Tramwaj na Gocław jednak pojedzie – ogłosiło miasto kilkanaście dni temu. Rzecz w tym, że historia tramwaju, a szerzej szynowego połączenia Gocławia z lewobrzeżną stolicą przypomina już długi telewizyjny tasiemiec. Tramwaj miał jeździć już dwa lata temu. Wiele wskazuje na to, że mieszkańcy zarówno tramwajem, jak i metrem pojadą w przyszłej dekadzie. W korkach stoją teraz.
Miasto ostatnio znów ogłosiło, że tramwaj na Gocław pojedzie. Jest nawet zwycięzca przetargu na wykonanie dokumentacji. Jednak historia inwestycji raczej nie napawa optymizmem. Dość wspomnieć, że tramwaj na Gocław pojechać miał na początku obecnej dekady. Miasto w pewnym momencie wycofało się z inwestycji na rzecz budowy III Linii metra (też budzącej kontrowersje). Jednak na razie na metro trzeba będzie poczekać. A tramwaj też odjechał w siną dal (chociaż ostatnio podobno wraca).
Sypialnia z korkami o poranku
Budowa tramwaju, bądź metra od lat budziła jednak emocje. O ile większość Pragi-Południe jest nieźle skomunikowana z pozostałą częścią miasta, Gocław stanowi pewien wyjątek. Są dogodne połączenia autobusowe, jednak w godzinach szczytu korki są ogromne. A sama dzielnica zyskała na znaczeniu. W latach 90. cieszyła się złą sławą, w latach 2000 to się zmieniło. Dziś to prestiżowa sypialnia Pragi-Południe. – Niestety, wyjazd o poranku stanowi problem. Dlatego ci, którzy protestowali przeciwko tramwajowi, nie rozumieją nas, bo sami żyją na osiedlach już skomunikowanych, mających transport szynowy ze Śródmieściem – mówi Andrzej, mieszkaniec Gocławia. Nawiązuje do licznych protestów towarzyszących inwestycji pod koniec poprzedniej dekady. Budowa linii tramwajowej nie podobała się mieszkańcom sporej części Saskiej Kępy. Proponowano alternatywny przebieg ogródkami działkowymi przy Kinowej, tu jednak wątpliwość budziło samo zmniejszenie powierzchni owych ogródków. Proponowana też jeszcze inną trasę, omijającą Saską Kępę. Wadą tego rozwiązania był koszt i czas dojazdu do centrum – trasa tramwaju byłaby dłuższa.
Dyskusje trwają od lat
Cały czas przewijał się temat budowy III linii metra na Gocław, jako rozwiązania lepszego niż tramwaj. Jednak nawet w Telegrafie 24 (poprzednik „Nowego Telegrafu Warszawskiego”) w artykule „Tramwaj na Gocław. Pytanie: po co?” (Telegraf24, marzec 2013) przytaczaliśmy opinie ekspertów, których zdaniem sens budowy podziemnej kolei na Gocław jest mniejszy niż tramwaju. Czas przejazdu będzie zbliżony, a koszt samej inwestycji i czas jej wykonania dłuższy. Na początku 2020 roku wydawało się, że ostatecznie mieszkańcy doczekają się tramwaju. Pisaliśmy o tym wielokrotnie. Przypomnijmy. Wytyczono trasę – tramwaj miał jechać dotychczasowym torowiskiem w Alei Waszyngtona. Skręcać przy Międzynarodowej i jechać wzdłuż Kanału Wystawowego, potem jechać ulicą Bora-Komorowskiego do pętli Gocław. W roku 2020 wszystko wydawało się dopięte na ostatni guzik. Tramwajem mieszkańcy mieli jeździć już pod koniec 2023 roku. We wrześniu 2020 roku okazało się jednak, że inwestycja nie powstanie na czas. Powodem był brak środków finansowych.
Metro kosztem, czy oprócz tramwaju?
