystansu podwyższył na 3:1.
Przewaga w końcówce na nic się zdała
Legia w ostatnich dwudziestu minutach przeważała, utrzymywała się przy piłce, jednak nie stworzyła realnego zagrożenia pod bramką Stipicy. W 80 minucie wydawało się, że po zagraniu ręką w polu karnym legioniści będą wykonywać rzut karny, ale po analizie VAR sędzia nie przyznał gościom jedenastki. Ostatecznie Pogoń Szczecin wygrała u siebie z Legią Warszawa 3:1. Gospodarze wciąż są w grze o mistrzowski tytuł (choć po porażce z Rakowem z czołowej trójki mają najtrudniejszą sytuację). Legia wciąż nie może być na sto procent pewna utrzymania (choć jest w znacznie lepszym położeniu niż Zagłębie, Wisła, czy Śląsk. Nie mówiąc już o Górniku Łęczna i Bruk-Becie).
Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 3:1 (1:1)
1:0 Zahović 26’
1:1 Dąbrowski (samob.) 39’
2:1 Zahović 63’
3:1 Grosicki 67’
Pogoń Szczecin: Stipica – Bartkowski, Triantafyllopulos, Zech, Mata (58’ Kucharczyk) – Dąbrowski – Fornalczyk (46’ Łęgowski), Biczachczjan (67’ Drygas), Silva (67’Kurzawa), Grosicki (72’ Malec) – Zahović
Legia Warszawa: Strebinger – Rose, Wieteska, Hanna (71’ Lopes) – Wszolek, Slisz, Sokolowski (71’ Kapustka), Ribeiro – Josue, Verbić (71’ Pekhart), Rosołek



