Porażka oznaczałaby fatalną wakacyjną atmosferę wokół reprezentacji Polski. Remis po cudownym golu w ostatniej minucie doliczonego czasu nie sprawia, że nastroje są dobre, jednak daje trochę spokoju. I dobrze – na realną ocenę pracy selekcjonera przyjdzie czas jesienią, po spotkaniach Ligi Narodów. W meczu towarzyskim Polska zremisowała z Nigerią 2:2.
Mecz z Ukrainą, choć bez żadnego znaczenia, pogorszył klimat wokół reprezentacji. Po fali krytyki tym razem Jan Urban nie chciał eksperymentów, zagrał na wynik. Wprawdzie Nigeria, po fatalnym starcie eliminacji nie zakwalifikowała się na mundial, jednak końcówkę kwalifikacji miała dobrą. Rzutem na taśmę wywalczyła sobie prawo do gry w barażu. W nim odpadła, ale dopiero po konkursie rzutów karnych.
Trudne początki, osiemnastolatek z golem dla Polski
Reprezentacja Nigerii mimo braku awansu na mundial wciąż należy do czołowych drużyn Afryki, choć przeciwko Biało-Czerwonym zagrała bez największych gwiazd. Z Polską nie wystąpili Victor Osimhen, Ademola Lookman i Samuel Chukwueze. Do drużyny Biało-Czerwonych wrócili za to Kamil Grabara, Jan Bednarek, pojawił się młodziutki Kacper Potulski, który debiutował w spotkaniu z Ukrainą. W pierwszym składzie pojawił się też defensywny pomocnik, Bartosz Slisz. Początek meczu to aktywna gra Biało-Czerwonych. Jednak brakowało skutecznego wykończenia akcji. Tym popisali się goście, którzy rozklepali polską obronę, a Terem Moffi nie dał szans Grabarze. Polacy mogli wyrównać, strzałami popisywali się między innymi Piotr Zieliński (skuteczna interwencja bramkarza Nigerii) oraz Nicola Zalewski (strzał niecelny). Jednak najgroźniejszą sytuację stworzyli goście. Z dystansu uderzył Tochukwu Nnadi, fenomenalną interwencją popisał się Kamil Grabara. W doliczonym czasie gry po rzucie rożnym piłkę do siatki wpakował Potulski. 18-latek jest czwartym najmłodszym zdobywcą gola dla Biało-Czerwonych.
Głupi rzut karny i fenomenalny gol na koniec
Po zmianie stron gra nie wyglądała może źle, jednak w 77 minucie Kacper Kozłowski popełnił kosztowny błąd – zagrał ręką we własnym polu karnym. Sędzia odgwizdał „jedenastkę”. A Paul Onuachu pewnie ją wykorzystał. Końcówka spotkania to przysłowiowe bicie głową w nigeryjski mur. Wydawało się, że mecz zakończy się trzecią z rzędu porażką Biało-Czerwonych. W doliczonym czasie gry, gdy do końca zostały sekundy, piłka trafiła do Przemysława Wiśniewskiego. Było niemal pewne, że defensor Widzewa Łódź poda w pole karne, tymczasem huknął z kilkudziesięciu metrów. I fenomenalnym strzałem dał Biało-Czerwonym wyrównanie. Po meczu kamery wychwyciły Jana Urbana, krzyczącego Wiśniewski, czyś Ty mi zwariował?! Radość selekcjonera nie dziwi. Porażka sprawiłaby, że atmosfera wokół kadry z nie najlepszej, stałaby się fatalna. Tak drużyna kupuje sobie wakacyjny spokój. A mecze o punkty, wysoką stawkę już na przełomie września i października. Wtedy też będzie czas na realną ocenę pracy selekcjonera.
Polska – Nigeria 2:2 (1:1)
0:1 Terem Moffi 23′
1:1 Kacper Potulski 45’+1′
1:2 Paul Onuachu 77′ (k)
2:2 Przemysław Wiśniewski 90′ +5′
Polska: Kamil Grabara – Przemysław Wiśniewski, Jan Bednarek, Kacper Potulski (82′ Jakub Kiwior) – Jakub Kamiński, Bartosz Slisz, Sebastian Szymański (62′ Kacper Kozłowski), Piotr Zieliński (90′ Karol Czubak), Nicola Zalewski (90′ Oskar Pietuszewski) – Robert Lewandowski, Karol Świderski (62′ Norbert Wojtuszek)
Nigeria: Maduka Okoye – Abdullahi Bewene, Igoh Ogbu (46′ Calvin Bassey), Emmanuel Fernandez (46′ Semi Ajayi), Bruno Onyemaechi (46′ Zaidu Sanusi) – Tochukwu Nnadi (46′ Rafiu Durosinmi), Wilfred Ndidi, Moses Simon (64′ Fisayo Dele-Bashiru), Frank Onyeka (46′ Raphael Onyedika) – Terem Moffi (46′ Paul Onuachu), Akor Adams (46′ Philip Otele)



