Sprawa dzików w mieście staje się problemem coraz bardziej palącym. Ostatnio głośno było o zabiciu zwierzęcia w piaskownicy, co wywołało oburzenie. Jednocześnie jednak zagrożenie ze strony dzikich zwierząt w mieście jest coraz bardziej realne. Czas, by nie oglądać się na procedury i w stanie wyższej konieczności zorganizować transport zwierząt do lasu. Przecież gdy widzimy dziecko w nagrzanym aucie, tłuczemy szybę, bo sytuacja jest nadzwyczajna. Dzikie zwierzęta w wielkim mieście nadzwyczajne działania uzasadniają,
Ten temat poruszaliśmy już kilka miesięcy temu i przed dwoma tygodniami. Ostatnio jednak sytuacja wokół dzików w mieście przyśpieszyła.
Problem narasta
Z jednej strony oburzenie wywołało zastrzelenie dzika Henia w piaskownicy na Bemowie. Z drugiej znów doszło do groźnych sytuacji z dzikimi zwierzętami. Obie strony sporu się radykalizują. A rozwiązania są albo złe, albo bardzo złe. Naszym zdaniem bezpieczeństwo ludzi (w tym dzieci) jest kluczowe, dlatego należy zrobić wszystko, by dzikie zwierzęta były tam, gdzie ich miejsce, czyli w lasach. Jednocześnie odstrzeliwanie ich, albo uśmiercanie w inny sposób wśród zabudowań, ludzkich siedzib nie jest dobrym rozwiązaniem. Nie chodzi o to, że sprzeciwiamy się odstrzałowi zwierząt z zasady – czasem leśnicy dokonują odstrzałów planowych, w celu kontrolowania populacji danego gatunku. Polują też myśliwi. Z tym że to wszystko odbywać się musi po pierwsze z głową, bez bezsensownego zadawania cierpienia i nie dla zabawy. Miasto nie jest miejscem dla dzików, ale nie jest też miejscem polowań.
Trudno o dobre rozwiązanie
Błędem była decyzja sprzed lat, że dzików nie można usypiać i transportować żywych zwierząt poza miasto, można je tylko przepędzać. Opóźnienia w wywożeniu śmieci i błędy zarządców nieruchomości, niektórych mieszkańców, niedbających o zamykanie altanek, pozostawiających jedzenie zwiększyło populację szczurów, ale też coraz częściej zaglądających do miast dzikich zwierząt. Rozwiązania długofalowe, jak zalesianie terenów podmiejskich mają sens, ale przyniosą efekty za wiele lat. A tu należy działać doraźnie. Naszym zdaniem należy przeprowadzić jednorazową, skoordynowaną i dużą akcję namierzenia, odłowienia i wywiezienia zwierząt jak najdalej od miasta. Tak robi się w przypadku łosi, które w mieście także się pojawiają. Problem w tym, że z uwagi na ASF transportowanie dzików jest sprzeczne z procedurami. W ostatnim czasie nie słychać jednak o ogniskach choroby w okolicach stolicy. A sytuacja jest naprawdę kryzysowa i nadzwyczajna. Jeśli trzeba będzie ponieść koszty, także ewentualnych kar, będą one docelowo niższe niż koszty utrzymywania obecnej sytuacji.
Może nie trzymać się tej procedury?
Procedury są od tego, by ich przestrzegać. Jeśli jednak widzimy w nagrzanym aucie dziecko, które nie oddycha, zbijamy szybę, by je uratować. Działamy bowiem w stanie wyższej konieczności
Bo jakie są możliwe warianty? Pozwolenie dzikom na chodzenie po mieście, prędzej czy później doprowadzi do tragedii. Odstrzeliwanie, czy uśmiercanie zastrzykiem, gdy doraźnie gdzieś pojawi się dzik, doprowadzi jedynie do kolejnych awantur, problemu w mieście nie rozwiąże. Wariant ostateczny, czyli zorganizowanie wielkiego polowania na ulicach i zabijanie wszystkich zwierząt, pomijając kwestie etyczne, wywołałby wielki spór, stanowiłby też zagrożenie dla mieszkańców. Miejscem dzikich zwierząt jest las, ale też las, jest miejscem polowań. Wizja myśliwych latających po blokowiskach wyglądałaby zarazem śmiesznie i strasznie. Masowe odłowienie i wywiezienie zadowoliłoby chyba obydwie strony sporu. Oczywiście procedury są od tego, by ich przestrzegać. Jeśli jednak widzimy w nagrzanym aucie dziecko, które nie oddycha, zbijamy szybę, by je uratować. Działamy bowiem w stanie wyższej konieczności. Sytuacje, w których dziki mogą realnie zagrozić ludziom, jak najbardziej niestandardowe działania uzasadniają. A wśród rozwiązań złych i bardzo złych, przetransportowanie żywych zwierząt do lasów wydaje się naprawdę najmniejszym złem.
Niecodzienne znalezisko w samochodzie „porzuconym” koło Lasu Bródnowskiego. W środku była torba pełna narkotyków. A pojazd służył jako skrzynka kontaktowa. Do zdarzenia doszło kilka dni…
Nie milkną echa sprawy radnego z Ursusa Dawida Kacprzyka. 29-letni samorządowiec jako szef Szpitalnego Oddziału Ratunkowego zarobił 1,6 miliona złotych, w dodatku ma luksusowe Porsche.…
Zwężone ulice, ograniczenia dla kierowców. W poniedziałek ruszyły kolejne roboty wodociągowe na Białołęce. Robotnicy pracują etapami. Około półtora miesiąca potrwają według planu rozpoczęte właśnie prace…