Babcię i dziadka zabił, potem poćwiartował. Następnie zgłosił sprawę na policję. Trafił do aresztu, grozi mu dożywocie. Jednak bez wątpienia przejdzie badania psychiatryczne. Jeśli okaże się, że jest niepoczytalny, do więzienia nie pójdzie. Jednak kluczowe będzie, czy stanowi zagrożenie dla innych. Jeśli tak, sąd może zdecydować o zamknięciu go w zamkniętym zakładzie.
Zbrodnia Aleksandra G. wstrząsnęła Mazowszem. W Środę Popielcową 29-letni mężczyzna zabił babcię i dziadka. Ich ciała rozczłonkował, jak ia cytowana przez Radio Dla Ciebie prokurator Ewa Ambroziak z Prokuratury Rejonowej w Płońsku mówiła, że w mieszkaniu „był horror i rzeź”.
Podejrzany aresztowany, ale czy poczytalny
Sąd aresztował mężczyznę na trzy miesiące. Podejrzany czeka na proces, grozi mu dożywocie. Bez wątpienia przejdzie badania psychiatryczne, które określą, czy w chwili zbrodni był poczytalny, czy nie. Dokonanie tak makabrycznej zbrodni sugeruje zaburzenia. Czy oznacza to, że Aleksander G. nie trafi do więzienia? Niekoniecznie. Kluczowe w opinii psychiatrów będzie bowiem nie to, czy mężczyzna jest zdrowy, czy nie. Liczyć będzie się to, czy był w chwili zbrodni świadomy swojego postępowania, i czy zdolność do rozpoznania czynu była pełna, ograniczona, czy całkiem zniesiona. Pełną niepoczytalność orzeczono w przypadku Mieszka R., zabójcy z kampusu na Uniwersytecie Warszawskim. Z kolei Kajetana P., choć jego zbrodnia (zabił i uciął głowę lektorce języka włoskiego) była bestialska i makabryczna, biegli uznali za poczytalnego (choć o w znacznym stopniu ograniczonej zdolności kierowania własnym postępowaniem). Dostał dożywocie. Orzeczenie nawet pełnej niepoczytalności, choć zwalnia z wyroku karnego, nie oznacza, że osoba taka wyjdzie na wolność.
Sprawca przejdzie badania
Sprawca musi przejść szereg badań. Jeśli faktycznie okaże się, że całkowicie nie zdawał sobie sprawy z czynu, miał całkowicie zniesioną poczytalność, sąd może go umieścić w zamkniętym ośrodku. Tam taki człowiek jest poddawany leczeniu. Często zdarza się, że w zamkniętym ośrodku przebywa już całe życie. We wspomnianym przypadku Mieszka R., biegli uznali, że był w pełni niepoczytalny. Jednak jak podawała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, w opinii biegłych pozostawienie mężczyzny na wolności, grozi ponownym popełnieniem podobnego przestępstwa. „Aby temu zapobiec, wymaga on bezwzględnego pobytu i leczenia w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym w myśl art. 93a § 1 pkt 4 k.k. Ponadto biegli przestrzegli, że jeśli kiedykolwiek zaistniałyby przesłanki do zwolnienia podejrzanego z detencji w zakładzie psychiatrycznym, konieczne jest rozważenie umieszczenia go w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym, jako formę długoterminowej, wyspecjalizowanej kontroli i ograniczenia ryzyka ponownego popełnienia ciężkiego przestępstwa przeciwko życiu” – czytamy w komunikacie prokuratury. Aleksander G. na badania dopiero przejdzie.
Co się stało w Raciążu
Do zbrodni doszło w Środę Popielcową, 18 lutego, w Raciążu. Jak informowała mazowiecka policja, późnym wieczorem, około godziny 22.40 sprawca sam zgłosił, że zabił dwie osoby i poprosił o pilny przyjazd służb. Na miejsce, do domu jednorodzinnego w Raciążu udał się policyjny patrol. Przed posesją funkcjonariusze zastali 29-letniego zgłaszającego. Był trzeźwy, spokojny i nie stawiał oporu podczas zatrzymania. Wewnątrz budynku policjanci ujawnili ciała 72-letniej kobiety i 86-letniego mężczyzny, babcię i dziadka zatrzymanego. 29-latek trafił do policyjnej celi. A na miejscu zdarzenia przez wiele godzin pracowali policjanci z grupy dochodzeniowo-śledczej oraz technicy kryminalistyki pod nadzorem prokuratora. Prowadzili czynności śledcze, zabezpieczali ślady, wykonywali dokumentację fotograficzną – relacjonuje policja. W piątek, 20 lutego podejrzany w Prokuraturze Rejonowej w Płońsku usłyszał zarzuty zabójstwa dwóch osób ze szczególnym okrucieństwem. Sąd tymczasowo aresztował mężczyznę na trzy miesiące. Za zabójstwo grozi kara nawet dożywotniego więzienia – podsumowuje policja.



