Pożar lasu w powiecie wołomińskim został prawie opanowany, sytuacji wciąż nie można jednak lekceważyć. Kluczowa jest jednak odpowiedź na pytanie, co było powodem pojawienia się ognia. Służby nie wykluczają podpalenia. Niestety, co rok na Mazowszu dochodzi do wielu bardzo groźnych pożarów.
Helikoptery, straż pożarna, policja, wojsko – służby przez kilka dni walczyły z żywiołem w powiecie wołomińskim. Jak informował Mazowiecki Urząd Wojewódzki, pożar objął dotąd około 315 hektarów lasu. W działania gaśnicze zaangażowanych było przez cały czas ponad 1500 osób. Na miejscu pracowało ponad 800 strażaków Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczej Straży Pożarnej z województwa mazowieckiego oraz około 300 strażaków z innych regionów kraju, wykorzystujących blisko 300 pojazdów. Sytuacja jest opanowana, choć służby wciąż działają. I wśród hipotez dotyczących przyczyn pojawienia się ognia jest też ta, mówiąca o celowym podpaleniu. Nie byłby to pierwszy akt sabotażu w regionie.
Szereg różnych zdarzeń
W ostatnich latach na Mazowszu i w samej Warszawie dochodziło do wielu pożarów. Nie brak było celowych działań, sabotażem był chociażby pożar hali targowej przy ulicy Marywilskiej w 2024 roku. W 2025 roku opinią publiczną wstrząsnął pożar hali produkcyjnej w Mińsku Mazowieckim, ogromny pożar bloku w Ząbkach. Głośno było o pożarze w metrze, który wstrzymał ruch kolei podziemnych. Dwa razy doszło też do dużych pożarów kultowego Bazaru Różyckiego na Pradze. Najgłośniejszą sprawą był pożar hali przy Marywilskiej, w maju 2024 roku w Warszawie. Śledztwo wykazało, że pożar był wynikiem podpalenia, działaniem rosyjskich służb. W kwietniu prokuratura przedstawiła w tej sprawie kolejny akt oskarżenia. Jak było w przypadku lasów, nie wiadomo. Po pierwsze – na razie samo podpalenie jest tylko jedną z teorii. A nawet jeśli się potwierdzi, same motywy potencjalnego sprawcy mogą być różne. Od piromanii, po skoordynowane działanie. Dlatego nie należy popadać w panikę, ale na pewno zachować czujność.



