Każą chować kasę do lodówki, a potem ją kradną. Mówią o wypadkach osób bliskich. Zabierają oszczędności życia. Działają pod presją czasu. A ich pomysły są coraz bardziej kuriozalne. Oszuści wciąż okradają seniorów. Także na Grochowie i Pradze.
Ostatnio dwie mieszkanki Pragi-Południe padły ofiarą obrzydliwego oszustwa. Jak opisywała Komenda Stołeczna Policji, 17-latek udawał policjanta, dzwonił, przedstawiał się jako policjant. Wmawiał, że uczestniczą w policyjnej akcji. Na hasło „dziękuję za wózek” odbierał kasę. Obie panie straciły fortunę, jedna przekazała oszustowi 20 tysięcy, druga 40 tysięcy złotych. Chłopak wpadł już w ręce policji, jest objęty elektronicznym dozorem. Niestety, nie były to jedyne oszustwa na prawym brzegu. Pod koniec marca starszy mężczyzna uwierzył fałszywemu policjantowi. Na przystanku autobusowym przekazał kurierowi 366 tysięcy 960 złotych. Tu sprawa skończyła się szczęśliwie, bo wcześniej dowiedzieli się o niej policjanci.
„Ostrzegajmy rodziców, dziadków, sami zachowajmy ostrożność. Oszuści są coraz bardziej pomysłowi”
W momencie, gdy senior wręczył reklamówkę z pieniędzmi 50-letniemu mężczyźnie, funkcjonariusze wkroczyli do akcji i zatrzymali podejrzanego na gorącym uczynku, mężczyzna usłyszał zarzuty – relacjonowała policja. Również pod koniec marca na Pradze-Południe doszło do sytuacji naprawdę kuriozalnej. Jak informowała policja, starsza pani po informacji od oszustów, że jej środki są zagrożone, zgodnie z poleceniem przestępców schowała gotówkę – 10 tysięcy złotych w zamrażalniku. Na miejsce przyszedł „zaufany człowiek”, który miał pilnować pieniędzy. Gdy starsza pani na chwilę wyszła, gość zniknął z mieszkania, a z zamrażalnika zniknęły pieniądze. Sprawca, 25-latek siedzi już w areszcie – relacjonowała policja. Jednak do kolejnych oszustw nadal dochodzi. Policja opisywała też historie starszego mężczyzny, który oddał przestępcom blisko 20 tysięcy złotych, niemal 2 tysiące dolarów oraz ponad 4300 euro. Z kolei 91-latka z Pragi-Północ straciła 50 tysięcy złotych, wierząc, że ratuje wnuczkę. Przekazała pieniądze młodemu mężczyźnie, udającemu funkcjonariusza – informowała policja.
Propozycje chowania gotówki w zamrażalniku, czy pojemniku na pościel, to sprytny fortel złodziei. Nie dajmy się nabrać!
Warto pamiętać o zasadach bezpieczeństwa. Prawdziwa policja nie prosi o pieniądze ani nie angażuje cywilów w „tajne akcje”. Rozłączmy się natychmiast, jeśli ktoś przez telefon wypytuje o nasze oszczędności. Nie przekazujmy gotówki nieznajomym, bez względu na to, za kogo się podają. Gdy ktoś każe nam wyrzucenie pieniędzy lub kosztowności przez okno, na pewno jest oszustem. Również polecenia chowania pieniędzy w lodówce, zamrażalniku, pod wycieraczką czy w koszu na śmieci to standardowy fortel złodziei. Ma na celu ułatwienie im szybkiego zabrania gotówki bez przeszukiwania całego mieszkania. Służby nigdy nie wysyłają do domów „zaufanych ludzi”, którzy mieliby pilnować – przestrzega policja. Jest jeszcze jedna pułapka oszustów. To metoda „na przerwanie połączenia”. Oszuści często każą ofierze wybrać numer 112 bez odkładania słuchawki. W rzeczywistości nadal rozmawiamy z przestępcami. Dlatego, zanim wybierzemy numer alarmowy, upewnijmy się, że poprzednia rozmowa została całkowicie zakończona, a w słuchawce słychać sygnał wolnej linii – podsumowuje policja.