Miasto postawiło na zdecydowanie bardziej efektowny projekt – trzecią linię metra. Budowa kolei podziemnej ma ruszyć w 2028 roku (jeśli rzecz jasna nie będzie opóźnień). Linia metra M3 wyruszy z istniejącej stacji linii M2 Stadion Narodowy w kierunku Gocławia. Pierwszy odcinek linii M3 ma liczyć 7 stacji. Oprócz Stadion Narodowy także Dw. Wschodni, Mińska, Rondo Wiatraczna Nowaka-Jeziorańskiego, Bora-Komorowskiego, Gocław. Potem ma powstać kolejny odcinek, który zawróci na lewy brzeg i dojedzie do Dw. Zachodniego. Metro ma niewątpliwe atuty. Jeździ szybciej, przewozi też więcej ludzi. Atutem metra jest też fakt, że rzadziej się psuje, czy blokuje trasę. Ma też jednak minusy. Wątpliwości już kilkanaście lat temu podawaliśmy w Telegrafie 24. A gdy miasto zdecydowało o budowie III Linii część ruchów miejskich (z Miasto Jest Nasze na czele) argumentowała, że to duży błąd. Wskazywały na koszty, czy fakt, że w niektórych odcinkach metro będzie „wozić powietrze”.
Rozstrzygnięty przetarg
Przedstawiciele miasta zbijali część argumentów. Tłumaczyli, że w miejscach dziś nieuczęszczanych, powstaną osiedla, argument o „wożeniu powietrza” upadnie. Jedno nie ulega jednak wątpliwości. Jak pisaliśmy już kilka miesięcy temu: tramwaj miał być zbudowany między 2021 a 2023 rokiem. Trzecia linia metra powstanie znacznie później. Według oficjalnych planów, nawet jeśli nie dojdzie do żadnych opóźnień, budowa pierwszego odcinka III Linii ruszy w 2028 roku. A więc za trzy lata. Tramwaj jeździłby już dwa lata temu. Ostatnie informacje miasta wskazują, że powstanie zarówno metro, jak i tramwaj na Gocław. Jak informował kilkanaście dni temu Urząd Miasta Stołecznego Warszawa, wybrano wykonawcę dokumentacji projektowej oraz na pozyskanie zgód i pozwoleń niezbędnych do rozpoczęcia robót budowlanych przy nowej trasie tramwajowej na Gocław. Przetarg wygrała firma Databount i jej oferta na ponad 9 milionów złotych brutto. To kolejny krok, mający przybliżyć realizację inwestycji – podkreśla stołeczny ratusz
Problem nie czy, ale kiedy
Tramwaje Warszawskie dysponują już projektami budowlanymi nowej trasy, zatwierdzonymi projektami stałej organizacji ruchu oraz ważną decyzją środowiskową. Rozstrzygnięcie postępowania przetargowego na opracowanie projektów wykonawczych oraz korektę i aktualizację posiadanej dokumentacji było kolejnym krokiem. Ogłoszenie przetargu na budowę trasy będzie możliwe w 2027 roku. Jak przypomina, nowa trasa będzie odchodzić od istniejącej już trasy w al. Waszyngtona – w rejonie Kanału Wystawowego. Tory poprowadzą wzdłuż Kanału – wiaduktem nad al. Stanów Zjednoczonych i w rezerwie tzw. Trasy Tysiąclecia. Dalej tramwaj pojedzie w ciągu ul. Bora-Komorowskiego do pętli Gocław. W ramach inwestycji powstać ma sześć zespołów przystankowych z czternastoma nowymi platformami, most tramwajowo-pieszo-rowerowy i trzy kładki pieszo-rowerowe nad Kanałem Wystawowym, wiadukt nad obniżoną do poziomu -1 al. Stanów Zjednoczonych (Trasa Łazienkowska). Inwestycji towarzyszyć mają nowe nasadzenia zieleni – przekonuje ratusz. Patrząc na terminy i zakładając potencjalne opóźnienia, szynowe połączenie Gocławia ze Śródmieściem powstanie w następnej dekadzie. A mieszkańcy z korkami liczyć się muszą teraz.
Korzystaliśmy z archiwalnych materiałów na temat inwestycji



