W tym sezonie w Legii sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Nerwowe poszukiwania trenera, potem wielkie nadzieje, superpuchar, spektakularne okno transferowe latem. Awans do Ligi Konferencji. Potem odpadnięcie z niej w marnym stylu i jeszcze gorsza gra w lidze, samo dno tabeli. I naprawdę dobre punktowanie na wiosnę, a w ostatniej kolejce walka o udział w europejskich pucharach. I było naprawdę blisko. Legia rozbiła Motor Lublin 4:0, ale GKS Katowice w doliczonym czasie wyrównał w Szczecinie. I to Katowiczanie zagrają o Ligę Konferencji. Natomiast z Motorem kibice zobaczyli Legię taką, jaka powinna być w całym sezonie. Niestety, w trakcie spotkania na trybunach doszło do tragedii.
Aby zagrać w pucharach, Legia musiała bezwzględnie pokonać Motor Lublin. Jednocześnie Zagłębie Lubin musiało stracić punkty z Jagiellonią Białystok, a GKS Katowice przegrać z Pogonią. I jeszcze po ostatnim gwizdku w Warszawie taki wynik się utrzymywał, jednak w doliczonym czasie Gieksa wyrównała. Niezależnie od innych spotkań podopieczni Marka Papszuna musieli wygrać z Motorem. A początek spotkania nie zapowiadał łatwej wygranej. To goście zaatakowali w pierwszych minutach. Jednak już po chwili legioniści otrząsnęli się z przewagi, przejęli inicjatywę. W 32 minucie po zagraniu Kamila Piątkowskiego piłkę do siatki wpakował Jean Pierre Nsame. Już siedem minut później było 2:0. Kapitalną indywidualną akcję przeprowadził Kacper Chodyna, sam ją wykończył.
Legioniści rozmontowali gości
Potem mecz był wyrównany i mógł się podobać. Legia miała sytuację, jak choćby Bartosza Kapustki, który przejął piłkę i po serii strzałów legionistów piłka nie wpadła do siatki. Kapitan Legii popisał się też celnym strzałem z dystansu, ale piłkę wybronił Gašper Tratnik. Tuż przed przerwą odgryzł się Motor. Tym razem świetnie uderzył Bartosz Wolski, ale kapitalnie spisał się Otto Hindrich. Do przerwy było 2:0. Po przerwie fajnym strzałem popisał się Jakub Żewłakow, jednak choć strzelił celnie, trochę zbyt lekko, by pokonać bramkarza gości. Niebawem było jednak już 3:0. Bardzo dobrze zachował się Rafał Adamski, który odegrał do żegnającego się z Warszawą Juergena Elitima. Kolumbijczyk wpakował piłkę do siatki. W 55 minucie po zamieszaniu w polu karnym do piłki dopadł Nsame i podwyższył na 4:0. Jednocześnie dobre sygnały docierały z innych boisk. Jagiellonia prowadziła 1:0 z Zagłębiem, a Pogoń z GKS. To dawało Legii piąte miejsce i udział w europejskich pucharach.
Pożegnanie z Europą i kilkoma piłkarzami
W drugiej połowie zameldowali się kolejni oprócz Elitima żegnający się z zespołem piłkarze: Radovan Pankov i Kacper Tobiasz. Wynik nie uległ zmianie, choć to Legia była bliższa podwyższenia, niż Motor zmniejszenia porażki. Po ostatnim gwizdku należało już tylko nasłuchiwać wieści z pozostałych spotkań. Jagiellonia wygrała z Zagłębiem, jednak spotkanie w Szczecinie miało dramatyczny przebieg. Najpierw portowcy strzelili na 2:0, co praktycznie przesądzało awans Legii do europejskich rozgrywek. Sędzia bramki nie uznał. Potem przedłużył spotkanie aż o osiem minut. W doliczonym czasie gry głupią czerwoną kartkę otrzymał bramkarz Szczecinian, Krzysztof Kamiński. Golkiper zagrał ręką poza polem karnym. Limit zmian był wykorzystany, między słupkami stanął więc napastnik Pogoni, Filip Cuić. W ostatnich sekundach na bramkę strzelił wychowanek… Pogoni, Marcel Wędrychowski, ustalił w ten sposób wynik na 1:1. Remis oznacza, że to GKS zajął piąte miejsce, zagra w pucharach. Legioniści zajęli pozycję szóstą.
Piłka w cieniu tragedii
W pewnym momencie zapadła cisza, a kibice Motoru zwinęli swoje flagi. Okazało się, że na trybunach rozgrywał się dramat. Walka o życie sympatyka Motoru Lublin. Niestety, kibic zmarł. „Z ogromnym żalem informujemy o śmierci jednego z Kibiców, który wspierał naszą drużynę z trybun podczas dzisiejszego meczu. Pomimo udzielonej pomocy jego życia nie udało się uratować. Rodzina Motoru Lublin jest głęboko poruszona tą tragedią. Nasze myśli oraz wyrazy współczucia kierujemy do pogrążonych w żałobie Rodziny, Bliskich i Przyjaciół” – czytamy w mediach społecznościowych Lublinian.
Trener Legii Marek Papszun na pomeczowej konferencji prasowej przyznał, że to tragiczne wydarzenie musiało stonować radość po wygranym meczu. „To były bardzo dobre zawody w naszym wykonaniu. Byliśmy bardzo skuteczni, zagraliśmy z polotem. To był jednak specyficzny mecz, doszło do tragedii, nie mogliśmy się cieszyć. Trzeba było uszanować tę tragedię. To musiało stonować radość” – mówił szkoleniowiec Legii.
Legia Warszawa – Motor Lublin 4:0 (2:0)
1:0 Jean-Pierre Nsame 32′
Kacper Chodyna 39′
Juergen Elitim 49′
Jean-Pierre Nsame 55′
Legia Warszawa: Otto Hindrich (85′ Kacper Tobiasz) – Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Jan Leszczyński (46′ Radovan Pankov) – Kacper Chodyna, Bartosz Kapustka, Juergen Elitim, Rúben Vinagre (78′ Artur Jędrzejczyk) – Jakub Żewłakow (70′ Samuel Kováčik), Jean-Pierre Nsame (70′ Mileta Rajović), Rafał Adamski
Motor Lublin: Gašper Tratnik – Thomas Santos, Marek Bartoš, Arkadiusz Najemski (74′ Bright Ede), Filip Luberecki – Mbaye N’Diaye (66′ Paweł Stolarski), Sergi Samper (54′ Jakub Łabojko), Bartosz Wolski, Kacper Karasek (54′ Mathieu Scalet), Fábio Ronaldo (54′ Bradly van Hoeven) – Karol Czubak



