Warszawa
22/03/2026, 06:37
Partly cloudy
Partly cloudy
5°C
Ciśnienie: 1025 mb
Wilgotność: 78%
Wiatr: 2.1 m/s NE
Opis: 0mm /0% / Rain
Prognoza
23/03/2026
Dzień
07
Prognoza
13°C
Wiatr: 2.7 m/s SE
Opis: 0mm / 0% / Rain
Prognoza
24/03/2026
Dzień
07
Prognoza
15°C
Wiatr: 2.9 m/s WSW
Opis: 0mm / 2% / Rain
 
Subskrybuj

Niezależnie od przekonań, działania policji wymagają wyjaśnień (KOMENTARZ)

Polscy funkcjonariusze policji w hełmach i kamizelkach kuloodpornych podczas protestu.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W ostatnich tygodniach dużo wątpliwości wzbudziły niektóre działania policji podczas demonstracji i to zarówno podczas tzw. Strajku Kobiet i demonstracji lewicy, jak i zadym przy okazji Marszu Niepodległości. Żeby było jasne – policja ma prawo i obowiązek działać zdecydowanie. Ale sytuacje, w których dochodzi do postrzelenia fotoreportera czy spałowania dziennikarzy mieć miejsca nie powinny. A doniesienia o prowokacjach funkcjonariuszy po cywilnemu muszą niepokoić. I wymagają dogłębnego wyjaśnienia. Czym innym jest niezgoda na anarchizacje życia, czym innym jest przemoc.

Polscy funkcjonariusze policji w hełmach i kamizelkach kuloodpornych podczas protestu.
fot. Freeimages.com zdj. ilustrac. 

I znów większość publicystów podzieliła się sztampowo i głupio – wielu zwolenników obecnego rządu policji twardo broni, „bo trzeba przeciwdziałać anarchizacji, lewactwo atakuje kościoły”, a znów przeciwnicy rządu mówią o rodzącym się totalitaryzmie i nowym państwie policyjnym. Jak jest naprawdę? Ano tak, że – mówiąc nieco wulgarnie – oczywiście policja przegięła pałę. Postrzelenie fotoreportera, czy spałowanie spokojnych uczestników protestu, także dziennikarzy, miało miejsce. A zdarzyć nigdy się nie powinno. Są też doniesienia o prowokacjach ze strony policjantów po cywilnemu. I muszą być wyjaśnione. Bo – wg  niektórych relacji – policjanci po cywilnemu sami prowokowali bójki i usiłowali wywołać agresję wśród protestujących. Jeśli to się potwierdzi (a znając działania polskiej policji od wielu lat, nie zdziwię się, jeśli tak będzie) należy wyciągnąć konsekwencje. I nie jest usprawiedliwieniem twierdzenie, że policja musi dbać o porządek publiczny. Naprawdę można to robić bez agresji, bicia, prowokacji. I tu zwolennicy „plemienia PiS” broniąc policjantów po prostu bredzą. Chronić świątynie należy poprzez monitoring, prewencyjne zabezpieczenie. A nie prowokowanie zajść i bicie kogokolwiek. Tu jednak jest poważne „ale” do opozycji, która mówi, że to rząd PiS stworzył państwo policyjne, a wcześniej go nie było. I obawiać się można, że wielu wyznawców antypisu dziś faktycznie wierzy w to, że agresja policjantów jest jakimś wymysłem obecnej władzy. Otóż nie. Pomijając mroczne okresy PRL, do nadużyć dochodziło wielokrotnie w czasach III RP. I w latach 1990-ych policyjni prowokatorzy dość często sami prowokowali zajścia ze środowiskami kibolskimi. A tzw. opinia publiczna miała „gdzieś” to, że do takich rzeczy dochodzi. Gdy w „aresztach wydobywczych” siedzieli czołowi przedstawiciele ruchu kibicowskiego, w mediach „liberalnych” (cudzysłów nieprzypadkowy) pojawiały się komentarze usprawiedliwiające zarówno przetrzymywanie w aresztach ludzi (potem okazywało się, że w niektórych przypadkach niewinnych), uderzało też lekceważenie bądź przemilczanie informacji o traktowaniu tych ludzi przez policję. Jeden z liderów ruchu kibicowskiego został zatrzymany za udział w bójce. W radiowozie brutalnie pobity. A potem prokuratura zmieniała kwalifikację czynu na rozbój, przez co oskarżony trafił do aresztu, sprawa pobicia została wyciszona. I tak to działało i działa. Reasumując – policjanci odpowiedzialni za patologiczne działania ostatnich dni, muszą ponieść konsekwencję. Ale też nieprawdą jest, że we wcześniejszych latach patologii nie było. Dlaczego o tym piszemy? Z trzech powodów. Po pierwsze – patologiczne działania niektórych (bo przecież stanowiących margines wśród funkcjonariuszy) policjantów rzutują na pracy uczciwych stróżów prawa, z poświęceniem dbających o bezpieczeństwo, pracujących w pionie kryminalnym. Po drugie – patologiczna obrona tych działań nie ma nic wspólnego z konserwatyzmem ani patriotyzmem. Przeciwnie, jest tego zaprzeczeniem. Po trzecie jednak – patologią jest też twierdzenie, że „cudownie było jak było”. I związywanie się z poszczególnymi bańkami medialnymi. Moralność Kalego, która zdominowała nasze życie polityczne sprawia, że w Polsce patologie mogą być zawsze. Że jak rządzi PiS, to zwolennicy tej partii będą tych patologii bronić, a zwolennicy PO i lewicy atakować. A jak rządzić będzie PO, nawet gdy do identycznych patologii dojdzie, to patologie te będą krytykowane przez zwolenników PiS, a popierane, lub raczej wypierane, przez sympatyków PO. Z takim podejściem normalności nie będzie nigdy…

 

 

Zobacz także

Gwiazda polskiej estrady, amerykańscy sportowcy, naukowcy. Tragedia u schyłku epoki Gierka

87 osób – załoga i pasażerowie – to ofiary katastrofy na Okęciu. 14 marca minęło już 46 lat od tamtej tragedii. Zginęła jedna z najpopularniejszych polskich wokalistek – Anna Jantar,…

Pomarańczowo-biały kot relaksujący się na krześle

To nieprawda, że Twój kot Cię ignoruje. On po prostu czuje się bezpiecznie

Aż 68 proc. Polaków ma wrażenie, że ich kot ich ignoruje. To efekt błędnej interpretacji kociej mowy ciała – uważają eksperci. Badani nie tylko mają wrażenie, że ich kot ich…

Dziki problem w stolicy. Kolejne wydanie Magazynu Nowego Telegrafu Warszawskiego

Dziki (czasem inne zwierzęta) coraz częściej pojawiają się w mieście, nawet w okolicy blokowisk. W stolicy to coraz większy problem. Wielu mieszkańców ma już na koncie bezpośrednie spotkanie z dzikim…