Można zrozumieć, że komuś jest gorąco. Że chce się schłodzić. Tu jednak dziwi, że mężczyzna, zamiast wody zdecydował się myć zimnym i wcale nie tanim piwem z lodówki. A do takiej sytuacji doszło na Grochowie.
Ostatni weekend był ciężki dla służb. Straż miejska podsumowała niedzielę w stolicy. Doszło do kilku naprawdę bardzo groźnych zdarzeń. Obok dramatów dochodziło też jednak do sytuacji co najmniej dziwnych. Jak choćby
Do najdziwniejszej interwencji doszło w niedzielę, na ulicy Stockiej na Grochowie. Do patrolujących ten rejon strażników miejskich podbiegła zaniepokojona mieszkanka. Poinformowała o mężczyźnie chłodzącym się piwem na środku trawnika – relacjonuje straż miejska. To nie musiałoby być dziwne. Choć w ciągu dnia i na pełnym słońcu alkohol szkodzi, wciąż wiele osób stara się chłodzić, pijąc piwo. W tym wypadku jednak mężczyzna… nie pił. Stał na skwerze całkiem nagi, a piwem się… polewał. Na widok funkcjonariuszy, mężczyzna po sześćdziesiątce stał się pobudzony i wymachując butelką, ostrzegał, by się do niego nie zbliżać. Strażnicy nie skorzystali z ostrzeżenia. Mimo oporu mężczyzny zabrali go z widoku publicznego, umieścili w przedziale przewozowym radiowozu. Dopiero po dłuższym pobycie w samochodzie, starszy pan doszedł do siebie. Po wyrażeniu zdecydowanej skruchy już w ubraniu i z mandatem karnym w ręku strażnicy puścili niesfornego fana piwnych kąpieli do domu – podsumowuje straż miejska.






