Tą sprawą mieszkańcy prawego brzegu żyją od kilku dni. Dwaj mężczyźni złowili z jeziorka Balaton na Gocławiu dużego suma. Zabrali do łódki, wywieźli. Jeden z nich wpadł. Musi opuścić Polskę i ma zakaz wjazdu do strefy Schengen.
Według doniesień medialnych wszystko działo się na przełomie maja i czerwca. Dwaj mężczyźni wypłynęli na jeziorko Balaton na Gocławiu rowerkiem wodnym. Nie podziwiali piękna przyrody, ale jeden z nich złowił słynnego gocławskiego, prawie dwumetrowego suma. Obaj załadowali rybę do bagażnika i odjechali. Jak mówi nam pani Ola, mieszkanka Gocławia, jest oburzona działaniem kłusowników. „To było ewidentne znęcanie się nad zwierzęciem. W dodatku kradzież naszego dzielnicowego dobra. Ja tylko się dziwię, że mój Andrzej, brytyjski kot, nie zareagował na krzywdę innej istoty” – mówi mieszkanka dzielnicy. Nieco inne zdanie ma pan Waldemar. „W majówkę był krzyk, że sum gigant pożarł nurogęś w Łazienkach. Widocznie ci panowie wzięli sobie do serca głosy oburzenia i postanowili oczyścić stolicę z drapieżnych ryb” – przekonuje starszy mężczyzna.
Wyrzucili go z Polski
Tymczasem w akcję włączyły się służby. 2 czerwca policjanci z Pragi-Południe zatrzymali jednego z podejrzanych. Jak poinformowała Komenda Stołeczna Policji to 57-latek, który najprawdopodobniej ma bezpośredni związek z wyłowieniem suma z jeziorka na Gocławiu. Wpadł niedługo po medialnym nagłośnieniu incydentu. Trwają czynności mające na celu dokładne wyjaśnienie okoliczności tego zdarzenia – relacjonuje policja. Jak poinformowała z kolei Straż Graniczna, 57-letni obywatel Ukrainy trafił do Placówki Straży Granicznej w Warszawie. Dalszy pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej ma według służb stanowić zagrożenie dla porządku publicznego. SG deportowała mężczyznę, jeszcze tego samego dnia funkcjonariusze Straży Granicznej doprowadzili mężczyznę do drogowego przejścia granicznego w Dorohusku. Tam nastąpiło przymusowe przekazanie cudzoziemca poza granice Rzeczypospolitej Polskiej. 57-latek, który wyłowił suma ma zakaz ponownego wjazdu na terytorium Polski oraz innych państw obszaru Schengen na okres 5 lat – podsumowuje Straż Graniczna. Nie wiadomo na razie, co z drugim podejrzanym.



